Zacznij zarabiać na giełdzie, inni już to robią, czas na ciebie!

Zacznij zarabiać na giełdzie, inni już to robią, czas na ciebie! Polacy coraz bardziej ochoczo “próbują szczęścia” na giełdzie (GPW).   Coraz większa rzesza ludzi przebija się przez barierę leku, […]

Zacznij zarabiać na giełdzie, inni już to robią, czas na ciebie!

Polacy coraz bardziej ochoczo “próbują szczęścia” na giełdzie (GPW).

 

Coraz większa rzesza ludzi przebija się przez barierę leku, (przed spróbowaniem swoich sił na parkiecie). Jest to bardzo dobry trend dla rozwoju naszej Giełdy Papierów Wartościowych, jest to znaczny impuls dla potencjalnych debiutów, oraz wskazówka dla wahających się wciąż, by wejść  na GPW. Pamiętajmy jednak aby nie dąć się porwać fali owczego pędu, bo dla mniej wtajemniczonych(zielonych)  „uniesienie na fali może okazać się dotkliwie bolesne finansowo”. Nie można pominąć oczywistej zasady jaka istniej nie tylko na parkietach giełd (również w rożnych dziedzinach życia)  – że „aby jeden mógł zyskać drugi musi strącić”.  A na giełdzie tracą najczęściej najmniej rozeznani, mający znikomą wiedze, i dający się ponieść emocjom. Możemy naczytać się przeróżnych poradników itp., ale musimy zdawać sobie sprawę, że tak na prawdę na giełdzie nie trzeba się aż tak bardzo znać, wystarczy mieć głowę na karku, być odpornym na emocje  i znać kila podstawowych(żelaznych reguł). Najistotniejsze jest by nie tylko je znać, ale  je przestrzegać.  Przyczyna, że nie każdy je przestrzega jest  banalna, –  nasza natura ludzka, „na której jedni zdobywaj fortuny” na giełdzie, a inni po tym jak w zawrotnym tempie stopnieje ich kapitał początkowy, wycofują się z gry na zawsze (czy na jakiś czas). Musimy zdać sobie sprawę, że aby zarobić  a nie strącić na giełdzie musimy poświęcić znaczącą ilość czasu na analizę rynku, na śledzenie notowań, na wertowanie publikacji prasowych, na zagłębianie się w tajniki prawideł jakie maja miejsce na parkiecie giełdy. Jeżeli będziemy incydentalnie kupować i  biernie czekać na wzrost ceny akcji, od czasu do czasu zaglądając na notowania, to możemy być pewni że dołączymy do znacznej grupy „jeleni”, którzy są dawcami środków finansowych dla tych którzy “robią pieniądze” na giełdzie. Masmedia ostatnio podgrzewają atmosferę w okuł giełdy, kreują zjawisko „wielkiej okazji” jakim może się wydąć dla nie wtajemniczonych giełda.

Z drugiej strony patrząc, jak by nie giełda warszawka, nie istniało by pokolenie świadomych inwestorów, nie istniał by u nas świat nowoczesnych inwestycji finansowych. Nasza krajowa giełda należy do ścisłego grona czołowych giełd w europie, w błyskawicznym tępię rozwija się. To co jest motorem napędzającym rozkwit naszej giełdy to przejrzystość zasad działań i twarde regulacje.

Trzeba również drodzy czytelnicy być świadomym, że to jest mimo wszystko gra o znamionach czasem hazardu, chodź przez niektórych jest to negowane (jako błędna teza) bo uważają, że na giełdzie się inwestuje nie gra. Ale przecież to wszystko zależy od podejścia, dla jednych jest to inwestowanie dla drugich gra (dla których w pierwszej kolejności interesują przede wszystkim wyzwania i towarzysząca im adrenalina, a dopiero w drugiej – pieniądze). Jest grono ludzi którzy widza w tym grę i emocjonują się jak przy hazardzie, kiedy zarobią na aukcjach interpretują to jak wygraną, kiedy strąca traktują to jak przegraną, inni proces kupowania i sprzedaży „wkładają w opakowanie inwestycji”, używają innych pojęć, inaczej to interpretują, ale robią to samo – kupują i sprzedają licząc na zysk.  Są również tacy których bawi giełda, i traktują to tylko wyłącznie jako zabawę lokując nieznaczne sumy pieniędzy, pewne jest, że większość graczy emocjonuje to i wciąga. Krajowa giełda jest instytucją. która my Polacy możemy się pochwalić , a wcale nie jest tak dużo „zjawisk” w naszej ojczyźnie  którymi możemy się chwalić. Obecnie obroty na głównym rynku GPW oscylują w okolicach 500 mln dol.

Przez GPW zostały stworzone alternatywne parkiety – NewConnect oraz rynek obligacji Catalyst. NewConnect powstał aby umożliwić wejście na parkiet firmom, które nie miały wcześniej szans wejść na parkiet główny GPW( młodym firmom o niewielkiej kapitalizacji, działających głównie w sektorach nowych technologii). Stworzony został przedsionek („inkubator”) w postaci NewConnect, z którego najbardziej wartościowe firmy trafią na parkiet GPW. Ale należy zdawać sobie sprawę, że brak właściwych regulacji (nie jest konieczne ani przygotowanie prospektu emisyjnego, ani nie wymaga się od spółek składania raportów kwartalnych), sprawia że ten parkiet powinien być omijany przez żółtodzióbów z małym stażem gry na giełdzie, jest to parkiet dla doświadczonych graczy, a przede wszystkim dla ludzi z żyłką hazardzisty, przygotowanych na to że mogą w ciągu jednego dnia strącić prawie wszystko  – stawiając na „nieodpowiedniego konia”, albo w nieodpowiednim momencie kupując  – sprzedając akcje, innymi słowy jest to bardzo ryzykowny parkiet.

GPW uzyskała przewagę nad ościennymi giełdami i wciąż powiększa, bo postawiła na twardą regulacje i wymóg klarownych i wyczerpujących danych o firmach notowanych na GPW. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ inwestorzy zawsze będą przede wszystkim patrzeć na to czy rynek jest wystarczająco uregulowany bo wiąże się to z bardziej bezpieczniejszą inwestycją.

Niektórzy porównują grę na giełdzie do gry np. w szachy, – twierdzą że mamy realny wpływ na to jak ustawimy figurę na szachownicy, ale nie wiemy jak się zachowa osoba grająca po drugiej stronie,  musimy uczyć się reakcji na nieoczekiwany obrót spraw, musimy być przygotowani na wiele, musimy być odporni na emocje – uważają że podobnie jest na giełdzie. Oczywiście to jest podejście graczy, istnieją inwestorzy korzy traktują giełdę jako inwestycje długoterminowe – w perspektywiczne i sprawdzone spółki, oni maja nieco inne wyobrażenie o giełdzie.

Dzięki nieograniczonemu dostępowi do giełdy i coraz prostszej (czy wręcz banalnej) formie kupowani i sprzedaży akcji w Internecie, parkietem zaczyna się interesować pokolenie 20- i 30-latków, czyli ludzi, dla których notowania są zwykłą częścią życia, taką jak zakupy czy poranna toaleta. Tym bardziej, że grac na giełdzie  mogą, siedząc niemal w każdym zakątku świata.

Drodzy czytelnicy aby zacząć ekscytującą przygodę z giełdą należy w pierwszej kolejności założyć rachunek maklerski. Rachunków takich jest bezliku – oferowane są przez biura maklerskie. Ale w euforii rozpoczęcia inwestowani na giełdzie należy nie zapomnieć o pewnych aspektach przy wyborze biura maklerskiego, aby już na wstępie nie być rąbanym na opłatach. Musimy przyjrzeć się najpierw ofertom wszystkich biur zwracając uwagę na koszty takie jak – opłata za prowadzenie rachunku, prowizja od transakcji kupna i sprzedaży papierów wartościowych i co nie mniej ważne przypatrzyć  się-  jaki jest sposób naliczania prowizji(minimalna prowizja). Musimy poszukać biura, które nie pobierają opłaty za prowadzenie rachunku (są biura które wymagają minimalna wysokość transakcji w ciągu roku aby zwolnić z opłaty), dzięki temu unikniemy dodatkowych kosztów, bo drodzy internauci są biura maklerskie, które każą sobie płacić nawet koło 100 zł rocznie.

(Biura maklerskie które nie kroją nas na opłacie za prowadzenie konta to m.in. DI BRE Bank, Alior Bank, BOŚ Bank czy XTB Brokers).

Prowizje to główne źródło dochodu biur maklerskich, na którym zbijają niemałe pieniądze, biura są w tak „komfortowym położeniu”, że zawsze zarabiają na transakcjach, niestety my już nie! Prowizja od transakcji waha się od 0,25 proc. kwoty transakcji w XTB Brokers do 0,39 proc. np. w Pekao. Stawkę wynoszącą 0,38 i 0,39 proc. płaci się w większości biur maklerskich. Oprócz stawki za transakcje dla inwestorów giełdowych ważny jest sposób naliczania, ponieważ niektóre biura wprowadzają wysokie minimalne prowizje co znacząco może się odbić na portfelach graczy, szczególnie przy drobnych transakcjach. Przykładowo w  DnB Nord wynosi ona zaledwie 2,5 zł, a z kolei w Noble Securities aż 10 zł. W takiej sytuacji, mimo że w obu biurach prowizja od transakcji została ustalona na poziomie 0,38 proc., to kupując akcje za 1000 zł, w DnB zapłacimy za usługę 3,8 zł, a w Noble 10 zł. Trzeba także pamiętać o tym, że ta prowizja jest pobierana zarówno w momencie zakupu, jak i sprzedaży papierów.

 

Po przebrnięciu przez dylemat wyboru najbardziej atrakcyjnego biura maklerskiego, pojawi  się dylemat wyboru spółki w jaką mamy zainwestować na giełdzie. Mamy szeroki wachlarz spółek do wyboru, tych już notowanych na parkiecie, jak i tych które dopiero wybierają się na parkiet. Debiuty na parkiecie GPW z reguły nie są obarczone znaczącym ryzykiem  spadku wyceny akcji danej spółki, szczególnie ma to miejsce w przypadku firm sprzedawanych przez Skarb Państwa. Rząd stara się przeważnie zadbać oto aby nie doszło do spadku na debiucie spółek państwowych, – poprzez stosowanie odpowiednich środków(odpowiednia cena w puli dla drobnych inwestorów itp.), a to dlatego aby oddźwięk społeczny był pozytywny, (szczególnie przed wyborami). Debiuty firm sprzedawanych przez skarb państwa w 2011 roku: m.in. -BGŻ, Pocztowy, a także Polski Holding. Przy debiutach spółek prywatnych firm krajowych i zagranicznych nie ma już tak różowo.  Należy z dużą większą ostrożnością podchodzić do nich. Aby kupić akcje (prawa poboru) spółek wchodzących na giełdę, należy się zapisać na nie w biurze maklerskim, które papiery danej spółki będzie sprzedawać.

W przypadku debiutów na alternatywnym parkiecie NewConneect, to sposób zapisu na akcje jest bardziej zawiły. Trzeba zdecydowanie więcej czasu poświęcić na to aby kupić akcje(prawa poboru) spółki wybierającej się na ten parkiet, oferty nie są dostatecznie nagłaśniane, trzeba zabrać się za żmudne wyszukiwanie ich na stronach instytucji zajmujących się ich sprzedażą, po znalezieniu dowiadujemy się, że w większości  z nich to oferty prywatne, skierowane do wyselekcjonowanej grupy inwestorów. Nie tak łatwo jest się wśród nich znaleźć. Najlepszym sposobem jest dopisanie się do listy zainteresowanych inwestorów u jednego z autoryzowanych doradców NewConnect, którzy wprowadzają spółki do obrotu na alternatywnym rynku akcji. Doradcy ci szukają nabywców akcji wśród swoich klientów, więc jest szansa, że zaproponują i nam udział w ofercie.

 

Warto wiedzieć:

Choć szacowania są motorem napędowym cen akcji, nie sposób przewidzieć dokładnie, kiedy nastąpi zwrot sytuacji na giełdzie. To, że jakaś poczytna gazeta poda na podstawie wiarygodnych źródeł, –  że na podstawie wskaźników ekonomicznych (takich czy innych) należy się spodziewać spadków czy zwyżek cen akacji,  to nie znaczy że tak będzie. Oprócz kondycji,  poziomu dochodów firmy notowanej na giełdzie, czy (wskaźników ekonomicznych, itd.) – występuje „czynnik ludzki”.  Nierzadko inwestorzy dają się ponieść szałowi zakupów. Zdarza się to szczególnie w okresach boomów, kiedy to inwestorzy mogą co i rusz podnosić ceny kupna. Nasuwa w tym miejscu prosty wniosek , iż precyzyjne określenie zmian jest niemożliwe. Jednakże są pewne główne procesy, na które trzeba mieć baczenie, gdyż pomoże to w podejmowaniu mądrych decyzji oraz pozwoli trzymać rękę na pulsie: kurs stóp procentowych, zmiany w polityce rządu, odchylenia od normy w gospodarce, wyceny rynku giełdowego , koszty inwestycyjne.

 

Ważne:

Garść podstawowych zasad inwestora.

1. Nie należy się bać inwestować w akcje o ponadprzeciętnym wzroście, ale należy być bardzo ostrożnym, bo to są inwestycje obciążone dużym ryzykiem, tak napompowane „balony” mogą z dnia na dzień pęknąć  nieoczekiwanie z hukiem.

2. Nie należy zapominać o dywidendach. Wskazane jest „inwestować pod dywidendy”, kupować akcje z kilu tygodniowym wyprzedzeniem przed “dniem ustalenia dywidendy” aby później je sprzedać z zyskiem i zachować prawa do dywidendy.

3. Należy trzymać się własnego planu. Należy ustalić ile jesteśmy skłonni strącić, chodzi o to aby jeżeli się zdecydujemy na aktywna grę  (często sprzedając i kupując akcje) i ustalimy limit straty np. 5% wartości akcji,  to w momencie kiedy przytrafi nam się wpadka (nie trafimy w odpowiednią spółkę), – w momencie przekroczenia limitu bezwzględnie wychodzimy z niej szukając dalej okazji.  Największym błędem jest łudzenie się że  kurs wróci do poprzednich poziomów i jeszcze zarobimy na tych akcjach (oczywiście zdarza się, że kurs wraca do satysfakcjonującego nas poziomu, ale wcale nie często i przeważnie po długim okresie czasu).

4. Pod koniec roku wskazane jest sprzedać akcje spółki na których ponieśliśmy straty, chociażby po to aby po nowym roku ponownie je odkupić  i niejednokrotnie zarobić a poniesioną stratę z minionego roku odliczyć od podatku.

 

Coraz więcej z nas dołącza do wielkiej rzeszy inwestorów na giełdzie Na koniec kwietnia banki i biura maklerskie prowadziły w sumie prawie 1,5 mln rachunków. W ujęciu liczbowym najwyższy miesięczny wzrost liczby rachunków zanotował DI BRE Banku; w kwietniu liczba prowadzonych kont zwiększyła się o 2 tys. 121. Pod względem liczby prowadzonych rachunków liderem na koniec kwietnia 2011 r. był DI BRE Banku, który prowadził 288 tys. 772 rachunki. Na drugim miejscu uplasował się Centralny Dom Maklerski Pekao SA, z liczbą 214 tys. 174 rachunki, a na trzecim – DM Pekao SA – 180 tys. 651.

 

Warto wiedzieć:

eMAKLER w– unikalne połączenie banku i biura maklerskiego.

eMAKLER to innowacyjna usługa, która umożliwia Ci inwestowanie na Warszawskiej GPW. Dzięki niej możesz online kupować i sprzedawać akcje, obligacje, prawa do akcji, prawa poboru, certyfikaty inwestycyjne i inne papiery wartościowe oraz mieć dostęp do rachunku maklerskiego 24 h na dobę.

mBank zapewnia bezpośrednie połączenie w czasie rzeczywistym usługi maklerskiej i rachunku bieżącego eKONTO z rachunkiem inwestycyjnym prowadzonym w Domu Inwestycyjnym BRE Banku S.A. eMAKLER pozwala na inwestowanie środków na Giełdzie Papierów Wartościowych bezpośrednio z rachunku bieżącego eKONTO prowadzonego w mBanku. Dzięki integracji eMAKLERA z eKONTEM, masz dostęp do usługi przez 24 h/dobę.

Chcesz wiedzieć więcej kliknij tutaj: eMAKLER


VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU