Sektor LNG, może mieć znamienny wpływ na polską gospodarkę?

Sektor LNG, może mieć znamienny wpływ na polską gospodarkę? Przy umiejętnym rozegraniu przedsięwzięć z tym związanych może stać się ogromnym atutem gospodarczym, ale przy nie-odpowiednich posunięciach może się stać kolejną […]

Sektor LNG, może mieć znamienny wpływ na polską gospodarkę?

Przy umiejętnym rozegraniu przedsięwzięć z tym związanych może stać się ogromnym atutem gospodarczym, ale przy nie-odpowiednich posunięciach może się stać kolejną porażką i zmarnowaną szansą na skok cywilizacyjny.

Badania prowadzone w ubiegłych latach (2012 r. – 213 r.)  jednoznacznie wskazują na zainteresowanie rynku europejskiego (w tym krajowego) zwiększeniem mocy budowanego w Świnoujściu gazoportu.

Market screening wykazał, że istnieje (nie małe) zapotrzebowanie na usługi, które wymagają rozbudowy terminala LNG. Rynek wręcz się domaga dodatkowych usług świadczonych przez Polskie LNG. Ale nie trzeba być ekspertem w tej dziedzinie aby to dostrzeż, wystarczy śledzić zjawiska gospodarcze w tym sektorze gospodarki w Europie. Laik gołym okiem bez przeprowadzania  market screening zauważy, że rynek gazu zainteresowany jest m. in. zwiększeniem mocy (regazyfikacji) naszego gazoportu.

Polska czeka na przykładne decyzje odpowiedzialnych polityków, kraj nad Wisłą potrzebuje myślenia w kategorii polskiej racji stanu. Rzeczpospolita potężnie nabrała by na znaczeniu na mapie Europy po rozbudowie terminalu LNG do świadczenia m.in. takich usług jak: bunkrowaniu statków paliwem LNG, przeładunku gazu na mniejsze jednostki pływające, na cysterny samochodowe i cysterny kolejowe, usługę magazynowania gazu ciekłego w terminalu. Zainteresowanie jest nie małe nie tylko polskich operatorów instalacji LNG (w budowie i planowanych), spółek obrotu gazem, ale i zagranicznych. Kraje byłego bloku wschodnie patrzą z nadzieją na projekt polskiego gazoportu, liczą na zdywersyfikowanie źródeł zakupu gazu LNG, w przyzwoitych cenach, cała Polska też na to czeka..

Przy trafnych posunięciach rządu na rynku gazu, podejmowanych z uwzględnieniem potrzeb społeczno-ekonomicznych, zważając na trendy na rynku europejskim w sektorze gazu LNG, można się spodziewać, że kraj nad Wisłą dostanie szansę na dynamiczniejszy rozwój.

Przed nami nowa odsłona w dziejach Polski, LNG może nieźle namieszać na arenie międzynarodowej. W Europie może, (choć nie musi) wywołać spadek cen gazu. Zmienić bezpośrednio i pośrednio inne gałęzie gospodarek państw unijnych. Niestety jeżeli USA (planuje eksport gazu łupkowego) dogada się Rosją nie licząc się z interesem Unii to ceny  mogą spaść nieznacznie. Aktualnie na Starym Kontynencie karty rozdają wielkie koncerny energetyczne  Niemiec, Wielkiej Brytanii (Anglia to specyficzny przypadek z powodu dziejowego błędu jakim była utrata kontroli państwa nad koncernami energetycznymi ceny prądu są horrendalnie wysokie, cała śmietankę spijają udziałowcy, m.in. dywidendy itp., okradając własny kraj) i Rosji. Gracze podzielili się całym tortem europejskim. Okruchy padają i na polski stół „pańszczyźniany”. Rosja drwi z rynku gazu w Polsce, objawia się to w prasowych artykułach. Ostatnio z sarkazmem oznajmiono w rosyjskich mediach „ogromne” (nieduże odkrycie PGNiG, codzienność na polskich złożach) odkrycia gazu przez „największy” (znaczące udziały w nim ma Gazprom) koncern w Polsce. Otwarcie szydzą Rosjanie z naszej niby niezależności gospodarczej.  Rosja nigdy nie zrezygnowała z wpływów wśród byłych państw bloku wschodniego. Jawne uzależnienie satelit od wielkiego brata zamieniono na zawoalowane, trudne do dostrzeżenia przez przeciętnego Kowalskiego. Pozornie Rosja nie jest zainteresowana sprzedażą w Polsce gazu co jest oczywiście bujdą. Jesteśmy jednym z większych gospodarek w Unii. Rezygnują z budowy drugiej nitki jamalskiej jednocześnie rozbudują sieć  firm w Polsce kontrolowanych bezpośrednio przez Gazprom lub pośrednio poprzez rosyjskie koncerty. Nawet spółki wydawało by się polskie zakładane są przy pomocy rosyjskiego kapitału (m.in. spółki cypryjskie o których opinia publiczna Polsce nic nie wie, właściciel pozostaje zagadką). Nasze agencje bezpieczeństwa są nie odporne na korupcje. Namacalnym dowodem są fakty ujawnione ostatnio przez polskie mas-media związane z info-aferą. Funkcjonariusze ABW wplątani w sieć korupcyjną przechodzili (na lukratywne stanowiska) do globalnych firm informatycznych (IBM, Hewlett-Packard) po sfingowanych przetargach publicznych.

Rejon Morza Bałtyckiego może być “podbity” przez polski terminal LNG. Mniejsze  gazoporty położone w obrębie oddziaływania naszego (blisko, m.in. port w Kłajpedzie, na Litwie) będą uzupełniały swoje zasoby w Świnoujściu. 

Polska do dzisiaj nie doczekała się wyodrębnienia spółki nie obarczonej piętnem Gazoportu. Nowe powstające spółki zakładane na potrzeby rozbudowy sieci gazociągów w Polsce, czy budowy terminala LNG (Polskie LNG) są spółkami córkami PGNIG. To jest jawne działania uderzające w polską racje stanu. Nasze bezpieczeństwo energetyczne po-części budowane jest za przyzwoleniem “wielkiego brata”. Polityków paraliżuje strach w momencie podejmowani strategicznych przedsięwzięć dla Polski, mających ogromny wpływ na bezpieczeństwo kraju, a które jednocześnie są sprzeczne z interesem Kremla. Paniczny lęk wykazują szczególnie partie postkomunistyczne, poddańczość, uległość wobec “wielkiego brata” tak bardzo wrosła  w ich „zwyczaje”,  że nie mogą się uwolnić z tego “historycznego garba”.

Zachowanie PSL jest namacalnym dowodem na „przychylność” partii post-perelowskich (powstałych w PRL) dla obecnej władzy w Rosji. Brak znaczących, jednoznacznych działań wyrażających sprzeciw wobec prób uzależnienia Ukrainy od Rosji, blamaż przy negocjacjach z Gazpromem, po którym RP płaci jedną z najwyższych cen w Europie za gaz itd.. Błędem było odejście od działań zmierzających do wyegzekwowania niższej ceny w sądzie. Zaniechano również prób odzyskania “nadpłaconych” kwot w wyniku narzuconej astronomicznej ceny gazu przez monopoliste rosyjskiego na rynku Europy Środkowowschodniej (w przeciwieństwie do indyferentnej Rzeczpospolitej, Litwa walczy z Gazpromem o zwrot “nadpłaty”). Unia Europejska jasno deklaruje poparcie w celu zmiany tej niekorzystnej dla RP umowy gazowej. Komisja europejska dostrzega dużą szanse na zmianę postanowień kontraktu, ale niestety nie nasz rząd, który zaniechał w tej kwestii wszelkich działań zadowalając się fasadowym, połowicznym sukcesem ogłaszając z „pompą”  obniżkę cen gazu, co z tego jak dalej płacimy prawie najdrożej za gaz na Starym Kontynencie, trudno nawet o jednoznaczną informacje na ten temat, cena jest zmienna, uzależnienia od cen ropy itp., aktualnie niby mieści się w widełkach  350 – 400 zł za 1000 m gazu co jest koszmarnie drogo biorąc pod uwagę cen krajowego gazu, 150 -180 zł) .

Musimy zdać sobie sprawę, że Polskie LNG jest tylko spółką celową (powołana w 2007 r.), ma za  zadnie „przypilnować” budowę terminalu LNG w Świnoujściu. Na stracie instalacja do odbioru i regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego pozwoli na odbiór 5 mld m sześć. gazu ziemnego rocznie. Planowane jest zwiększenie zdolności regazyfikacyjne do 7,5 mld m sześć (obecnie, ok. 50 proc. rocznego zapotrzebowania w RP). Rząd Polski powinien niezwłocznie podjąć decyzje o rozbudowie gazoportu. Proces legislacyjny powinien zostać przeprowadzony błyskawicznie (oczywiście biorąc „małą” poprawkę na „polskie realia”).

Na świecie media bębnią, że LNG to paliwo przyszłości.  U nas od czasu do czasu przewinie się artykuł prawie nie zauważony na łamach drugorzędnej gazety.

Nasz Donald tak bardzo jest zaabsorbowany opowiadaniem bajek na potrzeby polityczne, że nie dostrzega nadchodzących szans dla Polski, mogących przyczynić się do skoku cywilizacyjnego. Rząd marnuje miliardy podejmując nieroztropne, nieprzemyślane, często czysto polityczne, nie mające racji bytu, irracjonalne decyzje, majce negatywny wpływ na poziom życia społeczeństwa polskiego. M.in. zatwierdzony projekt budowy elektrowni atomowej, (który wydrenuje kieszenie polskich podatników z środków finansowych), jest ułudą, spowoduje “fiasko” naprawdę niezbędnych inwestycjach energetycznych (budowa elektrowni opalanych węglem), uderzy w polską racje staniu. Musimy zdawać sobie sprawę, że podniesie to w znaczny stopniu cenę prądu, który, już teraz dobija domowe budżety Polaków. Biorąc pod uwagę polskie realia, budowa może przeciągać się przez dziesiątki lat generując zwiększenie kosztów o kolejne miliardy. Koszt elektrowni atomowej, zgodnie z zapowiedziami większości ekspertów, urośnie pewnie do 60 mld.  

Należy przerwać ten bardzo kosztowny cyrk polityczny, który uderza w interes państwa w dobro społeczne, może przynieść tylko negatywne skutki dla gospodarki. A przerwać  należy już teraz, nie zwlekając ani chwili, bo już  machina marnowania publicznych pieniędzy ruszyła, zainicjowana przez byłego członka PSL, gwiazdę dużego formatu A. Grada (przez jakiś czas zajmował najwyższe stołki w dwóch spółkach wzajemnie się dublujących , w „misji” budowy największego problemu Polski w pierwszej dekadzie XXI w.) Wszczęto procedury mające wyłonić inżyniera kontraktu atomowego, który przeprowadzi czynności które kosztować mają społeczeństwo polskie prawdopodobnie ponad 1,5 mld zł. Musimy zdawać sobie sprawę, że te pieniądze będą wyrzucone w błoto.Tak naprawdę zwycięzcą tej szopki politycznej będzie koncern francuski działający na rynku elektrowni atomowych, instytuty naukowe w Polsce specjalizujące się w energii atomowej, przegranym jak zwykle będzie społeczeństwo. 

Bardzo lobbują  budowę atomówki, działacze PSL, patronowali temu przedsięwzięciu od początku, kreowali ten projekt w mas-mediach. Spółki „pilotujące” inwestycje w wstępnej fazie obsadzono oczywiście bardzo „kompetentnymi” (eksperci „wysokiej klasy”) braćmi (obecnymi lub byłymi), zasłużonymi dla partii.

Rzeczpospolita, w zakresie sektora energetycznego, powinna skupić się na inwestycjach w elektrownie opalane węglem kamiennym, zainwestować w odkrywkę ogromnych złóż jakie posiada RP, obecnie jest to najtańszą energia na świecie. Wpłynęło by bardzo pozytywnie na gospodarkę, stworzyło  bardzo dobre warunki do rozwoju energochłonnych branż, podniosło PKB, zwiększyło dochody państwa,  przełożyło na  wyższy poziom życia społeczeństwa.

Zbliżają się wybory do parlamentu europejskiego. Należy uświadomić społeczeństwu jaki mają ogromny wpływ na stopę życiową obywateli polskich. W nowej kadencji pojawia się przekształcenia strukturalne organów  UE, zmieniają się mechanizmy decyzyjne, zgodnie z zatwierdzonymi traktatami, państwa członkowskie jeszcze więcej oddadzą suwerenności na rzecz UE, środek decyzyjny zostanie przesunięty w stronę Brukseli. Szalenie ważne, żeby trafili tam ludzie potrafiący bronić polskiej racji stanu, kompetentni, mający dużą wiedzę m. in. z prawa europejskiego, szeroko, pojętej ekonomii  (nie mogą to być trzecioligowi bracia partyjni).

RP czeka bój o obsadzenie jak “najwyższych” stołków w unijnych organach. Nie możemy dopuścić aby Polska znowu była marginalizowana w strukturach Unijnych, nie możemy pozwolić aby Rzeczpospolita miała znikomy wpływ na decyzje zapadające w UE. Rzeczpospolitą czeka walka z bardzo szkodliwą dla nas polityką klimatyczną Unii. Zaostrzając wymogi środowiskowe (CO2) Wspólnota doprowadzi do zapaści naszej gospodarki, spustoszy to miliony polskich portfeli, zmiecie z powierzchni ziemi polski przemysł ciężki. Od ogromnych konsekwencji tak irracjonalnej europejskiej polityce klimatycznej, może nas uchronić wyjście ze struktur (co nie powinno nawet być nawet brane pod uwagę), albo zmiana tej polityki, a osiągnąć to można poprzez tworzenie silnych koalicji międzynarodowych dążących do rewolucyjnych zmian w podejściu Brukseli do tej materii. Nie uda się niestety tego uzyskać bez przekonania co do tego mocarstw zachodnich. Jeżeli powiodło by się przeistoczenie podejścia Wspólnoty do zmian klimatycznych, do Europejskiego przemysłu, jednocześnie inwestując w kopalnie odkrywkowe węgła brunatnego i elektrownie opalane tym surowcem, Polskę czekał by  prawdziwy skok cywilizacyjny. Przestalibyśmy się bać otwierać kopert z rachunkami za prąd (itp). Energia elektryczna nie “zżerała” by tak znaczącej części budżetu domowego.

Wracając do kwestii skroplonego gazu ziemnego.

Komisja Europejska uznała LNG za najbardziej perspektywicznym paliwem dla transportu morskiego. Znalazło to potwierdzenie w pakiecie „Czysta energia dla transportu” forsowanej przez dyrekcję generalną ds. transportu w KE. Starano się podkreślić wagę walorów gazu skroplonego w tym dokumencie, zarówno w kontekście środowiskowym jaki ekonomicznym.

Rada Ministrów RP, z zauważalnych trendów w tej gałęzi gospodarki, już tak daleko wysuniętych wniosków nie wyciągnęła. Rządy w wolnej Polsce od lat pozostają wierne „idei” inercyjności działań w polityce gospodarczej. Atutem środowiskowym LNG według UE jest niższa emisja gazów cieplarnianych. Nowe normy dotyczące paliw używanych w żegludze, które zaczną obowiązywać w 2015 r. ( zgodnie z dyrektywą wprowadzony zostanie dziesięciokrotnie mniejszy limit zawartości siarki w paliwie wszystkich jednostek pływających na Bałtyku) wręcz wymuszą używanie gazu skroplonego jako paliwa do transportu morskiego. W żegludze ciężki olej napędowy (mazut)  zostanie wyparty przez LNG. Wie bardzo dobrze o tym RFN szykując na szeroką skale zakrojone inwestycje (budowa terminali LNG udostępniających możliwość m.in. bunkrowania statków paliwem LNG, przeładunku gazu na mniejsze jednostki pływające), które mają spowodować spicie śmietanki związanej z wprowadzeniem w życie wyżej omówionej dyrektywy.

W przeciwieństwie do gabinetu RP, rząd Niemiec potrafi zadbać o interes państwa, o dobro społeczne., błyskawicznie dostosowywać się do „trendów” gospodarczych w Europie. U nas czołowi politycy koalicji u władzy skupiają się na ograniczeniach w eksporcie wieprzowiny, „świnie” są tematem przewodnim.       

KE jest przekonana, że nie do podważenia jest szereg korzyści ekonomicznych wynikających z promowania gazu skroplonego, m.in. pod kątem kosztów różnego rodzaju paliw żeglugowych, LNG bardzo dobrze wypada. W 2012 r., koszt gazu skroplonego oscylował wokół 300-400 euro bijąc na głowę alternatywne paliwo ( olej napędowy o niskiej zawartości siarki  ok. 780 euro). Armatorzy dostosują się do otoczenia biznesowego, do zewnętrznych czynników wpływających na ich działalność gospodarczą, dlatego należy się spodziewać stopniowej wymiany floty na jednostki napędzane gazem LNG.

Nasz gazoport ma duży potencjał (potencjalnie największy terminal  i hub przeładunkowy w basenie Morza Bałtyckiego), i nie małą role do odegrania w skoku cywilizacyjnym RP. Niestety wszystko może zniweczyć, indyferentność naszych decydentów. Aby gazoport nie dołączył do grona polskich niepowodzeń inwestycyjnych w sektorze energetycznym, należy z zaangażowaniem lobować jego istotny udział w strategii bezpieczeństwa energetycznego na poziomie UE, wywierać nacisk na Stany Zjednoczone aby rozpoczęły eksport gazu skroplonego, atrakcyjnego cenowo w stosunku do gazu z Rosji. Dodatkowo dla zwiększenia  bezpieczeństwa RP i podniesienie stopy życiowej społeczeństwa polskiego, należy wywierać presje na UE aby powstał projekt  (zbliżony do Nabucco-West, choć znacząco zmodyfikowany na korzyść RP, węzeł gazowy miał  kończyć się w Austrii)  alternatywny dla gazociągu TAP (z granicy Turcji, przez Grecję, Albanię i Włochy do Europy Zachodniej). Można wykorzystać sieć gazociągów ukraińskich łącząc je z jednej strony z złożami gazu Szah Deniz w Azerbejdżanie, a z drugiej z Polską siecią rur przesyłających gaz i terminalem LNG. To namacalnie przyczyniło by się do rozwoju RP, zwęszyło nasze znaczenie gospodarcze na mapie Europy. Azerski gaz jest bardzo tani w stosunku do horrendalnej ceny gazu rosyjskiego (jaką Polska wynegocjowała z Gazpromem).

Unia Europejska (i Ukraina) po ostatnich działaniach dyplomatycznych RP (okazania dobrej woli dla wschodniego sąsiada, powstrzymanie, terroru, rozlewu krwi) powinna przychylnym okiem spoglądać na tą koncepcje. Zyska nie tylko RP ale i Ukraina, kraje Europy Środkowo-Wschodniej, cała Wspólnota. W nie małym stopniu dzięki temu będzie spełniony postulat narodów Unii Europejskiej o uniezależnienie Europy od dostaw rosyjskich surowców energetycznych. Aby nadać „doniosłości” dla gazoportu, należy kreować jego potencjalne znacznie dla wspólnego rynku gazu w Unii Europejskiej. W tym celu wskazane użyć m.in. Grupy Wyszehradzkiej w wymiarze polityczno-gospodarczym, ponieważ kraje Europy Środkowo-Wschodniej raczej powinny z racji swoich interesów przychylnie spoglądać na inwestycje energetyczne w RP.  Tym bardziej, że dzięki istniejącym połączeniom gazowym  i planowanym (tzw. interkonektor)  na granicy polsko-czeskiej istnieje potencjalna możliwość przesyłu surowca na południe Europy.

Rosji przyjdzie z wielkim oporem pogodzenie się z potencjalną utratą dominacji na rynku surowców energetycznym w Unii.

Jaka wielka „furorę” robi gaz skroplony na świcie można się przekonać śledząc posunięcia największych graczy (amerykańskie Exxon Mobil i ConocoPhillips, brytyjska BP i TransCanada) w tym segmencie gospodarczym. Inwestorów nie odstraszyły niezwykle trudne warunki i potężne koszty od budowy największego na świecie terminala LNG. Jest elementem projektu zagospodarowania złóż gazu w regionie North Slope, (całkowity koszt według  szacunków wacha się w granicach 65 mld dolarów). Przedsięwzięcie będzie realizowane na Alasce oprócz gazoportu, powstanie gazociąg o długości 1300 km. Co może nieco “dziwić”, i martwić to plany przeznaczenia gazu z Alaski, prawdopodobnie, w głównej mierze trafi na rynek azjatycki. Dlaczego nie brano pod uwagę rynku europejskiego? Niestety ogromne zapotrzebowanie potentatów gospodarczych w Azji na gaz skroplony podbija ceny. Powinniśmy z zadowoleniem reagować na decyzje m.in. Japonii o powrocie do strategii budowy elektrowni atomowych i reaktywacji porzuconej polityki rozwoju energetycznego w oparciu o atom. 

“Niewyobrażalna” lekkomyślność naszego rządu przejawia się w znikomym zainteresowaniu przygotowaniami USA do eksportu LNG. Rozgrywają się wydarzenia, które mogą w bardzo dużym stopniu zaważyć na poziomie życia obywateli polskich, trwają pracę nad treścią umowy o wolnym handlu miedzy USA i UE. Zbliża się  potencjalna „rewolucja” w sektorze energetycznym Europy. Dostawy gazu LNG z USA mogą wywołać “trzęsienie ziemi” na Starym Kontynencie, koncerny energetyczne Rosji mogą wypaść z orbity największych beneficjentów rynku energetycznego Unii Europejskiej. Zawirowania polityczne w krajach WNP inicjowane przez Kreml mogą spychać na drugi plan ten ogromnie ważny aspekt dla Wspólnoty jakim jest eksport skroplonego gazu z Stanów Zjednoczonych, ale uważny obserwator dostrzeże, że w cieniu wydarzeń na Ukrainie rozgrywa się gra o prymat czołowego dostawcy surowców energetycznych na obszarze Unii miedzy USA i Rosją.

Miejmy nadzieje, że racjonalizm i dobro Wspólnoty nie przegra z pobudkami czysto politycznymi, przejawiającymi się dogadywaniem się USA z Rosją nad głowami Europejczyków w kwestii surowców z szkodą dla UE.

W USA zapadają decyzje, które mogą mieć bardzo duży wpływ na poziom życia Europejczyków, na rozwój Wspólnoty. Musimy zdawać  sobie sprawę, że eksport amerykańskiego gazu skroplonego to w dużej mierze materia polityczna. Widać to po charakterze debaty w USA, politycy nie mają „pewności” czy eksport LNG na rynki międzynarodowe jest w „interesie publicznym”. Zintensyfikowanie wydobycia gazu z pokładu łupków,  przyczyniło się do spadków cen w USA, może przyczynić się znacznie do rozwoju naszego kraju. Ale by tak było na chwile obecną Departament Energii (DOE, Biura ds. Energii z Kopalin), musi wydać licencje, a wyda ją tylko wtedy kiedy eksport gazu będzie skierowany do państw, które mają umowę o wolnym handlu z USA, w innym przypadku może uznać, że sprzedaż surowca nie jest zgodna z “interesem publicznym”. Problemu z uzyskaniem licencji DOE nie mają eksporterzy wysyłający surowce energetyczne do krajów FTA. Na chwile obecną firmy, które chcą eksportować błękitne paliwo do pozostałych krajów muszą przejść długotrwały i żmudny proces (mini-rozprawę, mogą brać w niej udział osoby trzecie, mają sposobność uniemożliwienia wydania „pozwolenia”).

Szalenie ważne dla rozwoju gospodarczego Wspólnoty Europejskiej jest wynegocjowanie jak najbardziej korzystnych postanowień związanych z potencjonalnym eksportem amerykańskiego LNG na Stary Kontynent.

Polską racja stanu, priorytetem w działaniach rządu powinny być posunięcia zmierzające do tego aby umowa o wolnym handlu z USA objęła wolny handel surowcami energetycznymi.

W Stanach Zjednoczonych zwolennicy rozszerzenia potencjalnego eksportu gazy łupkowego (m.in. do UE) w oparciu o raporty, chcą dowieść “słuszności ich  przekonań”. Analizy Urzędu do spraw Informacji Energetycznych (Energy Information Administration) oraz prywatnego konsultanta NERA, potwierdzają , że eksport gazu skroplonego jest w “interesie publicznym”. Pojawiają się inicjatywy legislacyjne, które mają  rozluźnić obostrzenia prawne związane z  eksportem surowców energetycznych do państw (sojuszników NATO) nie objętych umową o wolnym handlu z Stanami Zjednoczonymi  (m.in. inicjatywy senator Lisy Murkowski z Chicago). W USA są podmioty gospodarcze, które niezbyt przychylnie są nastawione do eksportu na dużą skale gazu z łupek. Do nich niewątpliwie należy, przykładowo, duży odbiorca gazu Dow Chemical, swoją postawę „tłumaczy” obawami wzrostu cen gazu w USA z powodu intensywnego eksportu surowca.

Musimy zdawać sobie sprawę, że bez budowy dodatkowych (nie uwzględnionych  w pierwotnych planach) gazociągów, gazoport w Polsce będzie mógł być wykorzystany w ograniczonym stopniu. Dystrybutorzy surowców energetycznych będą mogli poczuć się bardzo mocno rozczarowani, kiedy po starcie terminalu okaże się, że dostęp do LNG z gazoportu jest utrudniony, brak możliwości przeładunku m.in. na cysterny kolejowe. Należy być świadomym, że terminal prawdopodobnie przyczyni się do zbudowania większego niż dotychczas popytu na gaz ziemny w RP (budowa gazociągów stanie się niezbędna ze względu na bezpieczeństwo energetyczne i opłacalna w każdym zakątku Rzeczpospolitej). Skusi to pewnie operatorów LPG (propan-butan) na wejście w runek LNG (skroplony metan). Należy umożliwić dostęp jak największej liczby graczy z segmentu energetyczno-transportowego do surowca z terminala poprzez usługi dodatkowe, przyczyni się to prawdopodobnie do obniżenia poziomu cen LNG w RP i powstaniu  nowych gałęzi gospodarczych. Firmy logistyczne postawią na błękitne paliwo, firmy z branży motoryzacyjnej zaczną lansować w RP produkty napędzane LNG (Scania już teraz promuje zapotrzebowanie na tego typu samochody ciężarowe).  

Nie wszyscy obserwatorzy rynku gazu wiedzą, że istnieje ograniczenie w korzystaniu z usług dodatkowych terminalu (m.in. przeładunku na cysterny samochodowe), ponieważ ustalono, że świadczenia z poza obrębu usługi podstawowej (regazyfikacji) to tylko 5 proc. całego wolumenu gazu skroplonego dostarczanego przez danego klienta do terminalu. W następnie tego firmy prowadzące dystrybucje gazu LNG w postaci skroplonej mają znacząco ograniczony dostęp do niego poprzez polski gazoport. Co jest wysoce niezrozumiałe bo torpeduje szanse na dynamiczny rozwój rynku LNG w RP, co przypuszczalnie wpłynęło by na obniżkę cen błękitnego paliwa. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że odpowiednio niskie ceny skroplonego metanu pozwoliła by na rewolucje w transporcie, skorzystało by na tym istotnie kołowy transport publiczny, miliony kierowców, firmy logistyczne w Polsce. Dystrybutorzy aut osobowych i ciężarowych udostępnili by w sprzedaży pojazdy napędzane LNG. Powstała by siec stacji umożliwiających zatankowanie skroplonego metanu, pojawiły by się instalacje umożliwiające stosowanie LNG jako paliwa w używanych samochodach. Przeszkoda może być, krótkowzroczność polityków, rząd ma znaczące dochodu z akcyzy, i innych danin nakładanych na olej napędowy w Rzeczpospolitej, przy dynamicznym rozwoju alternatywnego paliwa dochody budżetu państwa mogą boleśnie spaść ( z tego źródła, ale mogą być rekompensowane przez odpowiednio wyważone podatki nakładane na skroplony LNG, wzmożoną konsumpcje, rozwój gospodarczy, itp.).  

Nasz gazoport  będzie mógł w chwili oddania do eksploatacji pochwalić się mocą umożliwiającą wykorzystanie 95 000 ton LNG rocznie (ok. 130 mln m sześc. gazu ziemnego). Nie jest to oszałamiająca ilość gazu i w przypadku zaniechania rozbudowy terminala, nasza sztandarowa inwestycja narodowa nie przyczyni się znacząco w rozwój rynku LNG. Należy nie zapominać, że dominującym beneficjentem  błękitnego paliwa będzie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W wyniku zawartej umowy PGNiG z Polskim LNG (w 2009 r. ) na świadczenia usługi regazyfikacji i usług dodatkowych, spółka  ma zarezerwowane dla siebie 60 proc. mocy terminala. Pozostali interesanci uzyskaj możliwość zakupu surowca z gazoportu na zasadzie pierwszeństwa składania wniosków (zgodnie z procedura opisaną w “Instrukcji Terminalu”).

Przepisy blokujące dystrybucje błękitnego paliwa z polskiego terminala mogą krępować jego moce (nie zostaną w pełni wykorzystane), tamować przepływ gazu z gazoportu do potencjalnych odbiorców, ograniczyć obroty(dochody) Polskiego LNG  i mieć niepożądany wpływ na ceny LNG pod kątem dobra społecznego, poziomu życia obywateli polskich.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU