Czy obecnie trwa kampania deprecjonowania Polski przez rząd RFN?

Czy obecnie trwa kampania deprecjonowania Polski przez rząd RFN? Niemiecka skłonność do ekspansji Europy z czasów Ottona von Bismarck pozostała do dzisiaj? Czy nad Renem wykorzystują brukselską machinę propagandową do ochrony […]

Czy obecnie trwa kampania deprecjonowania Polski przez rząd RFN?

Niemiecka skłonność do ekspansji Europy z czasów Ottona von Bismarck pozostała do dzisiaj? Czy nad Renem wykorzystują brukselską machinę propagandową do ochrony własnych interesów? Państwa byłego bloku wschodniego wciągnięte do strefy euro są łatwą “zdobyczą” dla zachodnich korporacji? Obecnie w Republice Federalnej Niemiec pod płaszczykiem tzw, „solidarności europejskiej” i tzw. „interesu europejskiego” trwa antypolska akcja propagandowa?

 

Obecnie trwa bezczelna, (bezkarna) kampania oczerniania, (dyskredytowania, pomawiania, rzucania oszczerstw, spotwarzania, szkalowania, zniesławiania, wyszydzania, upodlania, babrania reputacji) Polski przez rząd RFN w celu obciążenia RP stałym mechanizmem przyjmowania imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Ale to niejedyny cel i nie-najważniejszy, aparat władzy Merkel chce narzucić swój prym (dyktat) w UE. W związku z tym od krajów Europy Środkowo-Wschodniej, (które są na tyle jeszcze silne aby wciąż stawiać temu opór), zaczął otwarcie oczekiwać obligatoryjnego podporządkowania się (trwałej poddańczej postawy).

Czyli mamy powrót do polityki imperialnej na Starym Kontynencie, “wielbicielka” Bismarcka (premiera Prus, kanclerza Rzeszy) Angela Merkel (która nie ukrywa tego, wręcz niejednokrotnie to podkreślała) buduje potęgę RFN, oczywiście kosztem m.in. krajów ościennych, stara się wprowadzać „tezy” mentora w współczesnej Europie.

Warto wiedzieć, że objęcie stanowiska kanclerza Rzeszy przez Ottona von Bismarcka spowodowało w latach 1872–1874 zaostrzenie polityki germanizacyjnej na polskich ziemiach (tzw. Kulturkampf). Natomiast instytucja założona 26 kwietnia 1886 z inicjatywy Żelaznego Kanclerza tzw. Komisja Kolonizacyjna dysponując dużymi funduszami przekazywanymi przez rząd, starała się wykupić ziemię (prowincji poznańskiej) od polskiej szlachty i chłopów, a następnie osadzić na niej przybyszów z Cesarstwa Niemieckiego. Niemiecka skłonność do ekspansji pozostała do dzisiaj, w dobie obecnej jest realizowana za sprawą niemieckich koncernów, które „spektakularnie” neo-kolonizują Wspólnotę (szczególnie kraje słabe gospodarczo). Najbardziej sztandarowym, jaskrawym przypadkiem kraju totalnie uzależnionego od Berlina jest Grecja. Wszystko wskazuje na to, że RP czeka to-samo (co Hellade), jeżeli obecna kolacji PO-PSL utrzyma władze. Rząd nad Renem wykorzystuje brukselską machinę propagandową do ochrony własnych interesów, zarazem marginalizując (szczególnie) interesy tzw. nowych krajów Unii.

W UE dzierży prym RFN i z tego tytułu czerpie coraz większe i liczniejsze korzyści, jednocześnie dając coraz mniej w zamian. Członkostwo w takiej Wspólnocie staje się dla Polski coraz bardziej nieopłacalne. Tym bardziej, że zwłaszcza od krajów peryferyjnych (m.in. od RP) Unia oczekuje “bezwzględnego” dostosowania się do wspólnotowej polityki (polityki gospodarczej), często tym samym odbierając państwu polskiemu szereg narzędzi wspierających nasz przemysł. Bruksela nierzadko narzuca szkodliwe, sprzeczne z interesem RP rozwiązania w obszarze gospodarczym, przykładowo odbierając możliwość dotowania poszczególnych segmentów gospodarki (czy całych sektorów, tym samym uniemożliwiając utrzymanie je w odpowiedniej kondycji w okresie dekoniunktury). Należy zdawać sobie sprawę, że opór Brukseli spowodował upadek części polskiego przemysłu stoczniowego (w kolejce do „likwidacji” stoi polskie górnictwo węgla kamiennego na Górnym Śląsku).

Niemcy domagają się (niedorzeczne) traktowania ich na “specjalnych warunkach” w Wspólnocie (na marginesie można odnieść wrażenie, że jak na razie najbardziej Federacja Rosyjska, spełnia oczekiwania Merkel w tej materii traktując RFN w sposób „bardzo wyjątkowy”), jednocześnie “selektywnie” uprawiając wspólnotową politykę.

Nasi zachodni sąsiedzi również do prawa unijnego podchodzą wybiórczo, uznając cześć przepisów a cześć bezkarnie obchodząc, (omijając). Rząd Merkel w kwestii obciążania zagranicznych kierowców opłatami za przejazd po niemieckich autostradach (zarazem „zwolnieni„ z tego obowiązku mają być Niemcy, którzy odpiszą ten koszt od podatku) stoi niewzruszenie na stanowisku, że „racja jest po jego stronie (mimo, że rażąco jest to sprzeczne z unijnymi zasadami) natomiast w aspekcie płacy minimalnej dla pracowników zagranicznych przewoźników działających na terenie RFN (lub po prostu przez ten kraj przejeżdżając) nie daje za wygraną (twardo tkwiąc przy swoim).

Niemcy im silniejsze stają się gospodarczo i politycznie tym bardziej zagrażają podstawowym interesom państw Europy Środkowo-Wschodniej. Wspólna waluta dla RFN (to jak „manna z nieba”) jest gigantycznym “turbodoładowaniem” dla niemieckiej gospodarki (opartej o model proeksportowy). Euro doskonale pasuje do polityki gospodarczej naszych zachodnich sąsiadów, stawiających na piedestale podaż zarazem deprecjonując (pomniejszając, minimalizując) popyt.

Dla silnych ekonomicznie krajów Eurolandu, (w których głównym nurtem ekonomicznym jest neoliberalizm lub niemiecka odmiana tej ideologii – ordoliberalizm, a rynek wewnętrzny jest marginalizowany i jednocześnie główne moce gospodarki skierowane są na eksport) wspólna waluta stwarza doskonale warunki do podboju krajów peryferyjnych strefy euro, (które pozbawione są sposobności sterownia kursem krajowej waluty czyli możliwości zwiększania konkurencyjności gospodarki przy pomocy polityki monetarnej). Innymi słowy państwa byłego bloku wschodniego wrobione w „projekt euro” są łatwą “zdobyczą” dla zachodnich korporacji.

Niemcy w przypadku powrotu do waluty krajowej (silnej marki) totalnie straciłyby na konkurencyjności wobec reszty krajów Eurolandu. Mimo tego nasi zachodni sąsiedzi nie są skorzy do posunięć pogłębiających integracje państw europejskich, wyrażającą się w stworzeniu wspólnotowego budżetu, “sumarycznego systemu podatkowego”, unijnej platformy polityki socjalnej, ponadnarodowej struktury redystrybucji łącznych (wszystkich) środków publicznych.

Niemcy coraz bardziej bezczelnie i otwarcie wykorzystują władze polityczną i gospodarczą w UE do ochrony własnych interesów. Ostatnio wicekanclerz RFN (z lewicowej SPD) Sigmar Gabriel arogancko, (butnie, impertynencko, pyszałkowato, skandalicznie) wywierał presje na nasz kraj używając (demagogicznych) wyssanych z palca pseudo-argumentów, innymi słowy traktując RP jak kolonie (per noga, lekceważąco, z góry). Cytat: “Kto nie podziela naszych wartości, ten nie może ciągle liczyć na nasze pieniądze”. Czyli przekaz jest jasny Polska i inne kraje postkomunistyczne powinny się słuchać Niemców ponieważ dają im środki finansowe.

Ale nie tylko on publicznie, (na forum europejskim) wyraża się pogardliwie o RP (o polskim narodzie), przykładowo przewodniczący Parlamentu Europejskiego Niemiec Martin Schulz domaga się użycia siły wobec Polski ze względu na opór jaki stawia nasz kraj względem (w obliczu) polityki emigracyjnej Merkel. Czyli jak zauważyło to bardzo wielu niemieckich internautów to już jawny współczesny nazizm. Innymi słowy nie można wykluczyć, że Niemcy jakby miały (obecnie) odpowiednie „środki przymusu” (wliczając w to ”siły porządkowe”, co wydawało się dotychczas nieprawdopodobne) nie zawahałyby się je użyć w celu narzucenia woli politycznej rządu Merkel niepokornym krajom UE.

Rażąco (wyraziście) widać solidarność Germanów w czasie kryzysu emigracyjnego, błyskawicznie stworzyli obóz, który bezpardonowo, (wściekle, brutalnie) atakuje państwa z Europy Środkowo -Wschodniej. Austriacki kanclerz Werner Faymann nie chcą „być gorszy”, w pogróżkach wobec tzw. nowych krajów Wspólnoty, od rządu nad Renem, domaga się karania RP i innych krajów byłego bloku wschodniego za niedostosowanie się do dyktatu Merkel (za brak zgody na obligatoryjne, obowiązkowe, niedobrowolne mechanizmy redystrybucji ekonomicznych emigrantów i uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu).

Obecnie w RFN pod płaszczykiem tzw, „solidarności europejskiej” i tzw. „interesu europejskiego” trwa w najlepsze antypolska akcja propagandowa (ofensywa, nawałnica, blitzkrieg), wpisuje się w to oburzająca, (niewiarygodna, niesłychana, szokująca, bulwersująca) krytyka polskiego narodu przez skandalistę, (ksenofoba, prowokatora)  Jana Tomasza Gross-a, ten zagorzały inkwizytor (szyderca) RP zniesławił (unurzał w bagnie, oszkalował, oczernił, opluł, obsmarował, zmieszać z błotem) nasz kraj. Tymczasem rząd koalicji PO-PSL zamiast ostro (stanowczo, dobitnie, kategorycznie, wyraźnie, zdecydowanie) zareagować, domagając się cofnięcia pomówień, publicznych przeprosin („odszczekania tego co powiedział”) i podjęcia kroków zmierzających do postawienia go przed wymiarem sprawiedliwości za niecny czyn, – przyjmuje standardową postawę zgodną z swoją „naturą”, to znaczy bierną, (czołobitną, konformistyczną, niewolniczą , pokorną, posłuszną, potulną, serwilistyczną, służalczą, spolegliwą, sprzedajną, uległą, uniżoną, wiernopoddańczą) wobec głównych zachodnich instytucji, (dygnitarzy, partii politycznych, mass-mediów).

Na naszych oczach niemiecka machina propagandowa (na spółkę z pro-merkelowską, służalczo nastawioną do RFN, pozbawioną godności ludzkiej, przyzwoitości i profesjonalizmu Platformą Obywatelską),  agresywnie, (arogancko, awanturniczo, konfrontacyjnie, napastliwie, szokująco, urągliwie) atakuje prospołeczną, (pro-obywatelską, pro-socjalną) opozycyjną partie Kaczyńskiego.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU