Co czeka Europę u progu drugiej dekady XXI wieku? Cz.3

Co czeka Europę u progu drugiej dekady XXI wieku? Cz.3 Czy wzrasta zagrożenie ze strony Rosji? Czy istnieje realna szansa aby zakończyć konflikt zbrojny na wschodniej Ukrainie za pomocą dyplomacji? […]

Co czeka Europę u progu drugiej dekady XXI wieku? Cz.3

Czy wzrasta zagrożenie ze strony Rosji? Czy istnieje realna szansa aby zakończyć konflikt zbrojny na wschodniej Ukrainie za pomocą dyplomacji? Jak jest ranga Polski na arenie międzynarodowej?

 

Na początku kryzysu („ inwazji rosyjskiej”) cześć obserwatorów uważało, że uda się go powstrzymać w Donbasie za pomocą dyplomacji. Dzisiaj “zwolenników” koncepcji “biernego przypatrywania się wojnie” na Ukrainie jest coraz mniej. Stany Zjednoczone coraz bardziej nabierają przekonania o słuszności koncepcji wsparcia militarnego Ukrainy.

Jestem zagorzałym przeciwnikiem wojny uważam, że to jest ogromne zło, dramat, tragedia . Wojna ze swej natury jest bestialska, okrutna, niesie za sobą łamanie praw ludzkich, rozlew krwi, często utratę bliskich, śmierć. Ale obecnie widać jak na dłonie, że w przypadku “kryzysu” na Ukrainie, (kiedy ma się do czynienia z „bandą zbójecką” na której czele stoi „psychopata Putin”), raczej nie da się uniknąć otwartej wojny.

Nie mało za tym przemawia, że Ukraina ma dwa wyjścia z „opresji”. Pierwsze to uzyskanie od USA nowoczesnej broni (podejmując ryzyko otwartej wojny z Rosją) i śledzenie jak to się potoczy. Obecnie obszar na którym trwają walki na Ukrainie praktycznie opustoszał (Te tereny i tak są już zniszczone. Tych co zostali należy skierować do zachodniej Ukrainy). Niech się potoczy konflikt zbrojny na obszarze na którym nie będzie ludności cywilnej, (UE i USA powinni udzielić wsparcia finansowego uchodźcom). Niech na opustoszałym i zniszczonym terenie Ukraińcy „wyjaśnią sobie” z Rosjanami jak ma wygląda porozumienie ( jakie zawrzeć w nim postanowienia) bo niemało przemawia za tym, że nie ma innej sposobności “nakłonienia” Putina do zaprzestania agresji (m.in. wycofania wojsk, uznania integralności, nienaruszalności państwa ukraińskiego). Aby walka miała „racje bytu” Ukraińcy muszą mieć choć zbliżone do rosyjskiego uzbrojenie, ogromna role mogą odegrać szczególnie ręczne wyrzutnie przeciwpancernie i przeciwlotnicze, można ich dużą ilość przesłać drogą powietrzną (doskonała broń przeciw rosyjskim dywizjom pancernym i lotnictwie). Już nie raz ta bron decydowała o losach wojny. Dodatkowo Ukraina musi mieć broń pancerną (szczególnie czołgi i artylerie). Przy wyposażeniu armii ukraińskiej w powyżej omawianą broń wojna może naprawdę potoczyć się różnie. Pewnie skończyło by się wyparciem agresora z Ukrainy, albo nagle Putin nabrał by “wielkiej ochoty” do rozmów i ustępstw. Jak wojna nabierze zbyt dużego rozmachu zawsze można błyskawicznie podpasać ugodę (tak jak to było w przypadku porozumienia z Mińska). Istnieje drugie rozwiązanie, które by „uszczęśliwiło” w szczególności Rosję i w niemałym stopniu mocarstwa zachodnie, a mianowicie podporządkowanie (utrata suwerenności) Ukrainy na rzecz Rosji.

Czyżby Politycy zachodni mieli bardzo słabą pamięć, nie pamiętali jak Putin na początku kryzysu na Ukrainie był „ostrożny” (wstrzemięźliwy, asekuracyjny, pełny obaw) w działaniach? Dlatego m.in. odgrywał szopkę z „zielonymi ludzikami” na Krymie, nie ośmielił się na jawną inwazje. Obecnie Putin staje się coraz bardziej odważny (śmielszy) coraz więcej „roszczeń” pada z jego ust. Dyktatowi Rosji „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Wskazane aby przywódcy zachodni poczytali sobie wnikliwie historie Europy, widzieliby jaką przyjąć postawę wobec imperialnej polityki zagranicznej „putinowskiego państwa”. Niech niemieccy dyplomaci nie straszą Europejczyków (w szczególności państwa członków UE) rosyjską bronią jądrową (bo to bzdura), lokatorzy na Kremlu to „zbiry” ale nie samobójcy.

W minionym tygodniu usłyszeliśmy „przebąkiwania” z Kapitolu (budynek położony na Wzgórzu Kapitolińskim (ang. Capitol Hill) w Waszyngtonie, pełniący funkcję siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych), że USA ma „świeże” spojrzenie na sprawę dostaw broni dla Ukrainy. W ubiegły poniedziałek cytowany przez Reutera przedstawiciel amerykański władz stwierdził, że rozważane jest wysłanie broni dla Ukrainy, trwa dyskusja na ten temat wśród decydentów amerykańskich i w niedługim czasie ma zapaść decyzja w tej kwestii. Natomiast rzeczniczka Departamentu Stanu Jen Psaki w sposób raczej ogólnikowy, lakoniczny odniosła się do kwestii transportu broni dla armii ukraińskiej. Tradycyjne zgodnie z przyjętą formułką dyplomatyczną padły standardowe zwroty wyrażajcie „zaniepokojenie’’ wydarzeniami na wschodzie Ukrainy.
W minionym tygodniu (w czwartek) prezydent Ukrainy Poroszenko na łamach “Die Welt” apelował do NATO o dostawy broni. Wyraził wdzięczność za wsparcie sojuszu w umacnianiu siły obronnej Ukrainy, (do obrony niepodległości i terytorialnej integralności jego kraju), zarazem zaznaczając, że eskalacja konfliktu jest wyraźnym niepodważalnym sygnałem, że przyszedł czas na dostawy brony. Należy dodać, że po pasmie kompromitujących porażek dyplomatycznych kanclerz Niemiec Angeli Merkel zmierzających do zakończenia konfliktu w Donbasie. Należy szczerze (otwarcie, bez ogródek) stwierdzić, że dyplomacja w tym przypadku „nie działa” i wszystko na to wskazuje, że tylko pomoc militarna może zmienić cokolwiek w tej wojnie. Ewentualny brak wzmocnienia militarnego Ukrainy może spowodować upadek tego kraju (zagarniecie jak nie całego to części terytorium Ukrainy przez Putina). Poroszenko dosadnie (dobitnie) stwierdził, że nielogicznym jest prowadzenie rokowań w sprawie zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy w tzw. formacie normandzkim (Niemcy, Francja, Rosja i Ukraina) bez udziału reprezentantów UE i USA.

Widać jak na dłoni zamiłowanie władzy w Rosji do Stalina. Dla „lokatorów” Kremla jest jak „mentor”, obecnie rosyjscy decydenci „składają hołd”, „chylą głowy” przed nowiutkim jego pomnikiem („wielkiej trójki” w Liwadii na zagrabionym, zaanektowanym Krymie), z okazji 70. rocznicy konferencji jałtańskiej (Józef Stalin, Winston Churchill, Franklin Roosevelt, zdecydowano na niej o przyszłości i kształcie powojennej Europy). Rosyjscy dygnitarze na czele z Putinem pewnie „modlą się” do pomnika Stalina.

Ukraina może tylko na (znaczącą) pomoc militarna liczyć z Stanów Zjednoczonych. Sekretarz stanu USA John Kerry ostatnio coraz bardziej zdecydowanie i otwarcia popiera wysłanie broni na Ukrainę.

Plan pokojowy kanclerz Niemiec i prezydenta Francji jest sformułowany pod dyktando Kremla, w oparciu o projekt nadesłany prze Putina, jest „skrojony pod interes” Rosji. Dlatego Ukraina się na to nigdy nie zgodzi,. Dlatego nie miał sensu przyjazd przywódców mocarstw zachodnich do Moskwy „na skinienie” Putina. Niemało wskazuje na to, że dyktator Rosji raczej „owinął sobie w okuł palca” Angele Merkel i François’a Hollanda. To jest żenujący, żałosny spektakl, tragikomedia, przywódcy mocarstw zachodnich „kłaniają się w pas” dla “oprawcy”, “kata” tysięcy Ukraińców, tyrana i dyktatora. Putin zaprosił ich do Moskwy Merkel i Hollanada nie po to aby doprowadzić do rozejmu pomiędzy wspieranymi przez niego separatystami a Ukraińcami, tylko po to aby stawiając zaporowe warunki pokazać „kto jest górą” („kto rozdaje karty”).

Podczas wizyty w Kijowie (w minionym tygodniu) Kerry oświadczył, że Biały Dom (oficjalna rezydencja i miejsce pracy prezydentów USA położona w Waszyngtonie. Siedzibą Władz Wykonawczych.) rozważa różne warianty pomocy militarnej dla Ukrainy. Sekretarz stanu uważa, że niebawem prezydent USA Barack Obama podejmie decyzje czy wysyłać czy nie amerykańską broń do Ukrainy. Szef ukraińskiego rządu Arsenij Jaceniuk dosyć dobitnie (wyraźnie) zasygnalizował, że Ukraina nie bierze pod uwagę ( wyklucza) wszelkie porozumienia które naruszałoby jedność terytorialną i europejską przyszłość Ukrainy.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU