Reprywatyzacja problem od kilkunastu lat zamiatany pod dywan, prze kolejne rządzące ekipy.

Reprywatyzacja problem od kilkunastu lat zamiatany pod dywan, prze kolejne rządzące ekipy. W Warszawie sądy w oddawaniu mienia publicznego, dobra społecznego, tak się rozhulały, że zaczęły nakazywać oddawać place, parki, […]

Reprywatyzacja problem od kilkunastu lat zamiatany pod dywan, prze kolejne rządzące ekipy.

W Warszawie sądy w oddawaniu mienia publicznego, dobra społecznego, tak się rozhulały, że zaczęły nakazywać oddawać place, parki, boiska szkolne, skwery, itp.. Dyskusje członków czołowych frakcji politycznych na temat reprywatyzacji trwaj ponad 22 lata, i zawsze kończyło się na konwersacji i pozorowanych próbach uregulowania tej kwestii.

Reprywatyzacja problem od kilkunastu lat zamiatany pod dywan prze kolejne rządzące ekipy. Pozoranctwo, iluzoryczne inicjatywy, pasywne działania, bierność, bezczynność, odkładanie w nieskończoność wprowadzania w życie metod walki z trapiącymi Polskę negatywnymi zjawiskami.

Postawa większości polityków, sprowadza się do przetrzymania do kolejnych wyborów. Od wyborów do wyborów, na zasadzie jakoś to będzie, aby tylko dobić do następnego przyczółka. Dobrze brzmiące, chwytne slogany, socjotechnika, public relations. Postępowanie według maksymy “zawsze się udawało dlaczego tym razem ma się nie udać”. Partie wyspecjalizowały się w trafiających do przekonań społecznych obietnicach. W elitach politycznych powszechna jest opinia, że naród jest nieodporny na propagandę, społeczeństwo ma tendencje do “łykania każdego towaru” w formie ładnie opakowanego populizmu. Politycy wychodzą z założenia, że głupie polskie społeczeństwo każdy “kit kupi”. Nie ma presji społecznej, nie istnieją z prawdziwego zdarzenia organizacje społeczne reprezentujące interes ogółu. Polacy się nie interesują polityką, posunięciami rządu w sferze legislacji, tworzenia prawa, zmianami jakie maja miejsce na podłożu gospodarczym, nie śledzą poczynań polityków, rządu. W efekcie politycy u steru władzy czują się bezkarni, jak nie ma presji społecznej to nie występuje u decydentów mobilizacji do działań, spoczywają na laurach.

Polski “serial polityczny” pod tytułem reprywatyzacja. Nie było dotychczas woli politycznej, przez dziesiątki lat, w  wolnej Polsce, aby uregulować ustawowo ten problem? Uważam, że wola była, tylko strach przed skalą roszczeń mógł paraliżować wszelkie konkretne posunięcia w tej materii. Albo, świadome działania decydentów doprowadziły do ogromnych kosztów jakie musi budżet państwa ponosić z racji roszczeń jakie są rozpatrywanie przesz sądy powszechne.

Norma prawna pozwoliłaby by zminimalizować obciążenia skarbu państwa, roszczeniami. Można było w sposób stopniowy, zrównoważony rozwiązać tą kwestie, poprzez odpowiednią legislacje. Na akt prawny, która by raz na zawsze rozwiązała ten problem, wciąż czekamy. Nie zapowiada się aby w przyszłości to się zmieniło. Przecież wystarczyło w przepisach podkreślić nadrzędność ogólnospołecznego dobra, interesu państwa, racji stanu, i temu podporządkować, akt. Projekt powinien opierać się na rekompensatach, odszkodowania nie powinny wchodzić w grę.

Miliony ludzi w RP w kleszczach niedostatku, wszechobecnej biedy, jest świadkiem “festiwalu przejęć” ogromnych majątków. W grę wchodzą dziesiątki miliardów złotych. Do plądrowania kraju dołączyła zagranica. A przeciętnemu obywatelowi Rzeczpospolitej, rząd serwuje okrojone prawa pracownicze, narastające bezrobocie, urągający godności ludzkiej poziom ustawowej płacy minimalnej.

Wyspecjalizowane grupy cwaniaków, gangi, przy wsparciu kancelarii prawnych i przy pomocy skorumpowanych urzędników, wykupują roszczenia za symboliczne kwoty od spadkobierców. Dzięki przychylnemu podejściu do tej kwestii. przez wymiar sprawiedliwości. zyskują miliardy złotych. Kiedy prawo jednoznacznie nie wskazuje czy roszczenie jest “należne”, w orzekania decyduje tendencyjność, “niezwisłych” sędziów. Pojawia się “barwna twórczość” sędziowska w tworzeniu judykatury i przekładania orzecznictwa nad normy prawne (sędzia powinien sądzić, a nie “kreować przepisy”). Prawo własności powinno być niepodważalne i mocno umocowane w prawie. Ale w wolnej i demokratycznej Polsce, to co było przed jej powstaniem należy uznać za koleje historii. Inaczej miliony Polaków  będą spłacać, potężne odszkodowania, zresztą już to robią. Powinniśmy za to “podziękować” politykom przy zbliżających się wyborach.

Przyjrzyjmy się na czym opiera się temida oddając mienie dla spadkobierców: m.in. na dekretach nacjonalizacyjnych, (wywłaszczano również bez jakiejkolwiek podstawy prawnej). 

Problem reprywatyzacji próbowano, niby, rozwiązać. Wczasach rządu Jerzego Buzka, ustawa reprywatyzacyjna przeszła w parlamencie procedurę legislacyjną. Akt prawny został jednak zawetowany prze ówczesnego prezydenta RP, postkomunistę Aleksandra Kwaśniewskiego, przyczyną takiego posunięcia głowy państwa miało niby być, w unormowaniu, ograniczenie reprywatyzacji wyłącznie do obywateli polskich, oraz wysokie koszty jakie przyniosło by wejście w życie ustawy. Teraz wiemy, że tak naprawdę koszt były by znikome, w kontekście ogromnych kosztów jakie aktualnie musi Polska ponosić z powodu nie uregulowani reprywatyzacji w przepisach.

Rzad PO-PSL również uklękną nad tematem reprywatyzacji. Słusznie projekt miał oprzeć się na zminimalizowaniu w jak największym stopniu kosztów społecznych tej operacji (ustalona zasady zadośćuczynienia). Niestety prace zostały z niewyjaśnionych przyczyn zerwane.

Przy analizie, mającej na celu zlustrowanie jak problem reprywatyzacji został rozwiązany w innych krajach byłego bloku wychodnego, dostrzega się racjonalne, zdroworozsądkowe tendencje. Duży nacisk kładziono na obronę dobra społecznego, interesu państwa. W głównej mierze zdecydowano się zaspokoić roszczenia rekompensatami finansowymi, ograniczając sposób zwrotu majtku na wielu płaszczyznach, w przypadku kiedy uderzało by to w dobro publiczne. Niemcy wykluczyli zwrot mienia, w przypadku kiedy budynki i grunty były wykorzystywane w celach publicznych. Czesi i Słowacy ustawą z 1990 położyli kres fali roszczeń, ograniczając grono ubiegających się o roszczenia do uprawnionych obywateli Czechosłowacji, zameldowanych wówczas w Czechosłowacji. Pomyślano o konsekwencjach reprywatyzacji, wprowadzając ochronę, dla wynajmujących w przejmowanych kamienicach, na okres 10 lat. Kościół dopiero w 2008 dostał kawałek rekompensacyjnego tortu, dodatkowo rząd czeski wytargował  na tym możliwość wycofania się państwa z finansowania związków wyznaniowych. W Czechach religia zanika albo przesuwana jest do sfery obyczajowości i tam szuka swojej nowej roli, przeznaczenia. Większość Czechów to ateiści. Węgry natomiast zrezygnowały z oddawania mienia w formie nieruchomości. Jedyną formą odszkodowania były papiery wartościowe na okaziciela oprocentowane przez trzy lata, prawo do nich uzyskali Węgrzy oraz osoby innych narodowości ale pod warunkiem zamieszkiwania w tym kraju w 1990 roku.

Poza Rzeczpospolitą, z tendencja do nasilania patologicznych zjawisk społecznych oraz skłonnością do  samo-destrukcji, problem reprywatyzacji prawdopodobnie  nie rozwiązała jeszcze tylko Litwa. Polacy zamieszkali na Wileńszczyźnie nie są, delikatnie ujmując, dobrze postrzegani, często dochodzi do naruszania ich praw, są dyskredytowani z powodu pochodzenia.

Warszawie obecnie rozpatruje się ok. 3,5 tys. roszczeń o zwrot nieruchomości, poza stolicą ten proceder również w zatrważającym tempie się nasila. Inne miejscowości również są w coraz większym stopniu dławione przez fale roszczeń.

Przez tryby legalizacji przeszła nowelizacja ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji, uchwalono pomoc dla Warszawy w kwocie 600 mln. zł. Rozłożono pule na roczne dwustu milionowe transze. Kierowane do stolicy, w celu zaspakajania roszczeń opierających się na dekrecie Bieruta.

Jak dotychczas w samej Warszawie doszło do wypłaty odszkodowań w kwocie ok. pół miliarda złotych, właścicielom lub spadkobiercom nieruchomości położonym na terenie stolicy. A to dopiero początek, wszystko na to wskazuje. że stolica powinna się szykować, na  coroczne wypłacanie setek milionów dla roszczeniowców. Skale problemu jest ogromna (w samej stolicy liczba spraw jaką wnoszą uprawnieni powiększa z roku na rok  się o ok. 300). Uderzy to bardzo poważnie w dochody skarby państwa, w budżety samorządów.

 

To co się dzieje  w Warszawie to jest nie do opisania, dramat ludzi lądujących, nierzadko, z dnia na dzień na ulicy. Są wynajmowane wyspecjalizowane gangi do zastraszania, uprzykrzania życia lokatorom przejętych kamienic. Niejednokrotnie proces przejmowania nieruchomości przez spadkobierców (i byłych właścicieli) hamuje rozwój Warszawy, przygotowania do uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego są wstrzymywane. Procesy  odszkodowawcze paraliżują inwestycje stolicy, “rujnują” podjęte projekty. W Polsce międzynarodowe kancelarie prawne czy nasze rodzinne znalazły złote runo, biją potężne kokosy na tym procederze.

Dochodzi do patologii, dręczenia mieszkańców astronomicznymi czynszami. Okrutnie są traktowani kwaterunkowi, tracą dach na głową. Wyrzucane są wprost na ulice, rodziny wielodzietne, wszystko odbywa się w otoczce bezduszności, znieczulicy społecznej w błagalnych okrzykach i płaczu dzieci. Taki los w wolnej, demokratycznej RP spotyka coraz większe rzesze ludzi.

Nie ma to na pewno jakichkolwiek oznak sprawiedliwości. Jest to, poprostu nasilający się chaos. Odpowiedzialność ta spoczywa na władzy ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej. Jest jedną z największych porażek transformacyjnych RP, podważających wiarygodność kraju, systemu, ustroju, struktur państwa.

W Polsce zawsze  zwyciężały  partykularne interesy wąskich grup interesu, będące w otoczeniu władzy i mające możliwość egzekwowania swoich interesów. Przykład to słynne “wrzutki” (poprawki) na ostatnim etapie legislacji .

Tym razem jest tak samo, pewnie bardzo wpływowe lobby kancelarii prawnych będzie  torpedować, hamować jakiekolwiek próby wprowadzenia uregulowań materii reprywatyzacji systemowo, (poprzez legislacje). To następny dowód, że państwo polskie jest skorumpowane na wskroś. Kolejne ekipy rządzące uciekają od tematu. Kolejne opcje polityczne będące u steru władzy nie rozwiązują spraw najwyższej wagi państwowej, uderzając bezczynnością w nasze państwo. U nas pozostał nie rozwiązany jeszcze jeden  bardzo ważny problem, mianowicie majtek Kościoła. Podobnie może się skończyć grabieżą dóbr pod przykrywką egzekwowania swoich praw i itp., itd..


W dużej mierze przyczynił się do tego wszystkiego, nasz były prezydent, postkomunista Aleksander Kwaśniewski. To on świadomie czy nie nie, wynajdując mniej czy bardziej wiarygodne powody storpedował ustawę reprywatyzacyjną wetując ją w 2001 r.  jako ówczesny prezydent. Pochodzący z peerelowskiej ekipy tak jak większość działaczy SLD. Jej szeregi zasilają niejednokrotnie ludzie, których korzenie sięgają byłego aparatu represji, dosyć liczną mają reprezentacje w tym ugrupowaniu byli agenci SB.

W tamtych czasach państwo było właścicielem praktycznie wszystkiego, rentownych jak i nie rentownych fabryk czy  przedsiębiorstw usługowych. Wtedy istniała możliwość w prosty, sprawny bezkonfliktowy, przy niedużych kosztach przeprowadzić proces reprywatyzacji.

Wystarczyło zrealizować to, po “węgiersku”. Odszkodowanie w bonach reprywatyzacyjnych ochoczo, zadowalając się tym, przyjęli by miedzy innymi spadkobiercy dawnych  kamieniczników Warszawskich.

Pewnie szybko by się ich pozbyli i kupowali prywatyzowany majątek państwowy, można było im podsunąć pod nos firmy państwowe, najbardziej potrzebujące wsparcia, restrukturyzacji i komercjalizacji. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Teraz biorą co chcą, zagarniając nieruchomości, które często przekraczają kilkakrotnie wartość (rzeczywistą) jaką miały w czasach kiedy należały do nich. Przykładowo kamienice  w Warszawie to ogromny łup, ceny gruntu pod nimi są astronomiczne.

Aktualnie przed Rzeczpospolitą stoi tyle wyzwań, problemów do rozwiązania, tyle potrzeb. Między innymi, energetyka, infrastruktura, odbudowa “rozgrabionego” przemysłu, walka z biedą i wykluczeniem społecznym, powiększenie potencjału obronnego, reforma ordynacji podatkowej. Zmiana niespójnych, zawiłych, skomplikowanych przepisów podatkowych, preferujących najzamożniejsze warstwy społeczne o najwyższych dochodach. Reforma wymiaru sprawiedliwość, procedowania, modelu sądownictwa. Udrożnienie i usprawnienie prokuratury, w której rozwiązania systemowe, dalej w nie małej mierze pochodzą z lat stalinowskich. Wprowadzenie rozwiązań, które podniosłyby etykę i kulturę pracy w sadownictwie, prokuraturze, policji. Nowy kodeks budowlany. Usprawnienie procedur budowlanych, (wydawania decyzji, pozwoleń, itp.), uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, itd.. 

Szansa  na wprowadzenie  ustawy reprywatyzacyjnej w obliczu tego wszystkiego, są nikłe. A wiec pozostawia się to “niekontrolowanemu żywiołowi” w którym prym dzierżą oczywiście środowiska kombinatorów i cwaniaków. Wspomagając się kancelariami prawnymi wkraczają na drogę administracyjną lub sądową “wyszarpując” co się da. A sądy powszechne lekka ręką rozdają ogromne dobra społeczne. Które trafiają niejednokrotnie w bliżej niezidentyfikowane  grypy o znamionach działalności przestępczej.

Niezbędne jest wspieranie budownictwa czynszowego z mieszkaniami socjalnymi, zwykłych czynszówek, komunalnych. Jest to alternatywa dla operacji “mnożenia” rynku najmu. Zaniedbania legislacyjne rządu, bierność, bezczynność. Zaszłości historyczne, nieuregulowane z powodu nieudolności polityków, nie mogą uderzać w obywateli to burzy porządek prawny, łamie prawa obywatelskie, jest sprzeczne z sprawiedliwością społeczną, podkopuje zaufanie społeczeństwa do państwa, godzi w wizerunek władzy. 

Spadkobiercy na podstawie dekretu prezydenckiego Bieruta z 1945 r., drenują  budżet państwa, obecnie ma miejsce wielki skok na  publiczne mienie. Roszczeniowcy domagają się nie tylko zwrotu własności ale i odszkodowań.

W samym 2012 r., od wojewody mazowieckiego wyżyłowano ok. 52 mln odszkodowań,  od władz samorządowych Warszawy wyrwano ok. 70 mln. Warty podkreślenia jest fakt, iż 20 proc. roszczeń kontrolują kancelarie prawne. Ich szeroko zakrojona działalność na wielu płaszczyznach w Polsce, przyjmuje często, delikatnie ujmując, dziwaczne oblicza. Jakiś czas temu w mas-mediach były opisywane przypadki skupowania, przez kancelarie prawne, setek hektarów aby “wcielać się” w role „rolników” na potrzeby uzyskiwania dopłat z UE. Kancelarie potentatów  międzynarodowych coraz  mocniej „zadomowiły’ się w Rzeczpospolitej, ich macki sięgają  organizacji biznesowych. Mają duży wpływ na legislacje w Polsce, poprzez grupy lobbingu (potrafią stać na straży swoich interesów w czasie procedury uchwalania ustaw, jak nikt inny). “Kreują rynek”, lansują zapotrzebowanie na różnorakie ekspertyzy, raporty, wyceniane na setki milion złotych. (PKP wydało na podobne tak naprawdę zbyteczne „broszurki’ setki milionów, później się okazało, że warte były zaledwie kilka milionów) Aby następnie  brać udział w przetargach na wykreowany „produkt’, i w tym przypadku potrafią efektywnie i skutecznie „stać na straży” swoich interesów. Są największymi wygranymi operacji nadrabiania zapaści cywilizacyjnej w RP. Między innymi, budowa autostrad przyniosła im ogromne kokosy. Z tego co widać to one najlepiej na tym wyszły. W tysiącach spraw sądowych, występują w roli pełnomocnika prawnego budowlanych firm podwykonawczych, występując o zaległe wypłaty wynagrodzeń w ramach tak-zwanej solidarnej odpowiedzialności do Generalnej Dyrekcji Dróg krajowych i Autostrad (ze skarbu państwa wydrenowano już w ten sposób miliard złotych).  .

Fundusz Reprywatyzacyjny zacznie wysysać budżet państwa z społecznych pieniędzy na potrzeby „roszczeniowców warszawskich” wiosną 2014r., wtedy trafi pierwsze 200 mln do Warszawy. „Spadkobiercy” już zdążyli narobić nie lada “spustoszenia’ w stolicy. Powoli systematycznie doprowadzają ja do ruiny, obecny dług „okupowanej” stolicy to ok. 644 mln.zł. Fundusz istniej od 1996 r., dysponuje awaryjną kwotą 5 mld złotych na gaszenie ognisk ognia reprywatyzacyjnego, który trawi coraz większą powierzchnie Polski. .

Odebrane przez “zamęt historyczny” mienie, aktualnie tak naprawdę nie istnieje. Obecnie przejęte majątki mają wymiar dobra narodowego. Uważam, że poprzedni właściciele (i spadkobiercy) przestali być nimi w aktualnym porządku prawno- systemowo-społecznym. Nie można  pozwolić aby wymiar sprawiedliwości i grupy interesów wypaczyli te prawdy. Inaczej dochodzimy do absurdów, przewracających praworządny, wolny, demokratyczny kraj do “góry nogami’, Zaczyna się wyszarpywanie, kto co może, widzimy aktualnie proces niekontrolowanego, dzikiego “okradania”  dobra ogólnospołecznego, majtku państwowego. Dochodzi do sytuacji, że w długich kolejkach o roszczenia zaczynają się ustawiać rożne grupy interesu, obcokrajowcy, emigranci, organizacje, zrzeszenia itp., itd..

Jesteśmy o krok od katastrofy państwa. W ten sposób każde państwo w Europie można by spustoszyć, “ograbić”. Zawsze się znajdzie jakiś były właściciel, potomek, który stracił mienie w pożodze i barwnych kolejach historycznych Europy. Na całym świecie dochodziło do  przełomów dziejowych, do aktów niesprawiedliwości.

Spektakularne przykład tak niebywale nieprawdopodobny, to roszczenia zakonu krzyżackiego.

Zakon krzyżacki przyłącza się do skoku na olbrzymie polskie dobra społeczne o ogromnych wartościach historycznych, kulturowych i materialnych. Próbuje położyć łapy na własność skarbu państwa, na fali tak-zwanej “reprywatyzacji” próbuje ograbić nas. Chce zagarnąć posiadłość w Sudetach. Bracia zakonni, na szczęście, mają pod-górkę i to bardzo, bo wszystko wskazuje na to, że „ raczej” kolaborowali z hitlerowcami (odpowiedzialnymi za największe ludobójstwa, milionów istnień ludzkich, w historii ludzkości i wręcz eksterminacje całych nacji). Ale “od czego są” międzynarodowe kancelarie prawne, już zaczęła się kampania. Jak uda im się wyrwać od Rzeczpospolitej, kurort Karlova Studanka to będzie kolejna kompromitacja polskiego wymiaru sprawiedliwości i sygnał dla świata, że RP nie dba o interes państwa, o dobro społeczne, że jest krajem, którego można łupić w nieskończoność i nie potrzeba do tego działań wojennych.

Do grona „wypraw krzyżowych” na Polskę dołączają inni.

Obecnie, w czasach w których nie istnieje już Komisja Majątkowa (która działała „po cichu” i do dzisiaj nie wiadomo kogo “interes reprezentowała” i  jakie skutki społeczne przyniosły jej werdykty), światło dzienne ujrzał proces sadowy w którym zakonnicy zakonu księży misjonarzy św. Wincentego a Paulo wytoczyli proces  skarbowi państwa. Swoje włości utracili na mocy ukazu carskiego z 1864 r.. Po 150 latach przybyli do państwa polskiego żądając, wyrównania krzywd, oszacowanych na ok 238 mln złotych. Na gruntach które chcą przejąć znajdują się dobra narodu polskiego, własność skarbu polskiego, m.in. gmach Ministerstwa Finansów i budynek Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

To nie pierwszy taki niewiarygodny skok na własność skarbu państwa polskiego,  pojawiały się zbliżone pozwy dotyczące  zwrotów odebranych nieruchomości za czasów carskich  „Sepy  zostały odgonione” ich „roszczenia”  Komisja Majątkowa odrzuciła. Pojawia się pytanie na jak długo i kiedy to się skończy?

Jeszcze bardziej spektakularnym skokiem na mienie państw polskiego jest próba przejęcia Stadionu Narodowego przez “spadkobierców” warsztatu kuśnierskiego, jaki przed laty stal w tym miejscu. Dokładnie chodzi o dziesięcio-hektarowy pasa ziemi, który przebiega przez sam środek Stadionu Narodowego. I co nieprawdopodobne, wszystko zmierza do ich wygrania w sądzie, co urąga wymiarowi sprawiedliwości, który i tak w Polsce stracił już dawno autorytet i jest przez większość polaków uznawany za największą porażkę transformacyjną wolnej polski. Do dzisiaj sędziowie, którzy za czasów stalinowskich zasądzali w interesie ówczesnych oprawców i pod ich dyktando, nie zostali z tego rozliczeni i dalej sądzą i są trybikiem wymiaru sprawiedliwości. Sądownictwo co rusz wstrząsane jest aferami, w coraz większym stopniu  kłębią się tam rożnej formy patologie, oczywiście środowiska sędziowskie zgrupowane w stowarzyszeniach Iustitia, Themis nie dostrzegają tego, na każdy zarzut od kilkudziesięciu lat odpowiadają tak samo. Wypowiadając nieprzekonywującą “śpiewkę’, że próby kontroli ich poczynań grożą niezawisłości sędziowskiej, itp.. Maj swoje „opracowane argumenty” i pod ich przykrywką od lat odbijają wszelką krytykę.

Jeśli spadkobiercy majątku kuśnierza dopną swego, zacznie się batalia o finansowe zadośćuczynienie lub działki zamienne (grunt wart jest od 1 do 4 mld złotych a wycena z roku na rok  pewnie będzie wzrastać). I w tym przypadku powoływanie się na złamanie “prawa” czyli,  dekretu Bieruta jest podstawą do roszczeń.

Na razie wszystko do tego zmierza, wojewódzki sąd administracyjny orzekł, że miało miejsce rażące naruszenie prawa ze strony ministerstwa infrastruktury, stając po stronie roszczeniowców, kolejny raz. Dla państwa polskiego pozostaje wystąpienie o kasacje wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Albo poddać się i bez zmrużenia oka (lekka ręką) przystać na roszczenia, wtedy z budżetu państwa zostanie wyprowadzone kilka miliardy złotych, Pieniądze te mogłyby się przyczynić do powstania miejsc pracy do podniesienia poziomu życia obywateli polskich, mogłyby być użyte do rozwoju kraju, mogłyby być użyte do walki z biedą, która dosięgła miliony Polaków, do walki z wykluczeniem społecznym.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU