Co z naszymi wyhodowanymi na rodzimym podwórku „świętymi krowami”?

Co z naszymi wyhodowanymi na rodzimym podwórku „świętymi krowami”? Czy już należy wszem i wobec rozgłosić komunikat. Uwaga rozjuszone “święte krowy” atakują, prosimy o zachowanie ostrożności? Już uspokajam to nie […]

Co z naszymi wyhodowanymi na rodzimym podwórku „świętymi krowami”?

Czy już należy wszem i wobec rozgłosić komunikat. Uwaga rozjuszone “święte krowy” atakują, prosimy o zachowanie ostrożności?

Już uspokajam to nie komunikat o zbliżającym się niebezpieczeństwie ataków („fizycznych”) zdziczałych zwierząt,  a zbliżająca się „paniczna” fala irytacji „uprzywilejowanych grup” na krytykę i próby okopywania się na „zdobytych pozycjach”.

Rzecznik Praw Obywatelskich nieświadomie (albo „świadomie”) dał się wciągnąć w „kampanie” broniącą („wywalczone”) przywileje nauczycieli (urągające sprawiedliwości społecznej). Bardzo nieodpowiednie jest wymachiwanie wzniosłymi wartościami (naruszenia konstytucyjnej gwarancji powszechnego dostępu do nauki) w celu ochrony nabrzmiałych (niespotykanie rozrośniętych ) przywilejów grupy zawodowej. Tak „dostojna” instytucja nie powinna „rzucać na oślep być może nie trafne” spostrzeżenia, nie analizując dogłębnie danej materii, bo może to uderzyć w jej wizerunek i podkopać autorytet.

Do Biura Rzecznika wpłynęła „lista żali i lamentów” od Związku Nauczycielstwa Polskiego, bo tak należy nazwać te pismo. Jest to próba, podważenia podstaw prawnych, uchwał powierzających szkoły na terenie gminy podmiotom prywatnym (stowarzyszeniom, fundacjom, spółkom prawa handlowego). Wplątuje się Rzecznika w dywagacje nad zgodnością z prawem danych uchwał, zamazując prawdziwą intencje „świętych krów”, jaką jest torpedowanie wszelkich posunięć uzdrawiających (reformujących) model i układ  zarządzania placówkami szkolnymi. Gminy szukają sposobu aby zlikwidować w placówkach oświatowych  patologiczne zjawiska w systemie zarządzania („ułomny” status zawodowy dyrektorów itp.). Chcą się również uwolnić od nadmiernych (o znamionach szkodliwości społecznej) roszczeń środowiska nauczycielskiego, wynikających z Karty Nauczyciela. Wiedzą, że możliwość szukania rozwiązań legislacyjnych w celu zlikwidowania, nawarstwiających się od lat zjawisk patologicznych w placówkach szkolnych, jest iluzoryczna  (rządzący preferują prowizoryczne działania na potrzeby zamydlenia oczu opinii publicznej).

ZNP uważa, że w gminach może dochodzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do powszechnej i bezpłatnej nauki, co jest („raczej”) bzdurą bo podmioty „prawa prywatnego” w tym przypadku są powoływane przez gminy, a to gwarantuje zgodność z ustawą o systemie oświaty (prowadzenie szkół należy do zadań własnych gminy). Zakładane szkoły przez gminy nie można traktować na równi z „typowymi” szkołami niepublicznymi, jak na siłę próbuje wpierać nam związek zawodowy nauczycieli. Robi się to po to, aby podnosić następny zarzut, a mianowicie –  Szkoły niepubliczne  nie mogą w pełni zastąpić publicznych. Nauczyciele staraj się za wszelka cenę znaleźć jakiś punkt oparcia w obronie swojej „wielbionej” Karty Nauczyciela (za którą kryją się „patologiczne przywileje i profity”). Będą ją bronić do ostatniej kropli krwi, szerząc „demagogie” i populizm.

„Święte krowy” wiedza, że naruszenie uchwał w sądach nie wypali bo ustawa o systemie oświatowym w sposób jednoznaczny i klarowny (napisane jest wyraźne „jak byk”), umożliwia przeobrażenie  szkoły publicznej w niepubliczną z inicjatywy gminy: zgodnie z art. 5 ust. 5g ustawy o systemie oświaty, jednostka samorządu terytorialnego, będąca organem prowadzącym szkołę liczącą nie więcej niż 70 uczniów, na podstawie uchwały organu stanowiącego tej jednostki oraz po uzyskaniu pozytywnej opinii organu sprawującego nadzór pedagogiczny, może przekazać, w drodze umowy, osobie prawnej niebędącej jednostką samorządu terytorialnego lub osobie fizycznej, prowadzenie takiej szkoły.

Następny wyimaginowany problemem, jakoby ma wystąpić w przypadku  zmian podmiotu prowadzącego szkoły, jest brak gwarancji, iż zostanie zapewnione każdemu dziecku miejsca w szkole, co jest nieprawdą, ponieważ dalej organem  prowadzącym będzie gmina (zmienia się tylko „niesformalizowane relacje” w jakich przodują dyrektorzy szkół publicznych).

Nie można się nadziwić temu, że  Rzecznik Praw Obywatelskich dał się omamić do takiego stopnia, że stawia wszystko „na ostrzu noża”, zwracając się do ministra administracji i cyfryzacji w celu podjęcia działań zmierzających do ujednolicenia wykładni prawa oświatowego przez wojewodów. Działania motywuje „wielką troską”  o konstytucyjną gwarancje powszechnego dostępu do nauki ( a może również wielką troską o grubość portfela belfrów). Rzecznik zarzuca wojewodom, że nie-potrafią  prawidłowo „zinterpretować przepisów”. Co czytać nie umieją?. Czy przepisy są  może w tym konkretnym przypadku wadliwe, niezrozumiale, zagmatwane, nieprzejrzyste, pozbawioną precyzyjności i szczegółowości, zawiłe, niejasne?, –  żaden z tych czynników („raczej”) nie występuje, wiec mówienie o braku prawidłowej i jednolitej wykładni przepisów jest bardzo delikatnie ujmując „dziwne”.

Rzecznik Praw Obywatelskich, (pełniący funkcję ombudsmana), bezspornie, stoi na straży praworządności, państwa prawa i wartości konstytucyjnych, wolności, praw człowieka i obywatela,  praw oraz zasad współżycia i sprawiedliwości społecznej (ma za to u nas szacunek). Ale zarzut, że mogą zaistnieć sytuacje braku powszechnego dostępu do nauki jest „być może ślepym strzałem” bo gminy przecież podpisują umowy z powoływanymi podmiotami w których można (i są) zabezpieczać prawa do powszechnej i bezpłatnej nauki. Twierdzi, że taki podmiot nie będzie już jednostką gminy (formalnie tak rzeczywiście będzie), ale poprzez odpowiednie „zabiegi prawne” (zapisy umowy, status, regulamin itp.)  podmiot będzie wręcz identycznym „tworem” jakim był przed przekształceniem. Dodatkowo wytykanie, że w obrębie danej gminy, całkowicie lub w znacznym stopniu edukacja nie może być powierzona w ręce ”podmiotów prywatnych” jest podważaniem sensu  art. 5 ust. 5g ustawy o systemie oświaty.  W imię czego? Jeżeli wartości konstytucyjnych to ok. Ale jeżeli tylko po to, aby wspierać w „betonowaniu się”  w Polsce „nietykalnych” to już nie jest w pelni  „prospołeczne” (jakoś nie wydaję się aby to służyło dla wyrównywaniu szans, równego traktowania i zrównywania w prawach przysługujących innym pracownikom).

Rzecznik będzie miał większy poklask społeczny i uznanie. Jeżeli będzie postępował bardziej według zasady: do wadliwego społecznie przepisu, naruszającego konstytucje (godzący w jej wartości), zgłasza zastrzeżenie (do odpowiedniego organu), jeżeli zostaje to bez echa, kieruje skargę konstytucyjną do trybunału – (środek prawny przewidziany w polskim prawie jako impuls do usuwania z systemu prawa norm prawnych niezgodnych z Konstytucją). A mniej będzie się kierował ujmijmy to „emocjami”, próbując wyegzekwować od  organów nadzorczych gminy aby wykładnia była bardziej „pro-nauczycielska” (Czyt.: “pro-święte krowy”).

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU