Nie pozwólmy aby sektor obronny zaprzepaścił ogromną szansę na skok cywilizacyjny branży na zwiększenie potencjału obronnego i rozwoju gospodarczego kraju.

Nie pozwólmy aby sektor obronny zaprzepaścił ogromną szansę na skok cywilizacyjny branży, na zwiększenie potencjału obronnego i rozwoju gospodarczego kraju. Rząd w minionym roku z pompą zapowiedział, doposażenie armii za […]

Nie pozwólmy aby sektor obronny zaprzepaścił ogromną szansę na skok cywilizacyjny branży, na zwiększenie potencjału obronnego i rozwoju gospodarczego kraju. Rząd w minionym roku z pompą zapowiedział, doposażenie armii za ogromne pieniądze, gra idzie o ok. 139 mld do 2022 r.

Wielkie plany, bardzo dobrze brzmiące zapowiedzi sobie a rzeczywistość sobie. Fiaska programów, wspólnych przedsięwzięć spółek z grona rodzimego przemysłu zbrojeniowego, skandale, odkrywane kompromitujące usterki w realizowanych projektach dopiero po finalizacji transakcji (przykładem partactwa, fuszerki, mogą być mikropęknięcia w podwoziach Krabów, produkowanych przez HSW).

 

 

Konflikty w polskim przemyśle zbrojeniowym, przedłużające się w nieskończoność przetargi, fale od-wołań, bardzo niskiej jakości przepisy pozwalające realizować z powodzeniem próby  torpedowania przetargów łącznie z doprowadzaniem do kolejnych, „kontraktowanie” w nieskończoność, ograniczenia w wypłatach zaliczek itp., itd.,..

 

Społeczeństwo powinno być świadome, że strumień unijnych pieniędzy płynący do Rzeczpospolitej zostanie znacząco ograniczony, w porównaniu do aktualnej i poprzedniej unijnej perspektywy budżetowej, RP będzie dostawała w następnych rozdaniach unii, niewielkie środki finansowe.

 

To jest ta gałąź gospodarki, która w wielu krajach jest motorem napędzającym wszystkie pozostałe branże. To jest ten obszar gdzie rodzi się wiele inicjatyw gospodarczych wspomagających całą gospodarkę. W najbogatszych krajach świata przemysł zbrojeniowy wprowadza na rynek najnowsze osiągnięcia techniki, wykraczające poza specyfikę wyłącznie tej branży. Tylko zbrojeniówki mają taki potencjał tak są wspomagane i na taką skale wspierana przez państwa by móc podołać wyzwaniom jakie stawiają przed nimi złożone i wielkie projekty badawczo -rozwojowe.

 

Należy sobie uświadomić, iż w polskiej rzeczywistości  program wspierania inicjatyw zmierzających do rozwoju innowacyjności może być fiaskiem bez odpowiedniego udziału państwa i stymulowania tego przedsięwzięcia. Wydaje się, że dobrym rozwiązaniem w obecnej unijnej perspektywie budżetowej, może być próba “wskrzeszenia” w naszych rodzimych firmach ducha innowacyjności. Postawiono na przedsiębiorczość polskich firm. To one mają zamawiać projekty badawcze  na uczelniach, to one mają podejmować decyzje jakie innowacyjne produkty i usługi mają być wprowadzane na rynek dzięki unijnym grantom i wsparciu uczelnianych komórek badawczych. Jest to trafne podejście, i może się przysłużyć znacząco naszej gospodarce. Wszyscy zainteresowani na podstawie doświadczeń z wprowadzaniem przez ośrodki badawcze, w minionych latach, nowych technologii na rynek, wiedzą, że były to przedsięwzięcia w nie wystarczający sposób skoordynowane z rodzimym biznesem. Niestety koncepcja może upaść i stać się kolejnym zbiorem dobrych chęci i „martwym przedsięwzięciem”, jeżeli odpowiednio się tego nie przeprowadzi. Przestańmy wierzyć w cudowne zdolności wolnego rynku. Ten rynek bez odpowiednich uregulowań staje się tylko drapieżnym „dzikim zachodem” na którym górę biorą najniższe ludzkie pobudki, chęć zgarnięcia jak największej puli dla siebie „idąc do celu po trupach”, posunięcia „na skróty”, przekręty, w takich realiach wygrywają najwięksi kombinatorzy traci rynek konkurencyjny, tracą klienci, traci społeczeństwo, traci państwo.

 

Przestańmy się zachwycać jednym z najbardziej drapieżnych odmian kapitalizmu, bez ludzkiej twarzy, jakim są Stany Zjednoczone. Opieka państwa sprowadzona jest tam do minimum. Ułomny system socjalny. Służba zdrowia jest sprowadzona do roli „instytucji fikcyjnej”, która tak naprawdę nie działa i opiera się na systemie dzielenia ludzi na biednych i bogatych. Zamykając drogę do pełnego wachlarza usług medycznych dla ludzi z nizin społecznych. W USA występuje zjawisko jednego z największych rozwarstwień społecznych na świecie, wolny rynek jest tam nieokiełzany, praktycznie wręcz pozostawiony sam sobie, „rytm życia” całemu społeczeństwu nadają wielkie korporacje prywatne, koncerny, które mają ogromny wpływ na efekty legislacji, na kształt prawa, podporządkowując niejednokrotnie przepisy pod swoje potrzeby, nie licząc się z ogólnym dobrem społecznym. Multimiliarderzy, „władcy życia i śmierci” unicestwiają całe branże, likwidują tysiące miejsc pracy, z dnia na dzień,  przenosząc cały proces produkcji, np. do Bangladeszu, w którym nagminnie są łamane podstawowe prawa człowieka, ludzie pracują w niewolniczych warunkach. Mimo bezpieczeństwa, systemu wymiaru sprawiedliwości, sytemu państwa prawa jaki zapewnia im ojczyzna, wola tworzyć miejsca pracy w oddalonych o tysiące kilometrów krajach, kierują się tylko pogonią za zyskiem i leżącą głęboko w ludzkiej naturze pazernością, która wzrasta wraz z bogactwem. Dla sektora prywatnego, z reguły, znaczenia nie ma nic, oprócz poziomu zysku. Dla większości podmiotów prywatnych rozwój kraju z którego pochodzą nie ma żadnej wagi. Tym bardziej poziom życia społeczeństwa, PKB,  potrzeby społeczne, dobro społeczne. Dlatego tak szalenie ważne jest zwiększenie roli państwa jako regulatora rynku jako strażnika ładu społecznego jako strażnika bezpieczeństwa narodowego. Jako stymulatora gałęzi gospodarczych, całej gospodarki. Kapitalizm we współczesnej postaci nie sprawdza się, namacalnym tego dowodem był i jest ogólnoświatowy kryzys. Wielkie koncerny, korporacje, wyrwały się spod jakiegokolwiek kontroli państwa, struktur władzy społecznej, nad nimi. Zdobyły większą władze niż państwa z których się wywodzą. Nieuregulowany kapitalizm tworzy nową rzeczywistość, uporządkowuje ją swoim interesom na arenie międzynarodowej. Zaczęła być kreowana „dzika globalizacja”, zaczęły być marginalizowane jakiegokolwiek wartości, prawa człowieka, prawa pracownicze, które nie pasowały do modelu rozwoju biznesu oderwanego całkowicie od struktur państwowych i dobra społecznego, ogólnego interesu społeczno-gospodarczego. Państwa zaczęły tracić na znaczeniu, tracić władze na rzecz wielkich koncernów międzynarodowych, które teraz robią co chcą, nie zważając na nic, np. inicjując banki spekulacyjne, przewracając do góry nogami systemy finansowe na świecie. Manipulując wszystkim czym się da, np. notowaniami dóbr, surowców na giełdach towarowych itp., itd.. Poprzez kreatywną księgowość i wyszukiwaniu luk prawnych, nie płacą podatków w państwach prowadzenia działalności. Wielki biznes powinien być wolny i “niczym nie skrepowany”, poddany  konkurencji rynkowej na równych warunkach, ale nie całkowicie oderwany od interesu państwa i dobra społecznego w którym prowadzi działalność. Inaczej, m.in., to doprowadzi do ogromnego rozwarstwienia społecznego do niesprawiedliwości społecznej do podupadania struktur państwa. To wszystko razem wzięte doprowadza na pewnym etapie do zawirowań społeczno-gospodarczych do wybuchów niezadowolenia społecznego do przewrotów społecznych do burzenia ładu. Do sprowadzenia szarego obywatela kraju do roli narzędzia, traktowanego przedmiotowo, którego się maksymalnie eksploatuje, wykorzystuje nie zwracając uwagi na prawa człowieka na wartości społeczne, na standardy cywilizowanych krajów, na prawa pracownicze.

 

Wracając do wątku wprowadzania na polski i międzynarodowy rynek innowacyjnych produktów przy wsparciu ośrodków badawczo rozwojowych. Piecze nad tym wartym pochwały projektem musi mieć państwo poprzez sprawny system kontroli i wsparcia, budowy reguł gry, zasad, poprzez tworzenie, życiowych, jasnych, na wysokim poziomie merytorycznym przepisów. Aby nie było jak dotychczas, czyli tworzenia „potworków legislacyjnych”. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przedstawiło projekt programów operacyjnych zaakceptowany przez rząd. W których zauważa się próbę odejścia od bezmyślnego rozdawania pieniędzy unijnych na prawo i lewo. Które trafiały nierzadko do firm zupełnie na to nie przygotowanych, bez pomysłu, na rozwój, na sensowne wdrażanie projektów, na wprowadzanie w życie koncepcji które utorowały by im drogę do podniesienia obrotów, do otwarcia się na nowe rynki, na zwiększenie potencjału, na tworzenie miejsc pracy.

 

Zbrojeniówka w RP powinna rękoma i nogami bronić się od przeprowadzania projektów badawczo rozwojowych wyłącznie na własną rękę, nie jest na to przygotowana, nie posiada odpowiednich zasobów ludzkich i technicznych, dochodzi niska kultura i etyka pracy. Powinna dostać wsparcie zachodnich koncernów, międzynarodowe holdingi powinni partycypować w projekty na zasadzie: „mówimy im wprost, możecie na tym zarobić i nic więcej, żadnych wartości dodanych bez „okradania naszego potencjału” bez odbierania nam szans na rozwój gospodarczy, wszelkie technologie powinny zostać w kraju”.

 

Powinniśmy mieć do nich prawa autorskie, mieć możliwość sprzedaży na rynkach zagranicznych. Cały know how ma zostać w kraju i być naszą własnością, powinnyśmy mieć nieograniczone prawa do niego. Koniec z kupowaniem gotowych technologii, które są ogromnie drogie i obarczone ograniczeniami, na których często nawet nie możemy zarabiać. Szacuje się, że wprowadzenie nowej technologii na rynek krajowy a później odsprzedaż go na prawach licencyjnych generuje potężne dochody, tworzy dziesiątki tysięcy miejsc pracy w kraju powstania. Nowatorska technologia z racji swej niepowtarzalności z racji zupełnej nowości na światowym rynku i braku z tego powodu rywalizacji w tym obszarze ze strony innych państw czy międzynarodowych koncernów, stwarza ogromne możliwości generowania zysków. Świat kupuje od nas technologie w formie produktu albo w formie licencji albo know how, itp.. itd.. My “spijamy śmietankę” nie obawiając się, bynajmniej na początku, odebrania nam tych profitów przez kogokolwiek. Tak działa po części gospodarka niemiecka, właśnie dzięki temu w dużej mierze aktualnie jest najprężniejszą gospodarką świata. Swój eksport nie opiera na produktach, rolno-spożywczych na nieprzetworzonych półproduktach. Głownie wysyła w świat największe osiągnięcia techniczne współczesnego globu. Tworzy innowacyjne, niepowtarzalne produkty techniczne, nie mające pod kątem rozwiniętej technologii, jakości wykonania, jakości obsługi serwisowej odpowiednika w świecie i strzegąc tej technologii jak oka w głowie sprzedaje ją krajom pozbawionym możliwości  wyprodukowania takiego wyrobu czy stworzenia od podstaw podobnej technologii. Innymi słowy przeznacza na badania ogromne kwoty w kooperacji z biznesem aby stworzyć produkt. Następnie wylansować na ten wyrób zapotrzebowanie, sprawić aby stał się nie rzadko nieodzownym w rozwijających się gospodarkach. Nam dotychczas Niemcy wpychały stare technologie, których potencjał się kończył (coraz mniej można było na tym zarobić), technologie które przechodziły do lamusa, które miały wiele mniej lub bardziej zbliżonych już odpowiedników na świecie albo technologie które zostały w pełni już zastąpione przez nowocześniejsze.

 

Trzeba uwiadomić politykom, wszelkim decydentom, szefostwu firm zbrojeniowych, iż tylko nowoczesne, innowacyjne technologie pozwolą wzmocnić bezpieczeństwo kraju, stworzyć dziesiątki tysięcy miejsc pracy, dodatkowo w jakimś stopniu zaadoptuje je biznes w innych gałęziach gospodarczych, i co bardzo ważne pozwoli to zrobić z tych osiągnięć nasz “hit eksportowy” podbijający rynki zagraniczne. Zbrojeniówka to jedyna branża która ma taki ogrom wartości dodanych przy inwestowaniu w jej potencjał, zasoby. Przestarzale archaiczne wyposażenie i uzbrojenie powinno być wycofane (poprzez sprzedaż licytacyjną), generuje tylko koszty cofa nas gospodarczo, hamuje skok cywilizacyjny.  Wszystko wskazuje, że armia zrozumiała, że tylko najnowszej generacji technologie pozwolą obronić nasz kraj przed ewentualną agresją, tylko takie technologie są wystarczającym straszakiem na potencjalne wrogie zapędy w stosunku do naszego kraju. Historia dawała nam już kilkakrotnie odpowiedz na to, czy umowy międzynarodowe, członkostwo w organizacjach militarnych daje gwarancje zażegnania potencjalnej agresji na nasz kraj (działań zbrojnych).

 

Miejmy nadzieje, że wojsko nie pójdzie w ślady PKP.

 

Kolej zaprzepaściła ogromną szansę w poprzedniej unijnej perspektywie budżetowej, na skok cywilizacyjny na modernizacje infrastruktury, wielką nieudolnością władz PKP, zawiłościami przetargowymi. Z powodu wadliwego prawa o przetargach publicznych dochodziło do torpedowania inwestycji przez spółki biorące udział w procedurze wyłaniania wykonawcy danego projektu. Niektóre kancelarie prawne specjalizują się w wyszukiwaniu furtek w przepisach by doprowadzać do ponownego rozpisania przetargu.

 

Studia wykonalności, przygotowane we wstępnej fazie projektów, wpadały w łapy ludzi o niedostatecznej wiedzy i kompetencji w strukturach PKP. Ułomne prawo, bezczynność decydentów, brak woli politycznej, obsadzanie kadry zarządzającej spółkami kolejowymi ludźmi z klucza politycznego bez odpowiednich kompetencji. To wszystko sprawiło, iż potężne pieniądze przeszły nam bezpowrotnie koło nosa.

 

Dlatego, m.in., ani kryzys ogólnoświatowy, ani podupadająca gospodarka, ani topniejące dochody państwa, ani deficyt budżetowy, ani ewentualna niechęć Komisji UE co do tego typu inwestycji, nie powinno wstrzymywać wprowadzenia planów związanych z obronnością kraju.

 

Tylko twarda i bezpardonowa walka o interes narodowy może przynieść pożądane efekty w transakcjach handlowych Rzeczpospolitej z międzynarodowymi korporacjami zbrojeniowymi. Przy okazji zamówień naszej zbrojeniówki, po niefortunnych “wycieczkach osobistych” w stronę Polaków na jakie zdobył się premier Wielkiej Brytanii,  David Cameron. Powinniśmy mniej łaskawym okiem spoglądać na oferty uzbrojenia pochodzące z tego kraju,  “żółta kartka” powinna zadziałać, kiedy przedstawiciele tej branży przyjdą mu za to „podziękować”. Rząd polski publicznie żadne nacje krajów UE nie ocenia, nie będąc do tego sprowokowanym. Nie doszukuje się przywar, nie obarcza je, w dużej mierze, wyimaginowanymi i wyolbrzymionymi zarzutami. Dopóki UK jest w unii ma się podporządkować traktatom, jeżeli uzna, że nie chce już być w tych strukturach i dąży do rozpadu ładu europejskiego, zatrząśnięcia bezpieczeństwem Europy, jeżeli chce wpaść w łapy Rosji i być jej „wasalem”. Jedząc jej z ręki, kajając się i prosząc o tani gaz i ropę, to proszę bardzo. Niech burzy dziedzictwo zbudowane po drugiej wojnie światowej. Niech cofnie Europe cywilizacyjnie i sprowadzi ja do liżącego rany po rozpadzie UE  obolałego gracza na arenie międzynarodowej. Powstają silnie potęgi gospodarcze takie jak m.in. Chiny, Rosja, Brazylia. A Europa, po rozpadzie UE, będzie tylko obszarem państewek z ambicjami przerastającymi jej możliwości.

 

I w tym miejscu należy poruszyć aspekt zapędów dawnych mocarstw europejskich aby wprowadzić w życie idee konfederacji. Europejczycy nigdy nie porzucą swojej kultury, korzeni, obyczajowości, odrębnej w każdym kraju. Każde państwo unii ma ogromne dziedzictwo kulturowe, tradycje. Nie jesteśmy zlepkiem emigrantów zrzeszonych wyłącznie pod wspólną flagą i konstytucją jak USA. Dlatego przy próbie wdrożenia koncepcji konfederacji europejskiej (federacja w ogóle nie wchodzi w grę), wcześniej czy później nastąpił by ogromny opór społeczny. Każdy unijny kraj chce zachować swoja tożsamość, być dumny ze swojej odrębności, swojej narodowości. Dlatego państwa unijne powinny zacieśniać stosunki gospodarcze być bardzo blisko w ramach dążenia do wspólnego dobrobytu, podnoszenia poziomu życia, stworzyć pojęcie wspólnego dobra w relacjach ze światem, mieć wspólne prawo, ostatecznie oprócz krajowego, dodatkowo wspólne wojsko na potrzeby obronności. Ale nie konfederacja na to żadna nacja nie pozwoli, zniszczyło by to wiele kultur i narodowości. Kraje w Europie istnieją od tysięcy lat, każde państwo ma swoje ambicje, aspiracje, swoja dumę narodową, żaden naród nie chce być wrzucony do wspólnego wora i administrowany przez „wielka trojkę” (Niemcy, Anglia, Francja). Kraje unii nie chcą i nigdy nie będą chciały być „wasalami” wielkiej trojki. Pod wzniosłą, ładnie brzmiącą koncepcją konfederacji państwa unii nigdy nie będą chciały być sprowadzone do roli podrzędnej i raz na zawsze ten temat powinien być na tym etapie zamknięty.

 

Jeżeli chodzi o zdolności integracyjne UE to zostały aktualnie wyczerpane. Unia nie jest zdolna, na następne kilkanaście lat, na przyjmowanie nowych krajów i to też powinno być jasno i wprost powiedziane, inaczej będzie pękać w szwach od środka. Musi najpierw  wyrównać się poziom życia  w obecnych krajach unii, nie jest gotowa w dobie kryzysu na nowe wyzwania. Polska nie powinna się mieszać w sprawy wschodnich sąsiadów, nic na tym nie zyska, jedynie może stracić. Naraża się na wrogość Rosji, mieszając się do jej interesów na arenie międzynarodowej, podważając jej ambicje włączania takich krajów jak np., Ukraina w swoją sferę wpływów. Tak naprawdę nowe „rozdanie kart” nastąpiło po „pieriestrojce”, po “zburzeniu muru berlińskiego”. Kraje, które chciały osiągnąć niepodległość zrobiły to, kraje które chciały wyrwać się z pod jarzma Związku Radzieckiego zrobiły to, kraje które chciały przyłączyć się do rodziny państw unijnych zrobiły to, te co się ociągały przez kilkanaście lat, które postawiły na to aby zostało tak jak jest, może po-prostu tego chciały, ich decyzja. Stworzył się nowy ład europejski, musi okrzepnąć,  musi nabrać nowej siły. Przykładowo Ukraina jakby naprawdę chciała się wyrwać spod wpływów Rosji, zrobiła by to. My możemy tylko zaszkodzić sobie i Ukrainie, mieszając się w jej wewnętrzne rozgrywki. Skupmy się na swoich problemach pojawiających w relacjach  z Rosją.

 

UE nie powinna nigdy przyjmować, do swojego grona, krajów rażąco innych kulturowo, obyczajowo, mających zupełnie odmienną religie. Przykładowo, takich jak m.in. Turcja, może to tylko wywołać „eksplozje’ od środka  w UE. Pewne kultury są tak odmienne tak odlegle od siebie tak się „gryzą”, że próba ich zjednoczenia w ramach struktur unijnych mogłaby by tylko przynieść rozpad UE. Namiastkę tego, do jak trywialnych, nieprawdopodobnych konfliktów przez to mogłoby dochodzić,  widać na przykładzie sytuacji jaka ostatnio miała miejsce w Londynie. Ekstremiści islamscy chcieli narzucić londyńczykom swoje „kanony” kulturowo-obyczajowo-religijnego, zażądali  aby w cywilizowanej europejskiej stolicy stosować prawo szariatu, handlujących i kupujących alkohol karać chłostą. To jest przykład najbardziej obrazowy i jeden z wielu.

 

Wracając do tematu zbrojeniówki.

 

Powinniśmy zaprosić koncerny zagraniczne do partnerstwa handlowego, ale w roli mniejszościowych udziałowców, zaoferować im rozsądny udział w spółkach zbrojeniowych, przystać na wspólne inicjatywy gospodarcze, na projekty badawcze na budowę zakładów, powinniśmy twardo prowadzić negocjacje, żadnego ulgowego traktowania i dostać co nam się należy, proponując wielomiliardowe kontrakty. To my dyktujemy warunki, powinno w tym nam pomóc prawo offsetowe, i fakt iż dla Brukseli dużą wagę ma integracja wysiłków obronnych w ramach UE.

 

Tworzenie miejsc pracy, podnoszeniu poziomu życia społeczeństwa polskiego, zwiększaniu PKB, wdrażaniu innowacji. Do realizacji tych celów powinny być zaangażowane wszystkie odpowiednie instytucje państwowe na czele z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Dobrym przykładam do naśladowania jest wspólny projekt, Polskiego Holdingu Obronnego i brytyjskiego gigantem BAE Systems (szwedzki oddział BAES Hägglunds) który zmierza do produkcji w Polsce szerokiej gamy pancernych pojazdów gąsienicowych co ma przynieść wymierne korzyści dla procesu modernizacji wyposażenia wojsk lądowych.

 

Na szukanie współpracy we Francji w budowie polskich bezzałogowców postawiła Grupa WB Electronics konsorcjum (BSL). Gra warta świeczki bo wojsko zamierza zaopatrzyć się w około setkę takich “cudeniek” najnowszej generacji za ok. 3 mld zl. Ale firma z Ożarowa nie zamierza działać  tylko na rodzimym rynku i nie spoczywając na laurach aspiruje do udziału w europejskim projekcie budowy dronów.

 

Państwo  powinno “wskrzeszać” przemysł zbrojeniowy, to powinno stać się flagowym przedsięwzięciem. Przyniesie to gospodarce ogromne możliwości rozwoju,  inwestycje  w przemysł obronny będą oddziaływać „uzdrawiająco” na inne branże, to wielki impuls dla kraju. Budowa  zakładów w połączeniu z innowacyjnymi rozwiązaniami i nowinkami technologicznymi jakie trafią na rynek to potężny potencjał rozwojowy państwa.

 

Polska ma w posiadaniu  128 leopardów 2 A4 dokupiliśmy ostatnio następną dostawę tego rodzaju uzbrojenia. Dzięki temu polski przemysł będzie miał możliwość zaangażowania się w projekt modernizacji tej broni, zdobywając gwarancje długoletnich kontraktów, która pozwoli utrzymać miejsca pracy. Ale nie mniej ważne jest zdobycie technologii producentów Leo od takich firm jak Krauss Maffei Wegmann i Rheinmetall Defence. Nasza zbrojeniówka, a konkretnie prawdopodobnie  takie firmy jak Zakłady Mechaniczne Bumar Łabędy, poznańskie Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne i stołeczne Przemysłowe Centrum Optyki będą miały zajęcie na około 5 lat ale nie powinno to być sztuczne utrzymywanie przy życiu tych firm i operacja powinna iść w parze z rozwojem spółek, tworzeniem z nich potentatów  sprzedających swoje produkty i technologie na międzynarodowym rynku i unowocześnieniem technologii zaadoptowanych od pierwotnych twórców czołgów na potrzeby ich modernizacji dla polskiego wojska.

 

Na fali stawiania zbrojeniówki na nogi, w oparciu o najnowocześniejsze osiągnięcia techniki, wdrażany jest projekt  budowy centrum silników wojskowych na bazie technologii niemieckiego koncernu MTU. W projekcie uczestniczy Agencja Rozwoju Przemysłu, zapowiada mocne angażowanie się w firmy które postawią na innowacyjne projekty i nowe technologie.

 

Szykowana jest prawdziwa gratka dla przemysłu obronnego, do wzięcia prawdopodobnie będzie 26,5 mld, tyle właśnie ma wydać armia na tak oczekiwany z niepokojem i niezbędny dla obronności naszego kraju system antyrakietowy  „Wisła”, jeden z elementów tarczy antyrakietowej. I tu nasza zbrojeniówka powinna zawrzeć szyki, porzucić niesnaski,  nieporozumienia bo i to się niestety w przeszłości zdążało i wspólnie z „dostawcami” najnowocześniejszych technologii podjąć się tego wyzwania. Nie powinna dać się sprowadzić do roli podwykonawcy ani w żadnym wypadku pozwolić się sprowadzić do roli montowni. Pogrzebalibyśmy ogromną szanse na rozwój gospodarczy i skok cywilizacyjny. Najważniejsze są technologie i prawa do nich, m.in. możliwość sprzedaży, zarabiania na licencji itp., itd..  

 

Nowa technologia to nowe rozwiązanie techniczne a co za tym idzie  powstanie łańcuszka firm uczestniczących w całym procesie budowy. Pojawia się szereg firm kooperujących na polskim rynku przemysłu obronnego, powstają nowe firmy, nowe zakłady, przynosi to dziesiątki tysięcy miejsc pracy bezpośrednio przy przedsięwzięciu i dwa trzy razy tyle w ramach prac i usług  pośrednich.

 

Montownie to wydmuszki stawiane dla picu bez żadnej wartości, są tylko dla zamydlenia oczu decydentom i dla polepszenia odbioru społecznego danej transakcji handlowej.

 

Aktualnie musimy sobie uświadomić, że jesteśmy bezbronni i skazani na zagładę w przypadku ataku rakietowego (nie dawno głośno było w mas-mediach gdy odkryto koncentracje tego typu uzbrojenia pod polską granicą w obwodzie kaliningradzkim) i żadne czołgi czy tego typu bron z poprzedniej epoki nie zmieni tej postaci rzeczy. Takie uzbrojenie we współczesnej wojnie może odgrywać co najwyżej role straszaka, tak naprawdę, ogromne znaczenie mają współczesne rodzaje broni i one decydują o losach potencjalnego konfliktu zbrojnego. Nie powinniśmy pozwolić aby elementy systemu rakietowego były nawet w minimalnym stopniu dostarczane na zasadzie wyłącznie zakupu, w każdy „element” projektu powinny być zaangażowany polski przemysł.

 

Nasz przemysł ,należy spojrzeć prawdzie w oczy, nie jest aktualnie gotowy stworzyć najnowszej generacji „cuda techniki” przemysłu zbrojeniowego, dlatego w niektórych wypadkach, wymuszonych przez nasze ograniczenia w tej materii, powinna zostać nawiązana kooperacja. Ale  przede wszystkim na zasadzie: „pokazują nam co i jak, szkolą, wdrażają, sprzedają technologie, wszelkie prawa do nich,  my produkujemy na własne potrzeby i dodatkowo sprzedajemy na zagranicznych rynkach. Nigdy na zasadzie ograniczania się do kupowania gotowych produktów, a  to niestety zamierza zrobić wojsko w przypadku kierowanych dalekosiężnych rakiet bardzo zaawansowanych technologicznie.

 

Zbrojeniówka zwiera szyki, podejmuje inicjatywy zwiększania potencjału i mocy wytwórczych poprzez np. jednoczenie się w konsorcja itp.. Ale państwo powinno mieć piecze nad tym aby nie skończyło się na ruchach pozorowanych tak naprawdę nic nie przynoszących znaczącego dla przemysłu, gospodarki, kraju. Jednym z takich inicjatyw jest produktowe konsorcjum zrzeszające spółki zbrojeniowe wokół  Polskiego Holdingu Obronnego.

 

Optymistycznie napawają prognozy Sztabu Generalnego, według niego przestaniemy być bezbronni  przy ataku taktycznych rakiet balistycznych już w 2018 roku, ale czy tak się stanie to czas pokaże, doświadczenie w tej materii z poprzednich lat niestety nie napawa optymizmem i uczy wstrzemięźliwości w pokładaniu wiary w zapowiedzi naszych decydentów.

 

W decydującym boju o przetarg na rakiety dla naszej armii biorą udział   – Raytheon (oferuje pocisk PAC 2) Lockheed Martin (PAC 3 MSE), izraelska Sibat (rakiety Stunner),  MBDA z pociskiem Aster 30.

 

Zbrojeniówkę, ale tak naprawdę i polityków (a może przede wszystkim ich) czekają twarde negocjacje z zagranicznym potentatami na rynku przemysłu obronnego. To będzie mocne stracie dwóch stron z odmiennymi interesami. W tym „konflikcie interesów” Polska musi wszystko położyć na szale, bo gra jest o przyszłość gospodarczą Polski.

 

Musimy zmusić oferentów zagranicznych do dzielenia się technologami, politycy powinni w końcu stanąć na wysokości zadnia i robić to do czego zostali „wynajęci” przez naród. Miedzy innymi do obrony interesów państwa, ogółu społeczeństwa. To nie ma być poklepywanie się tylko stawianie jasno sprawy, czego oczekujemy, jeżeli sami nie wyznaczymy wysoko dla nich porzeczki, to na pewno nie wpadną na gest dobrej woli i nie oddadzą nam technologii za przyzwoita cenę. W biznesie nie ma dobrej woli,  nie ma przychylności, wszystko trzeba wywalczyć w negocjacjach przy niezbędnym wsparciu czołowych członków naszego rządu.

 

Zakłada się przeznaczyć w 2014 r. z budżetu MON  na modernizacje armii i wszelki przedsięwzięcia z tym związane 32 mld zł.

 

Plany inwestycyjne  w nasza armie to długa lista życzeń. Choćby budowa niszczycieli min Kormoran II i okrętu  patrolowego Ślązak. 307 transporterów Rosomak z Wojskowych Zakładach Mechanicznych. Ministerstwo obrony  zdecydowało się również na zakup 910 terenowych ciężarówek za 674 mln zł. Na producenta wybrano Jelcza-Komponenty, nowy nabytek  Huty Stalowa Wola. Przejecie uratowało tą dolnośląską firmę przed bankructwem. Miejmy nadzieje, że ciężarówki będą spełniały najwyższe standardy stawiane przez polską armie bo przede wszystkim chodzi o skok cywilizacyjny który ma jednocześnie przynieść miejsca pracy i budować potęgę firm z branży zbrojeniowej a nie  ratować i utrzymywać przy życiu niewydolne, archaiczne pod katem zarządzania, nierentowne  z przestarzałą technologią firmy.

 

Zapowiedz wyposażenia ciężarówek z napędem na wszystkie kola, w silniki nowej generacji niemieckiego koncernu MTU, pozwala na snucie przypuszczeń, że w tym przypadku wszystko idzie w dobrym kierunku. To nie koniec, szykowane są następne zamówienie nowoczesnych ciężarówek, łącznie ma być na kwotę ok. 3 mld. zł.

 

Zapowiada się, że na wiosnę rozstrzygnie się hit inwestycyjny na który ostrzą sobie zęby  najwięksi potentaci w dziedzinie produkcji śmigłowców bojowych. Szczególnie w tym przypadku można dużo zyskać ale i dużo stracić stawiając na nie tego oferenta co trzeba. Możemy przy odpowiednich negocjacjach zyskać technologie, prawa autorskie, możliwość sprzedaży na rynku międzynarodowym i wszelkie wartości dodane albo zostać wycyckanym i obejść się smakiem, zadowalając się montownią i możliwością włączenia w znikomym stopniu w proces produkcji przemysłu polskiego. W tym wszystkim nie mniej ważne jest aby  zakupione śmigłowce były najnowszej generacji, najbardziej rozwinięte technologicznie, by znowu nam nie wciśnięto podstarzałego sprzętu powoli odchodzącego do lamusa jak to było w znaczącym stopniu w przypadku F16 czy Leoparda z technologią z lat 80-tych, choć w tym przypadku może to być jeszcze w jakimś sensie zrozumiale, bo broń starej generacji i tak nie odgrywa znaczącej roli we współczesnych działaniach zbrojnych. Zakup czołgów dodatkowo tłumaczy to  iż potraktowano to jako bazę pod wdrażanie nowych technologii, opierając się na gotowym czołgu z zamiarem modernizacji przy pomocy polskiego przemysłu.

 

Polska zamierza kupic70 wielozadaniowych śmigłowców za kwotę około 8 mld. zł. Chętkę na te pieniądze mają, włosko-brytyjska AgustaWestland, francusko- niemiecki Eurocopter i amerykański Sikorsky Aircraft.

 

Na początku  2014 r. MON wybierze dostawce 8 pierwszych samolotów szkolenia zaawansowanego za ok. 1,2 mld zł, ale już teraz wiadomo, że prawie na pewno będzie to włoski koncernu Alenia Aermacchi, oferujący lekkie odrzutowce AJT  M 346 Master. W obecnym roku  na rakietowe systemy obrony wybrzeża RP wyda ok 850 mln zł.. Broń będzie podchodziła od  norweskiego producenta, Kongsberga. W następnym roku  zapowiada się inwestycje za ok 400 mln w elektroniczne systemy dowodzenia i wsparcia operacji .

 

Jeżeli  chodzi o amerykanów to interesują się ściślejszą współpracą z nami i zwracają uwagę na nasz kraj wysyłając oficjeli jak słyszą o dużych przetargach w zbrojeniówce, traktując nas jak potencjalnych  frajerów do oskubania, wciskając przestrzały sprzęt za wielkie pieniądze, który później musimy u nich serwisować płacąc kolejne pieniądze.

 

Największą porażką było wciśniecie nam F16, symbolem nieudolności, braku poczucia odpowiedzialności za interes kraju, oznaką wielkiego frajerstwa i zmarnowaniem szansy na ogromne profity jakie mógł przynieść zakup myśliwców. Dodatkowo prawie na tym nic nie zyskała zbrojeniówka, offset był iluzorycznymi inwestycjami, dla niepoznaki dla mydlenia oczu. Do dzisiaj, dowiadujemy się, co rusz, jak Polskę wykiwano, np. o tym, iż nawet technologie kryptograficzne (systemu „swój-obcy”) nie mamy na własność i nie mamy praw autorskich do technologii dotyczących szyfrowania danych, co może sprawić, że ktoś w NATO jak zechce to kiedyś nam uziemi te starocie i staną się tylko kupą złomu . Zostaliśmy wydojeni z kasy, gwarancja i serwis znajdują się w rękach oferentów, a polscy eksperci nie mają prawa do żadnych ingerencji.

 

Tak wychodzimy na współpracy z USA i doświadczenia nas ciągle niczego nie uczą, ciągle popełniamy „te same błędy”.

 

Co nam z angażowania się w misjach wojskowych u boku naszych amerykańskich „braci”, przyszło. W Iraku ginęli w Afganistanie giną polscy żołnierze w imię czego, co jest warte życia tych ludzi, czy ludzkie życie można w ogóle przekładać na cokolwiek, czy ma cenę. Polskich żołnierzy używa jako narzędzia w interesach międzynarodowych  USA, a z których my jako kraj mamy prawdopodobnie więcej kosztów niż zysków. Polska wydała dotychczas na misje w Afganistanie miliardy, szacuje się, że niemal 900 mln rocznie.

 

Mieszamy się, stojąc przy boku amerykanów w tych konfliktach, w sprawy wewnętrzne  tych państw. Wcinamy się w ich suwerenność, niepodległość, wchodząc buciorami w role najeźdźcy bo tak należy to spostrzegać, oddzierając z kłamstw amerykańską propagandę. W Afganistanie dawno przestały istnieć jakiekolwiek ośrodki terrorystyczne. Łamane są tam prawa człowieka, nierzadko kobiety traktuje się jak “podludzi” itp., ale to nie znaczy, że mamy ich najeżdżać, rozumując w ten sposób musielibyśmy narzucać cywilizacje i przestrzeganie praw człowieka we wszystkich autorytarnych krajach na świecie, ale jakie mamy do tego prawo? Dajemy się wplątywać w konflikty militarne dostając za to “ochłapy” ( nagłośnionym przykładem było wciśniecie Polakom aut pseudo-pancernych, którymi amerykańscy żołnierze nie chcieli się przemieszczać, bo były w ogóle nie odporne na miny), występując wręcz w roli agresora, bo tak spostrzega nas tam, prawdopodobnie, większość Afgańczyków. My Polacy, po tym jak wielokrotnie odbierano nam w historii niepodległość, powinniśmy być najbardziej wrażliwy na tym tle i szanować respektować, suwerenność każdego kraju.

 

Wracając do zagadnienia polskiego rynku przemysłu obronnego.

 

Airbus Group , ogromny konglomerat lotniczy, zbrojeniowy i kosmiczny, zaczął  w Polsce  intensywne działania marketingowe, i operacje lobbingowe. Inicjuje spotkania z przedstawicielami polskiego przemysłu zbrojnego, szczodrze wszystkich w koło obsypuje obietnicami współpracy, na kolanie uzgadnia  szczegóły. Wszystko to może być tylko na szeroko skale zakrojoną „szopką”, przeprowadzaną na potrzeby wygrania intratnego kontraktu, bo jak na razie, koncern zatrudniający na świecie 130 tys. ludzi w Polsce nie zabłysnął inwestycjami, skupił się na nieznacznym zaangażowaniu . Nie wiem czy w ogóle jest wart uwagi fakt, że konglomerat zatrudnia niespełna ok 900 pracowników w RP, w spółkach posiadanych na własność albo mając w nich udziały osiąga obroty ok. 200 mln euro rocznie co jest jak na potencjał spółki śladowym, prowizorycznym zaangażowaniem.

 

I trzeba sobie wprost powiedzieć, że prawdopodobnie nie ma co wiązać  z tym koncernem wielkich planów i  poważnie traktować jego zapowiedzi. Nawet w porywaniu z konkurencją startującą w przetargu na śmigłowce wypada bardzo blado. Innymi słowy jak by chciał na poważnie się u nas zaangażować i stworzyć miejsca pracy, rozwinąć na większą skale produkcje w branżach w których prowadzi biznes, zrobiłby to już.

 

Konkurencja również nie błyszczy, bardzo delikatnie ujmując, inwestycjami w Rzeczpospolitej, AgustaWestland również snuje plany i nagłaśnia zamiary, przedstawiciel tej firmy zarządzający PZL-Świdnik rzuca co rusz nowe obietnice, które tak naprawdę sprowadzają się do  produkcji coraz szerszej gamy części podzespołów AW 149 w Polsce.

 

Amerykanie tez nie pozostają w tyle  z obietnicami i wabieniem do ich oferty,  rzucając co rusz marnej jakości “przynęty”, snując bliżej nie określone i ogólnikowe plany, ograniczając się do stwierdzeń o planowaniu inwestycji rozwojowych w PZL Mielec. Sikorsky Aircraftnie, delikatnie ujmując, nie porusza wyobraźnie swoja ofertą, w formie przestarzałego śmigłowca którego technologia sięga lat sześćdziesiątych, mało tego, oferuje nam w uboższej wersji, S70i Black Hawk .

 

Koncerny międzynarodowe „starają się nie dostrzegać”, kosztów zatrudnienia inżyniera w Polsce (jest trzy razy mniejszy niż na zachodzie), potężną różnice w kosztach ogólnych całej produkcji,  mimo to, wciąż występuje tylko symboliczna ich działalność w naszym kraju. Należy mieć świadomość, iż oprócz zysków ogromną role gra polityka, obrona własnych rynków pracowniczych i wspieranie gospodarek państw z których się wywodzą. Wolą wciskać nam przestarzały sprzęt za horrendalnie wywindowane kwoty  i zarabiać na wszystkim łącznie z serwisem, patentami, licencjami, prawami i i szachować nas „zakamuflowanymi niespodziankami” w umowach, które wychodzą często po latach.

 

Ministerstwo obrony inwestuje społeczne pieniądze w spółki sektora zbrojnego, wychodzi na to iż z wielkimi oparami przychodzi mu egzekwowanie należnych profitów w postaci przejmowania praw do technologii. Firmy kierując się tylko wyłącznie swoim egoistycznym interesem udają, że tego nie rozumieją. Należy im „wbić do głów”, iż interes państwa, całego społeczeństwa, potencjał obronny Polski jest ważniejszy niż poszczególne partykularne interesy krajowych i zagranicznych firm zbrojeniowych. Jeżeli dostają potężne pieniądze na rozwój, na prace badawcze, uzyskują środki finansowe, to muszą się z tym liczyć. Przez ich negatywne postawy paraliżowane są projekty na rzecz obronności kraju, spory na tle własności intelektualnej hamują priorytetowe programy rozwoju broni i wojskowego wyposażenia.

 

MON  ma za zadanie bronić przede wszystkim racji stanu, interesu państwa poprzez odpowiednie regulacje (np. nieodpłatnego przekazania dokumentacji technicznej  nowych konstrukcji, jeśli dany podmiot korzystał przy badaniach i ich opracowaniu z  państwowego dofinansowania), firmy albo temu się podporządkują albo powinno się im podziękować.

 

Oczywiście firmy niech sobie tam uczciwie czerpią przyzwoite dochody, ale nie w ten sposób godzący w interes państwa i nadszarpując podstawy do rozwoju kraju. Oczywiście należy wypracować takie rozwiązania aby resort obrony będący w posiadaniu danych dokumentacji, praw intelektualnych umożliwiał ich poprawianie, modernizacje aby udoskonalać dany produkt aby nie zamrażać na lata możliwości rozwoju technologicznego danego uzbrojenia. Te osiągnięcia technologiczne powinny „żyć’ przynosić korzyści finansowe.

 

Konflikty o prawa autorskie rzutują na procesy wprowadzenia w życie programów rozwojowych, takich jak np. program Tytan. Bardzo nowatorska,  konstrukcja wsparcia dla żołnierzy , itp, itd..

 

Sami sobie urządzamy festiwal sporów, przedłużających się od-wołań od przetargów, torpedowania projektów. A Komisja Europejska działająca, chyba, tak naprawdę w imieniu interesów  mocarstw zachodnich UE, czyli „wielkiej trojki” (Anglii, Francji, RFN), próbuje „ustawiać nas w szeregu” i daje  do zrozumienia, że jesteśmy tylko pionkiem w ich rozgrywkach. Używając do tego celu organy unijne, oficjalnie mające reprezentować interes UE, a wiec wszystkich krajów unii. Narzuca, wymusza, realizowanie interesów „mocarstw zachodnich” kosztem reszty państw europejskich.

 

Komisja Europejska próbuje „stawiać do pionu” RP, tworzy ogromną presje w przypadku kiedy w grę wchodzi interes „wielkiej trojki” i gdy państwa te szykują się do wydojenia Polski, na dużą skale, z kasy państwowej. Przykładem tego było wezwanie przez komisje, naszego rządu do pełnego wdrożenia Dyrektywy Obronnej. Przyczepia się do naszego prawa zamówień publicznych aby pozbawić go zapisów o offsecie, niby dlatego, że jest sprzeczny z zasadami wolnego rynku a tak naprawdę chodzi o to by Polaków znowu potraktować jak głupią i bezmyślną „krowę dojną”  której można wcisnąć przestarzały sprzęt obdarty z praw autorskich z praw do licencji z praw do sprzedaży z praw do modyfikacji z praw do serwisu z praw do rozwoju,  itd. ,itp..  Komisja Europejska oczywiście na potrzeby mocarstw zachodnich ma “inne prawo”, inny punkt widzenia na to i odmienne interpretacje zasad wolnego rynku. Wtedy powołuje się na Agencje obronną (EDA) ta instytucja wyznacza kodeks offsetowy. Dodatkowo komisja czepiając się Rzeczpospolitej „zapomniała” całkowicie, co jest niewiarygodne, o tym, że dyrektywa tak naprawdę o samym offsecie nic nie wspomina. „Zapomniała, przeoczyła” czy jest narzędziem w rękach mocarstw zachodnich?

 

Państwo polskie prawdopodobnie traktowane jest jako obszar wpływów, jako teren na którym karty w przemyśle obronnym rozdawać mają koncerny należące do „wielkiej trójki’, na którym mamy być sprowadzeni do roli „dawcy zysków” dla firm zbrojeniowych „mocarstw zachodnich”. Kto miał tak naprawdę najwięcej zyskać na zjednoczeniu Europy pod sztandarami UE było widać prawdopodobnie przy okazji uczestnictwa Polski w prezentacji stanowiska Komisji Europejskiej odnośnie implementacji Dyrektywy Obronnej.

 

W 2010 r., polscy delegacji mieli okazje uświadomić sobie o co chodzi tak naprawdę z tą całą UE, co jest tak naprawdę ważne w tym wszystkim. Przedstawiciele komisji europejskiej wszystkim zebranym zakomunikowali w sposób przewrotny i zawoalowany, że jeżeli w grę wchodzi interesy „wielkiej trojki” i  offset z tym koliguje to jest on zły. Okazało się przy okazji, że jak Francja nie była zobowiązana do ogłaszania  europejskiego otwartego przetargu na francuskie Mistrale dla Rosji. Natomiast Polskę zapewne będzie się wzywać do przestrzegania tego i naciskać wszelkimi możliwymi sposobami. Bo przecież jesteśmy tylko „głupim narodem”, wierzącym w wolny rynek i mającym być sprowadzonym do roli  „podrzędnego gracza” wykonującego posłusznie wszelkie polecenia i podporządkowującego się interesom mocarstw zachodnich. A pewnie „najlepiej” jakbyśmy weszli w role ich „kolonii” bo do tego, ma się wrażenie, chyba wszystko się sprowadza. Dostajemy niby wielkie pieniądze z budżetów krajów unii z których nie potrafimy z pożytkiem i mądrzę  wykorzystać, które w dużym stopniu przejadamy.

 

Pieniądze, które w dużej mierze wracają do „wielkiej trojki’ w formie wygranych wielkich przetargów. Przez przejmowanie strategicznych firm polskich a następnie wyprowadzaniu zysków do macierzy, przez podbijanie nowych branż i koszeniu polskich firm na ich własnym rynku, przez “wrogie przejęcia” nierzadko tylko po to aby doprowadzić do upadku. Z drugiej strony ograniczaniem w przemyślny i zawoalowany sposób dostępu do swoich rynków polskim firmom.

 

Na potrzeby polskiego „głupiego narodu” kreowane, lansowane są takie pojęcia jak „wolny rynek” który jest w dużej mierze bajką i tak naprawdę nie istnieje w przypadku kiedy w grę wchodzą interes narodowy poszczególnych krajów i kwestie  ujęte w szeroko ramowym pojęciu bezpieczeństwa narodowego.

 

Musimy sobie zdać sprawę, że pieniądze płynące do nas z UE  wcale nie wydają się takie duże, gdy weżniemy pod uwagę obszar naszego kraju,  liczebność ludności, wielkość gospodarki. Polska jest jednym z największych krajów w Europie, i  na świecie pod tym kątem wcale źle nie wypadamy. Dlatego często się o tym „zapomina”, porównując osiągnięcia naszego państwa z osiągnięciami krajów UE i przy okazji jakichkolwiek porównań gospodarczych. Co niejednokrotnie prowadzi do przekłamań i koloryzowania, wyolbrzymiania naszych (wyimaginowanych) niby osiągnięć gospodarczych. Przykładowo, Anglia ma aspiracje mocarstwowe, jest bogata i zamożna, ale ten splendor blednieje jeżeli weżnie się pod uwagę wielkość jej rdzennych ziem. Pod kątem obszaru państwa  jest malutkim karzełkiem przy Polsce.

 

Dlatego nawet dobrze brzmiące slogany formowane na potrzeby polityczne, chociażby stwierdzenie, że Polska będzie miała już niedługo więcej kilometrów autostrad niż w UK, przy posiadanej wiedzy o wielkości naszego kraju nie brzmią już tak przekonywująco.

Autostrady w UK mają z reguły od 3 do 5 pasów ruchu w obu kierunkach. U nas przykładowo, na A4 od węzła Krzywa do Wrocławia, tak-zwana autostrada ma po obu kierunkach wyłącznie dwa pasy, a na niektórych odcinkach nawet nie ma pasa awaryjnego.

 

Od lat jesteśmy marginalizowani w strukturach europejskich i odsuwani na dalszy plan, dostajemy ochłapy z wielkiego tortu jakimi są przychody UE, zagłaskiwani jesteśmy możliwością wyjazdu za pracą, oraz możliwością korzystania z pomocy socjalnych jakie przysługują obywatelom danego państwa unijnego. Ale w sumie co to za przywilej to elementy filarów UE. Nawet te prawo powoli jest okrajane. Ostanie podchody rządu UK są tego namacalnym dowodem. Kiedy okazało się, że napływ „świeżej krwi”. taniej siły roboczej do rozpędzenia gospodarki jest wystarczający, bo o to tylko chodziło, i większa ilość emigrantów jest zbyteczna, zaczyna się rzucać kłody „obcym” nie zważając na podstawowe wartości lezące u podstaw idei powstania UE.

 

Uczmy się od innych, wzorujmy się na państwach, które potrafią zadbać o swój interes narodowy o społeczeństwo, o państwo. W krajach skandynawskich żadna firma nie ma szans na wygranie jakiegokolwiek przetargu na uzbrojenie jeżeli nie zaoferuje wystarczającej skali inwestycji w przemysł zbrojeniowy. Jeżeli nie-udostępni, nie odsprzeda prawa autorskie, dokumentacji technicznej, cały know-how  itd., itp., również nie ma raczej szans na zdobycie kontraktu. I to wszystko się osiąga  nawet nie mając do dyspozycji ustawy offsetowej. Ale to się odbywa przy  innym poziomie kultury i etyki pracy przy  zdecydowanie  sprawniejszej administracji i efektywniej działającej, przy innym podejściu do kwestii dobra, interesu społecznego.

 

Wracając do głównego tematu.

 

Powstaje ostatnio wiele inicjatyw zrzeszających polski przemysł zbrojeniowy m.in. Platforma Polski Przemysł Obronny – organizacja zrzeszająca firmy przemysłu obronnego, ma to na celu zwiększyć potencjał, siłę i konkurencyjność na międzynarodowych rynkach a co z tego wyjdzie i jakie to przyniesie wymierne efekty nie wiadomo. Miejmy nadzieje, że nie są to tylko,  jak się okazywało w przeszłości, tylko pozorowane ruchy na nic praktycznie nie majce wpływu.

 

Podchody do powstania Polskiej Grupy Zbrojeniowej się przedłużały. W końcu zdecydowano, że będzie to spółka akcyjna. Będzie uczestniczyć jak główny gracz w koordynacji wszystkich zamierzeń armii w kwestii modernizacji i wymiany uzbrojenia na wyższe technologicznie generacje. Będzie brała udział w realizacji zamówień na potrzeby polskiej armii. PGZ ma łączne przychody w granicach 6 mld zł, zatrudnia ok. 13 tys.  osób. Miejmy nadzieje, że przy okazji reorganizacji tej struktury  podniesiono poziom zarządzania, organizacje, kulturę, etykę i efektywność pracy. Wprowadzono sprawdzone rozwiania w tej dziedzinie, zbliżone do istniejących w zachodnich korporacjach. Aby ukrócić wszelkie możliwe nadużycia. Miejmy nadziej, że wprowadzono sprawny system wewnętrznego audytu, kontroli i zarządzania ryzykiem, że stosuje się praktykę regularnych zewnętrznych audytów przez niezależne firmy doradczo-audytorskie.

 

To powinno się tyczyć wszystkich spółek polskich pod kontrolą państwa w każdej gałęzi gospodarki. Przeprowadzenie tego, ułatwia, upublicznianie przez  giełdę, dzięki temu dodatkowo,  mechanizmy zarządzania, dochody, inwestycje, wydatki, polityka firmy, transakcje handlowe,  są bardziej przejrzyste, GPW narzuca sprawozdania, raporty,  udziałowcy dbając o swój interes naciskają na racjonalność posunięć, poddają weryfikacji wszelkie publiczne dane o spółce.

 

Dlatego komercjalizacja strategicznych polskich spółek należących do skarbu powinna właśnie w taki sposób podlegać temu procesowi  i nigdy nie powinna doprowadzać do utraty kontroli nad nimi, bo to jest równoznaczne z utratą ogromnych zasobów, dobra społecznego i uderza w interes państwa, w gospodarkę, ogół społeczeństwa. Strategiczne firmy przynoszą zyski, generują dochody, zdobywaj rynki, niejednokrotne wiodą prym na rynkach zagranicznych, przejmują prym w poszczególnych obszarach gospodarczych. Polska powinna postawić na tworzenie czempionów narodowych, konglomeratów, koncernów, wzorując się na Korei Południowej stworzyć holdingi zdolne podbijać rynki na całym świecie, przynosić ogromne zyski, generować potężne obroty kapitałowe, tworzyć miejsca pracy, podnosząc poziom eksportu i tworząc marki, produkty rozpoznawalne na całym świecie. Czempiony narodowe mając sprawne struktury organizacje i system zarządzania, wysoki poziom efektywności, kultury pracy, będąc pod kontrolą państwa, mają potężny potencjał i wpływ na poziom życia w państwie rodzimym. Koncepcja narodowych czempionów prowadzących swoją działalność na całym świecie może wyprowadzić miliony ludzi z biedy i wykluczenia społecznego w Polsce.

 

Czekają nasz rozstrzygnięcia wielomiliardowych przetargów na sprzęt wojskowy. Powinien mieć nad tym piecze rząd, opinia publiczna, ABW, wszelkie odpowiednie służby, ponieważ z tego rodzaju przedsięwzięciami dotychczas mieliśmy duże problemy, wpadki, skandale korupcyjne, niezgodne z prawem działania poszczególnych grup lobbingowych itp., itd..

 

Dodatkowo MON niejednokrotnie przekonywało nas o swoich niekompetencjach, nieudolności, nieefektowności i nieodporności na naciski, na zjawiska korupcjogenne. Flagowym przykładem i dowodem na tą tezę był m.in. przetarg na zakup śmigłowców do Afganistanu, karygodne błędy w dokumentacji przetargowej, bijąca po oczach niekompetencja kosztowały Skarb Państwa miliony w procesach sadowych. Podejmowano niefortunne próby kontraktowania zakupów sprzętu wojskowego poprzez łańcuszki pośredników co zwiększałoby znacząco koszty.

 

W związku z tym, pojawiają się obawy, przy małych przetargach dochodziło do tak negatywnych zjawisk, nieudolności, błędów urzędniczych, to co może się stać przy większych. Z drobnymi kontraktami Ministerstwo Obrony Narodowej sobie w przeszłości nie radziło,  to jak sobie poradzi z zakrojonymi na wielką skale przetargami wartymi  dziesiątki miliardów złotych. Wszystkie liczące się na świecie firmy zbrojeniowe biorą udział w walce o wielkie i lukratywne kontrakty nad Wisłą. Których wcale tak dużo nie ma poza granicami naszego kraju. Dojdzie do bezpardonowej walki, cała Polska powinna zdawać siebie z tego sprawę.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU