Niefortunnym posunięciem, potknięciem rządu, było sprywatyzowanie dziennika “Rzeczpospolita”?

Niefortunnym posunięciem, potknięciem rządu, było sprywatyzowanie dziennika “Rzeczpospolita”? Ogromną role w cywilizowanych, demokratycznych krajach odgrywa czwarta władza czyli środki masowego przekazu, to na nich spoczywa obowiązek kontrolowania poczynań władzy. Reagowania […]

Niefortunnym posunięciem, potknięciem rządu, było sprywatyzowanie dziennika “Rzeczpospolita”?

Ogromną role w cywilizowanych, demokratycznych krajach odgrywa czwarta władza czyli środki masowego przekazu, to na nich spoczywa obowiązek kontrolowania poczynań władzy. Reagowania na pojawiające się negatywne zjawiska społeczne, piętnowania korupcji, nieprawnego lobbingu grup interesów, wychwytywanie malwersacji, podejmowania dochodzeń zmierzający do wykrycia układów uderzających w interes państwa, itp., itd..  I to w dużej mierze robią mas-media w RP.

 

 

Niestety niefortunny ruch, potkniecie rządu, jakim było sprywatyzowanie dziennika “Rzeczpospolita”, przynosi “dotkliwe” konsekwencje na tym polu. Naród stracił publiczny, opiniotwórczy dziennik na rzecz organizacji biznesowych, grup interesu. Dziennik “Rzeczpospolita” zaczął przyjmować znamiona tablicy reklamowej, coraz częściej pojawiają się artykuły sponsorowane, pisane na zamówienie.

Swego czasu głośno było o poczynaniach, o posunięciach przejmującego gazetę, mi.in, pogarszające warunki umów o prace, hurtowe wymiany umów na mniej atrakcyjne finansowo, zwolnienia na podstawie bliżej nie określonych “wytycznych”, itp., itd.. Pojawili się nowi dziennikarze, którzy teraz nadają ton gazecie. Swoje pole do popisu znajdują tu ze świata biznesu i finansów grupy interesu kierujące się tylko partykularnym, egoistycznym interesem, w zupełnym oderwaniu od dobra ogólnospołecznego. Spektakularne kampanie to (m.in. “obrońców” OFE, bankrutujących spółek drogowych) na portalu internatowym rzeczpospolita.pl. Retoryka działu ekonomicznego nabrała bardzo tendencyjne, jednostronne i nieobiektywne znamiona, reprezentowany jest tam bezkrytycznie nurt neoliberalny, (który przyczynił się do ogólnoświatowego kryzysu), nie są akceptowane inne racje ani tezy czy poglądy ekonomiczne.

Ma się wrażenie, że twórcy polskiej bajki o wolnym rynku i zbawiennym działaniu neoliberalizmu na gospodarkę i poziom życia, mają swoją tubę, przez którą rozgłaszają swoje „jedyne prawdy”. Szczególnie są aktywni kiedy czują zagrożenie odebrania, niesprawiedliwych społecznie przywilejów klasie społecznej którą reprezentują. Do dyspozycji tej grupy społecznej jest niski podatek liniowy, lub alternatywnie możliwość wrzucenia co się da w koszty aby praktycznie uciec od podatku albo płacić symboliczne kwoty. Mowa o przedsiębiorcach i dochodowych profesjach, tak zwanych wolnych zawodach (m.in. adwokaci, lekarze, notariusze, itd..). W podatku od nieruchomości płaci się od powierzchni, nie ma znaczenia czy to luksusowy apartament w centrum wielkiej metropolii (zamieszkały przez miliardera), czy zapadająca się rudera, w jakieś “dziurze zabitej deskami” ( dająca schronienie dla, pochłoniętej przez biedę, wielodzietnej rodziny, tak naprawdę pozostawionej samej sobie, bez konkretnego wsparcia państwa).

Przy zakupie auta  mogą znaczącą cześć ceny (a w tym roku przez kilka miesięcy całą kwotę) odliczyć sobie od podatku. Dochodzi do tego, że majętne warstwy społeczne opływają w luksusach, coraz bardziej się bogacą a budżet państwa ledwo wiąże koniec z końcem. Zaczyna się czuć krystalizowanie się klasowości, dziedziczenia bogactwa i przekazywania biedy. Kapitał, władza koncentrowana jest w hermetycznych niedostępnych dla nizin społecznych środowiskach. To o czym czytaliśmy w szkole w książkach historycznych na temat kapitalizmu w latach autokratycznej, arystokratycznej przedwojennej Polski staje się faktem w wolnej, demokratycznej RP. Duży wpływ na ten stan rzeczy ma fakt, iż dobrze sytuowane warstwy społeczne są blisko władzy zdają sobie doskonale sprawę jaką wagę ma bycie zdyscyplinowanym elektoratem regularnie licznie chodzącym na wybory, doskonale znają się na mechanizmach władzy na wykorzystywaniu polskiego ułomnego prawa do budowy swojej pozycji. Może czas aby powstała odważna partia, która zdecyduje się ograniczyć rażąco niesprawiedliwie społecznie przywileje zamożnej klasy społecznej w Polsce.

W Polsce, tak naprawdę, rola państwa, ówcześnie, bardzo została ograniczona, nawet w relacji do krajów byłego bloku wschodniego.

Półprawda, prawda wybiórcza, te pojęcia zmieściły się w krótkim artykule jaki ukazał się na lamach portalu rzeczpospolita,pl, w dziale ekonomia. Autor krytykuje tzw. program “Mieszkanie dla młodych”. Uważa, że obowiązujące od 1 stycznia 2014 r. wsparcie kupna nowego lokalu na kredyt, w formie m.in. dofinansowania wkładu własnego, finansowego wsparcia w spłacie części kredytu, nie spełnia oczekiwań społecznych. Również wyrażam przekonanie, że wsparcie nie trafi do najbardziej potrzebujących, że jest kolejną, z fanfarami nagłaśnianą, mistyfikacją działań rządu na rzecz podnoszenia poziomu życia w Polsce. Prawdą jest jest również, że niesłusznie ograniczono pułap wiekowy uprawnionych do 35 lat, mocno ograniczając grupę docelową. Ale cała ta pomoc państwa skierowana jest do ludzi, którzy i bez “odciążeń” byli by w stanie uzyskać kredyt hipoteczny, spełniając rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego. Program MDM, wpisuje się w pęd Rady Ministrów do wspierania ludzi mających stosunkowo wysokie dochody i źródła utrzymania. Tak naprawdę to władza, liczy, chyba najbardziej, na wsparcie deweloperów i banków. Dodatkowo MDM może przynieść wzrost cen nieruchomości, koszt kredytów, co jeszcze bardziej oddali, naprawdę potrzebujących wsparcia, od mieszkań. Ale w przeciwieństwie do dziennikarza “Rzeczpospolitej”  dodatkowo uważam, że jest to przede-wszystkim “sztuczne”, z premedytacją nakręcanie koniunktury na kredyty. W artykule, który pojawił sie w portalu rzeczpospolita.pl, przemilczano zagrożenia jakie niesie, bagatelizowanie niebezpieczeństwa wpadnięcia kolejnej rzeszy ludzi w spirale zadłużenia. Autor nie trudził się spisaniem wad zaciągania kredytów hipotecznych, spisaniem kontrargumentów do tej bardzo poważnej decyzji życiowej. Nie dostrzega, nie jest świadomy zagrożeń? Setki tysięcy ofiar nakręconej, w przeszłości, przez mas-media “banki budowlanej” nie jest w stanie spłacać rat kredytów hipotecznych. Setki tysięcy kredytobiorców w Polsce straciło nieruchomości, wkłady. Poniosło koszty obsługi długu, itd., itp.. Zyskują na tym tak naprawdę najbardziej banki i deweloperzy. Potencjalnych klientów instytucji finansowych popycha się do tego, żeby zaciskali sobie na szyi pętle zobowiązań kredytowych, “oddawali życie w ręce banku”. Ludzie nierzadko nie zdają sobie sprawy, że wpływ na dochody ma  mnóstwo czynników nie zależnych od nich. Dodatkowo kredyt zawęża wachlarz życiowych decyzji, zostają przykuci do danego mieszkania itp., itd.. Współfinansowanie zaciągania kredytów hipotecznych, nie rozwiąże problemów społecznych (posiadaniem własnego lokum). Takie rozwiązania w Europie Zachodniej, USA przyczyniły do kryzysu ogólnooświatowego.

 

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU