Meandry sektora energetycznego w Polsce.

Meandry sektora energetycznego w Polsce. Polska gospodarka będzie potrzebowała coraz więcej mocy energetycznych. Rząd zadecydował, że Rzeczpospolita stanie się eksporterem „prądu”, zobowiązuje to kraj, (tym bardziej), do zwiększenia podaży energii […]

Meandry sektora energetycznego w Polsce.

Polska gospodarka będzie potrzebowała coraz więcej mocy energetycznych. Rząd zadecydował, że Rzeczpospolita stanie się eksporterem „prądu”, zobowiązuje to kraj, (tym bardziej), do zwiększenia podaży energii w najbliższych dziesięciu latach.

 

Energia z atomu ma zalety ale i nie małe wady (m.in.ogromny koszt budowy w polskich “realiach”, co może się negatywnie przełożyć na ceny energii, odpady promieniotwórcze, bardzo kosztowny proces zamykania elektrowni atomowej, która przestała być eksploatowana). Dla rządu analiza za i przeciw wykazała, że warto się w to “pakować”. Rada Ministrów przekonuje nas, że decyzja postawienia na atom jest słuszna. Niestety biorąc pod uwagę w jakich bólach realizuje się w Polsce inwestycje budowlane (wieloletnie opóźnienie w realizacji inwestycji autostradowych, kolejowych, gazoport w Świnoujściu, stopień wodny w Malczycach, itp.), pojawiają się nie małe obawy co do tempa budowy elektrowni atomowych. Dochodzi do tego, ogromne partactwo firm budowlanych, tendencje do przekrętów, do przestępstw gospodarczych. Nie wróży to, bardzo delikatnie ujmując, nic dobrego.

Zapowiada się następna odsłona polskich reali: nieudolności, malwersacji, „optymalizacji podatkowej”, kombinatorstwa w sferze ubezpieczeń społecznych, “rozkradania” wszystkiego co się da, granie na najniższą cenę w przetargu, z założeniem wykonania tylko tych części kontraktu, które są najbardziej dochodowe, a następnie z góry zaplanowanie zejście z placu budowy itp. itd..Dochodzi do tego specyfika przetargów w RP, ustawa o zamówieniach publicznych jest tak spaprana, że pozwala przeciągać ten proces w nieskończoność, torpedować wybór wykonawcy. Nierzadko jedynym kryterium jest cena.

Gospodarka będzie potrzebowała coraz więcej mocy energetycznych. Przy odpowiedniej polityce z tego sektora można wycisnąć więcej, czerpiąc zyski z eksportu „prądu”. Eksperci sądzą, że niedobory energii wystąpią już w latach 2015-2016. Wydaje się, że przeraźliwie długie dyskusje o tym jakie źródła energii Polska powinna perforować się skończyły,  decyzje zapadły, przechodzimy do wprowadzania w życie zamierzeń. 

Rada Ministrów po latach główkowania, wewnętrznych utarczek, „przeciągani liny”, przyjęła Polski Program Energetyki Jądrowej. Razi tendencja do prowizorki, do krótkowzroczności, do robienia wszystkiego „na pokaz”, do dzisiaj nie doczekaliśmy się planu rozwoju całej energetyki. Politycy zaczęli w pośpiechu podejmować decyzje, dopiero kiedy w oczy zaglądnęła im groźba  pojawienia się niedoborów mocy energetycznych. Nieubłaganie zbliża się moment zamknięcia  przestarzałych bloków opalanych węglem  (prawdopodobnie za ok. dwa lata).

Wydobywanie gazu z łupków na razie jest ułudą. Wizja która nie koniecznie musi się spełnić. Nasze czempiony kontrolowane przez skarb państwa, topią miliardy w bardzo nie pewne przedsięwzięcie, wcale nie jest powiedziane, że coś z tego wyjdzie. Wszystko jest “patykiem po wodzie pisane”. Najnowsze dane na temat złóż jakie Polska posiada nie zapowiadają raczej „rewolucji łupkowej”. Społeczeństwo jest mamione ogromnymi korzyściami jakie przyniesie wydobycie gazu łupkowego. Jednocześnie ukrywane są istotne fakty, które “raczej” nic takiego nie potwierdzają. Okazuje się, że złoża, które znajdują się na terenie RP, nie da się w znacznym stopniu wydobyć. Doświadczenia Amerykanów pokazują, że z posiadanych złóż, w sposób przemysłowy udaje się  tylko cześć wydobyć. Jeżeli chodzi o prawo górnicze, to projekt zmian który wykluwał się przez lata, został odstawiony, teraz jest lansowana “zmodyfikowana” wersja, nowy minister środowiska, “zakasał rękawy” i wziął się do „pracy”. Pierwszym posunięciem „szefa”  resory było wysłuchanie postulatów  zagranicznych firm, planujących robić kokosy w Polsce na „lupkach”. Okazało się, że owszem zaczęły by wiercić na większą skale, jeśliby w końcu zostały uregulowane kwestie prawne, jeśliby został udrożniony proces wydawania koncesji., jeśliby podniósł się poziom zaangażowania i merytorycznych umiejętności urzędników resortowych. Skarg było co niemiara, ale głownie chodziło o to aby państwo “odczepiło się” od nich i pozwoliło jak najwięcej zarobić, co nie jest do końca fer bo to są nasze „łupki” i jak na razie to państwowe firmy pogrzebały w piachu miliardy złotych. Oczywiste jest, że inwestorom zagranicznym chodzi wyłącznie o jak największe zyski, dlatego aby ich nie zniechęcić w początkowej fazie procesu wydobycia gazu z łupek, kiedy jeszcze nie wiadomo czy w ogóle  będzie można na tym zarabiać w skali przemysłowej, należy dać im „marchewkę”. Kiedy się okaże, że jednak da się na tym co nieco zarobić (nie ma  „pewności”, że nie jest to tylko chimera wypromowana na potrzeby polityczne), przykręci im się „śrubę” (podatkową, itp.).

Elektrownia Opole wystartowała z budową dwóch bloków opalanych węglem po wielu „zmaganiach rządu”, wysiłkach aby odpalić  inwestycje, w końcu udało się. Rada Ministrów podczas forsowania inwestycji napotkała opór ze strony lobby energetycznego, “poleciały głowy”. Ale jeżeli ktokolwiek myśli, że to koniec zmagań to się grubo myli. Poszczególne grupy interesu korzystają na ułomnym modelu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Mając do dyspozycji armie prawników  i niejednokrotnie przychylność polskich sądów, mogą storpedować każde rządowe przedsięwzięcie.Ze względu na polską racje stanu, powinny być wyjątkowe, szczególne i mocno ograniczone okoliczności, które dopuszczają  stawianie dobra społecznego, interesu państwa nad literą prawa. Orzeczenia sędziów, które uderzają w bezpieczeństwo państwa, powinny mieć odpowiedniej wagi konsekwencje dla danych sędziów RP (niezależnie czy to sędzia sądu okręgowego, czy Sądu Najwyższego), należało by to uregulować konstytucyjnie. Dodatkowo należało by wprowadzić przepisy, na podstawie których sędzia ponosił by dotkliwe „kary” dyscyplinarne (wtedy dwa razy pomyśli, zanim zdecyduje się wstrząsnąć państwem). Polskie marne prawo daje często szeroki wachlarz interpretacyjny, sędziowie korzystają z tego nie zawsze delikatnie ujmując stosownie i odpowiednio, tworząc w zależności od widzimisię „prywatną judykaturę”. Napominajmy, że sędziowie mają swoje przekonania, poglądy i nierzadko biorą one górę m.in. nad dobrem społecznym, interesem państwa.

Za około dwa tygodnie będziemy mieli możliwość się przekonać, jak sędziowie SN podchodzą do bezpieczeństwa kraju, dobra społecznego, interes państwa. Na „wroga publicznego” w Polsce wyrasta fundacja ClientEarth. Od pewnego czasu głośno jest w RP o tej organizacji, próbuje sabotować projekty energetyczne oparte na węglu, uderzając z ogromną siłą w bezpieczeństwo energetyczne państwa polskiego.

Już niebawem SN zdecyduje czy uchylić zezwolenia na emisje CO2, przyznane zgodnie z warunkami ustawy „środowiskowej” dla spółek energetycznych. Resort Środowiska uważa, że zarzuty są bezpodstawne. WSA oddalił  wszystkie skargi. Uznał, że fundacji nie przysługuje legitymacja skargowa, ponieważ zgodnie z jej statutem jej rzeczywistym celem jest promocja, lobbing i usługi doradcze. Sąd w postępowaniu organizacji, ani w domaganiu się uwzględnienia skarg, nie doszukał się znamion działania (tak naprawdę) na rzecz ochrony środowiska. Unieważnienie zezwoleń mogło by wywołać znaczące problemy w realizacji inwestycji w moce energetyczne. Spowodowało by to zaniechanie co niektórych inwestycji energetycznych, pieniądze („nie małe”) musiały by być skierowane na zakup  uprawnień do emisji.

Po 1989 r.,  Prezesi Rady Ministrów mają bolesną w skutkach dla Polski słabość, która paraliżuje rozwój kraju,  nie „potrafią”  szybko podejmować decyzji strategicznych (mających ogromna wagę dla RP).

Uzgodnienia międzyresortowe, „nieudolny mechanizm”, który uwidacznia słabość obecnego rządu, napięcie międzyresortowe, ciągnące się w nieskończoność konferencje uzgodnieniowe. Szef rządu aprobuje sytuacje kiedy brak porozumienia ministerstw paraliżuje proces legislacyjny. Nie da się w takich okolicznościach sprawnie rządzić państwem, premier powinien mieć niezależnych wysokiej klasy fachowców z dziedziny prawa, ekonomii itp., („podobno ma”),  którzy powinni mu służyć pomocą w momencie przeciągającego się impasu decyzyjnego.

Ponad dwa lata minęły od barwnej wypowiedzi premiera, o “bogactwie” płynącym z ziemi (gaz łupkowy). W kampanii wyborczej PO w 2011r.,  padła obietnica powstania specjalnego funduszu emerytalnego, zasilanego opłatami nakładanymi na firmy eksploatujące gaz. Po „otwarciu kurka „ z gazem łupkowym Polska miała stać się krainą mlekiem i miodem płynącą. Czyżby opowieści o dobrobycie jaki miał przynieść gaz w RP, to kolejna bajka rządu dla „grzecznych dzieci”?

Nasz Donald widać, że „chce”, ma „dobre intencje”, ale jego bliscy współpracownicy zdradzają w kuluarach, że szybko się zniechęca. „Chłop” nie ma cierpliwości do procesów decyzyjnych, ale ma niewątpliwie niespotykany talent krasomówczy. Bardzo by pewnie chciał przykładowo „błyskawicznie” przeprowadzić proces legislacyjny regulujący warunki poszukiwania i eksploatacji gazu łupkowego oraz opodatkowania firm, ale co ma „biedny” zrobić, że tak jakoś „wychodzi”, idąc tokiem rozumowania Pani wicepremier Elżbiety Binkowskiej to powinien zwalić wszystko na „pogodę” w Polsce. Dlatego radze dla szefa rządu aby użył tej niewątpliwie” mocnej” („nie do podważenia”) argumentacji i wtórując minister Infrastruktury i Rozwoju zakrzyknął „sorry, ale taki mamy klimat!”

Według ekspertów aby sprawdzić czy w Polsce są ilości gaz łupkowego pozwalające na opłacalność wydobycia należy przeprowadzić minimum ok. 200 wierceń na kwotę co najmniej 10 mld zł, to  wielka kwota biorąc pod uwagę, że może być wyrzucona w błoto w przypadku kiedy „prognozy złóż” gazu (zupełnie) nie potwierdzą się. Jak na razie opieszałość w uchwaleniu przepisów i niezadowalające  wyniki wierceń,  zniechęciły do dalszej działalności gospodarczej (poszukiwania gazu łupkowego)  w  naszym kraju takie koncerny jak:  Eni, Exxon, Talisman, Marathon Oil.

Musimy być świadomi, że nawet przy zachowaniu stosownych procedur przy pracach wydobywczych nie da się uniknąć (całkowicie) negatywnego wpływu na środowisko.

Gaz łupkowy może okazać się mrzonką ale gaz konwencjonalny jaki występuje w Polsce już nie. Niereagowanie rządu na posunięcia PGNiG, które są sprzeczne z polską racją stanu, sprawia, że wiarygodność rządu zostaje poważnie nadszarpnięta  w oczach społeczeństwa. Jak premier wyjaśni Polakom niechęć PGNiG do eksploatacji posiadanych udokumentowanych złóż gazu w RP (33 mld m sześc). Jak chce „bronić” strategii tej spółki, która zakłada bazowanie głownie, tak naprawdę, na gazie jamalskim (nie podejmowanie wydobycia tańszego krajowego gazu konwencjonalnego, krępowanie się wieloletnią umową z rosyjskim potentatem gazowym do roku 2022 , na zasadzie “odbierasz gaz lub nie odbierasz, ale płacisz”). Jak „wyspowiada się” z działań tego „potworka gospodarczego” poza granicami kraju,  które mają znamiona fasadowych posunięć, (same porażki).

Wydobycie krajowego gazu wymusiło by obniżenie cen gazu (Urząd Regulacji Energetyki zareagowałby obniżką cen),  miało by to niebagatelny wpływ na poziom życia społeczeństwa, na gospodarkę. Podniosło by znacząco konkurencyjność przemysłu. Dla spółki PGNiG niestety wszystko na to wskazuje, że nie ma żadnego znaczenia dobo społeczne, interes państwa, polska racja stanu, wyłącznie kieruje się partykularnymi interesami, zamykającymi się w zakresie poziomu zysków firmy, co jest szalenie dziwne bo jest “niby” kontrolowane przez skarb państwa. Czyżby i w tym przypadku karmieni jesteśmy bajkami, bo jeżeli się przyjrzeć bliżej tej kwestii wychodzi, że nie zawsze państwu może zależeć („tak bardzo”) na jak najniższej cenie surowców, mimo powszechnych zapewnień. Najbardziej obrazowo pokazuje to ropa, spadajcie ceny paliw to mniejsze podatki (akcyza, VAT) i co za tym idzie mniejsze pieniądze wpływające do budżetu.

Bardzo krótkowzroczne podejście do strategii dochodów państwa, jest bardzo negatywne dla kraju. Im tańsze surowce tym bardziej konkurencyjna gospodarka, z większym rozmachem rozwija się, przyciąga kapitał, inwestycje, pozwala rozwijać się tym sektorom, które nie miały by szans na to przy wyższych cenach surowców. W wyniku strategii państwa, która m.in. stawia na jak najniższe ceny surowców, ceny prądu, Rzeczpospolita uzyskuje wielką przewagę gospodarczą nad zagranicą. Przy pracach nad umową o wolnym handlu miedzy Unią a USA nabiera to jeszcze większego znaczenia.  Podnosi to konsumpcje, obywatelom  zostaje więcej w “portfelach” środków finansowych. Pieniądze i tak wracają do krwiobiegu gospodarczego (etapem kocowym, w dużym stopniu, zawsze jest budżet państwa, ściąga te środki poprzez bezpośrednie i pośrednie podatki itp.), z ta różnicą, że najuboższe warstwy społeczne mają większą szanse na wydobycie się z biedy. Jednocześnie państwo powinno uszczelniać system podatkowy, odchodzić od wyrw w tym systemie (stopniowe ograniczanie wszelkich preferencji ulg podatkowych, itp.). Polska powinna obrać drogę rozwoju poprzez innowacyjność, rozwój nowoczesnych technologii. Ukrócić proceder „umów śmieciowych”. Uszczelnić system ubezpieczenia społecznego, m.in. doprowadzić do oskładkowania umów cywilno prawnych, itp., w ten sposób aby nie opłacało się pracodawcom kombinować Podnieść „ochronę” pracownika w relacji z pracodawcą poprzez niezbędne zmiany w prawie pracy (m.in., większe uprawnienia Inspekcji Pracy, wprowadzenie w życie postulatów tej instytucji). Dzięki temu uczciwi pracodawcy nie będą przegrywać na rynku z kombinatorami. Prawość w biznesie stanie się bardziej „opłacalna”. Przykręcić tak śrubę fiskalną dla przedsiębiorców aby  przekręty  mniej się kalkulowały i zaczęły przegrywać z uczciwością i „świętym spokojem”.  

W przetargach publicznych zacząć w końcu kreować dobre wzorce działań biznesowych, poprzez wprowadzenie przepisów, które będą preferować pracodawców rzetelnych, (przyjmujących na umowę o prace  a nie na umowy cywilno prawne). Będą wyżej stawiać przedsiębiorców, którzy nie są na bakier z etyką, którzy są „skłonni” stworzyć cywilizowane warunki pracy, którzy płaca “poczciwie” dla pracowników (usługobiorców), nie mają tendencji do „okradania” praco-odbiorców i państwa (unikając podatków, itp.).

Ogromnym ciosem dla społeczeństwa (szczególnie dla najuboższych) było by uwolnienie cen energii dla gospodarstw domowych. Trudno sobie wyobrazić następne podwyżki opłat za prąd w gospodarstwach domowych, obserwatorzy rynku energetycznego twierdzą, że podwyżki mogą sięgnąć 15 procent. Poszerzył by się „krąg” biedy, spustoszyło by to portfele setek tysięcy Polaków, tak dotkliwie, że zepchnęło by to ich niejednokrotnie w „otchłań” nędzy. Już teraz ceny energii w Polsce należą do najwyższych w Wspólnocie.

Urząd Regulacji Energetyki przeprowadził podobną „operacje” w 2008 roku na sektorze biznesowym, skutkowało to podskoczeniem cen o jedną trzecią.

URE przebąkuje coraz częściej o zamiarze podjęcia podobnej operacji na „indywidulanych” odbiorcach, tym razem „pacjent może nie przeżyć”. Urzędnicy mają narzucone ramy postępowania, poruszają się w obszarze przepisów, które określają kryteria jakie musi spełnić rynek aby uwolnić ceny (m.in. o równy dostęp do oferowanych usług, poprawa konkurencyjności, zwalczanie handlowej dyskryminacji), ale tak naprawdę jest to decyzja polityczna.

 

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU