Czy podatek belki naprawdę jest potrzebny? Jak uciec od tego podatku?

Czy podatek belki naprawdę jest potrzebny? Jak uciec od tego podatku? Według przedstawicieli władzy w Polsce jest niezbędny.  Można pokusić się o uwagę, że tak  do końca nie jest to […]

Czy podatek belki naprawdę jest potrzebny? Jak uciec od tego podatku?

Według przedstawicieli władzy w Polsce jest niezbędny.  Można pokusić się o uwagę, że tak  do końca nie jest to prawda.  Wielu z nas  z pewnością wolało aby nie istniał. A czy ten ostatnio „sławny” podatek od dochodów kapitałowych był “od zawsze”?


Ten rodzaj zryczałtowanego podatku dochodowego od osób fizycznych został wprowadzony  ustawą z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (art. 30a i 30b).

Do tej daty cieszyliśmy się z możliwości uzyskiwania nie okrojonym żadnym podatkiem zyskiem kapitałowym (m.in. od odsetek z lokat bankowych, obligacji, zysków związanych z inwestycjami na giełdzie czy z  funduszami inwestycyjnymi itp.). W kwestii czy ten podatek jest potrzebny – wiele głosów jest  za i przeciw. Zwolennicy zachwalają  że jest nieocenionym źródłem dochodów państwa, jest prostym i efektywnym narzędziem do ściągania z rynku pieniądza  – „myta”  – aby następnie wrzucić to do jednego worka budżetowego i m.in. rozdać dla faworyzowanych grup społecznych (jakimi w naszym kraju niewątpliwie są  górnicy, urzędnicy, nauczyciele – ale to już jest temat na inny artykuł). Przeciwnicy dostrzegają w nim hamulec spowalniający rozwój inwestycji kapitałowych. Uważają że pieniądze  ściągnięte z rynku kapitałowego za pomocą tego „haraczu:” nie przysłużą się tak bardzo PKB  – a w przypadku kiedy by zostały w kieszeniach inwestorów kapitałowych czy przeciętnego Pana Kowalskiego pobudziły by gospodarkę, bardziej napędziły szeroko pojętą konsumpcje a co za tym idzie dały impuls na rozwój koniunktury na rynku. Pewnie prawda jak to w życiu leży gdzieś po środku.

Zgodnie z powiedzeniem Polak potrafi  szybko z pomocą przyszły nam banki i wykorzystując lukę w przepisach uwolniły nasze pieniądze na lokatach bankowych od „wymysłu belki”.

Sprytni bankowcy wykorzystali do tego celu zapis w Ordynacji podatkowej który brzmi mniej-więcej:  podstawy opodatkowania oraz kwoty podatków, zaokrągla się do pełnych złotych w ten sposób, że końcówki kwot wynoszące mniej niż 50 groszy pomija się, a końcówki kwot wynoszące 50 i więcej groszy podwyższa się do pełnych złotych.

W błyskawicznym tępię wysypały się jak grzyby po deszczu lokaty tzw. jednodniowe (które określają maksymalna kwotę jak można wpłacić na taką lokatę aby ominąć podatek).

Ale sielanka prawdopodobnie nie będzie trwała długo.  Taki stan rzeczy nie mógł trwać wiecznie – ludzie u steru władzy stosunkowo szybko zorientowali się jak znaczne kwoty dla budżetu państwa przeciekają im przez palce z powodu  zastosowania przez banki mechanizmu wykorzystującego lukę w przepisach. Zaczęli liczyć i doliczyli się że budżet państwa zarobi 540 mln zł w ciągu dwóch lat od momentu zmiany zasad zaokrąglania PIT pobieranego od lokat bankowych.

Wszystkich nas uszczęśliwią tą zmiana już w tym roku. W lipcu prawdopodobnie(aktualnie projekt ma trafić do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych) pożegnamy z łezką w oku ze sławną jednodniową lokatą bankową bez podatku Belki.

Pomysł na zahamowanie procederu nie płacenia podatku kapitałowego naszego kochanego Ministerstwa Finansów jest równie prosty jak pomysł ominięcia tegoż podatku.

Nie będzie zaokrąglania do pełnego złotego tylko do pełnego grosza.

Ale chyba –  jak to nie rzadko bywa –  nasi reprezentanci władzy  nie przyłożyli się dostatecznie do „zadania domowego” i umknęło im ze istnieje jeszcze jedna możliwość  „optymalizacji podatkowej” chodzi o poliso-lokaty.  Tak drodzy internauci jest „światełko w tunelu” w postaci polis lokacyjnych. Ale czy na pewno?

Spróbujmy się bliżej przyjrzeć temu produktowi bankowemu (bo jest to nic innego jak lokata zapakowana w otoczkę polisy – a z ofertą ubezpieczeniową manie wiele wspólnego).

Stworzenie tej oferty miało na celu jedno a mianowicie aby wypłata  odsetek po wygaśnięciu lokaty przybrała miano świadczenia ubezpieczeniowego, które w myśl przepisów nie jest opodatkowane.

Żenująca w tym przypadku jest ochrona ubezpieczeniowa na życie i dożycie która formalnie powinna mieć miejsce przy polisach.

Przewaga tego „optymalizatora podatkowego” na jednodniowymi lokatami (na których można ulokować maksymalnie ok. 10-15 tys. zł) jest taka że nie musimy zakładać wielu lokat  przy większych kwotach.  Każda kwota zostanie „zwolniona” z podatku.

Niestety ta forma lokowania kapitału ma wiele wad  –  realne oprocentowanie wcale tak znacząco nie odbiega od standardowych produktów bankowych i z reguły są to oferty średnio i długo terminowe.

Na chwile obecną najatrakcyjniejsze propozycje w tym segmencie ofert bankowych wahają się  w granicach około 4,50 %, czyli przynosi ona porównywalne zyski do opodatkowanej lokaty”analogowej”

z oprocentowaniem 5,51%.

Dochodzi jeszcze jeden mankament tego produktu  – mniej korzystny jest system gwarancji.

Jeżeli powierzamy pieniądze banku w Polsce możemy spokojnie spać,  mamy komfort iż w momencie upadku banku zapewniony jest zwrot  100% środków pod warunkiem, że nie przekraczają one 100 tys. euro. Ale już w przypadku opisywanej  poliso-lokaty tak dobrze już nie jest ponieważ są objęte Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym, który w przypadku upadłości ubezpieczyciela zwróci tylko 50% i nie więcej niż 30 tys. euro.

Podsumowując szeroko pojęty rynek nie znosi próżni  i brak „sławnej jednodniowej lokaty” przypuszczalnie zrównoważy pojawieniem się innych produktów bankowych  o zbliżonych parametrach atrakcyjności, bo pęd za zdobywaniem klientów w zakresie zdrowej  konkurencji nie przerwanie trwa.

 

Mając na uwadze Państwa dobro drodzy czytelnicy wręcz zachęcamy do przeczytania bardzo wartościowej publikacji (w formie ebooka oraz książki)  zatytułowanej– “Ekonomia przetrwania”. ZOBACZ WIĘCEJ

Ekonomia przetrwania Publikacja Wojciecha Głąbińskiego, która wywraca do góry nogami Twoje podejście do pieniędzy, zawiera unikalną wiedzę podaną w prosty i zrozumiały sposób, dzięki której Twoje pieniądze będą BEZPIECZNE. Dzieło przedstawia, jak nie tylko w okresie kryzysu, ale także i na co dzień podejmować MĄDRE decyzje finansowe? Rozwiązania, które chce zaproponować autor publikacji, oparte są na jego doświadczeniach (18 lat prowadzenia z sukcesem własnej firmy) oraz na wiedzy i sprawdzonych pomysłach takich osób jak Mark Joyner, David Friedman, Ben Sherwood, Brian Tracy, Philip Zimbardo, Edward de Bono, Witold Orłowski, Kevin Hogan .


VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: +1 (from 1 vote)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU