Co czeka Putina, po zaostrzeniu sankcji gospodarczych UE i USA wobec Rosji? Cz.2

Co czeka Putina, po zaostrzeniu sankcji gospodarczych UE i USA wobec Rosji? Cz.2 Czy nadchodzi (“nieubłaganie”) “polityczny koniec ” Putina? Czy UE i USA, powali na kolana „wielką” Rosję? Nastąpi […]

Co czeka Putina, po zaostrzeniu sankcji gospodarczych UE i USA wobec Rosji? Cz.2

Czy nadchodzi (“nieubłaganie”) “polityczny koniec ” Putina? Czy UE i USA, powali na kolana „wielką” Rosję? Nastąpi „poskromienie tyrani” i czas “kajania się” rosyjskich politycznych elit? Jaki jest udział UE w “kryzysie ukraińskim”?

 

Polska jak powiedziała A musi powiedzieć B i pójść za ciosem, teraz już nie ma nic do stracenia („w dużej mierze straciliśmy rynek wschodni” i nie powinniśmy za nim tęsknić bo za dużo to nas kosztowało w wymiarze politycznym i ubezwłasnowolniało eksporterów, stawali się narzędziem w rękach Putina, służącym do nacisków na polski rząd). Kreml chce za wszelka cenę osłabić RP gospodarczo, politycznie, stosując do tego dyplomacje i narzędzia nacisku jakim jest chociażby „zakręcanie kurka z gazem”. Z wrogim nastawieniem i bezpardonowo Rosja obchodzi się z Polską, nakłada różnorakie (często „zawoalowane”) restrykcje, m.in.   narzucając wywindowane ceny gazu (przez dziesiątki lat RP płaci najwyższą cenę, za błękitne paliwo na Starym Kontynencie, znacznie wyższą od średniej europejskiej). Rosja „rzuca kłody pod nogi” dla podmiotów polskich prowadzących działalność na jej obszarze , nie patrząc delikatnie ujmując „przychylnym okiem” na inwestycje polskie w Rosji. Stosując w minionych latach często prowokacje, „brudne”, „brutalne zagrywki polityczne”. To wynika m.in. z bierności, nieudolności,  braku charyzmy w działaniach dyplomatycznych RP, braku odpowiedniej siły politycznej w konfrontacji z Rosją.

Od Polski Europa wymaga silnego przywództwa  Europy Środkowo-Wschodniej, rozważnej , rozsądnej geopolityki. RP powinna do tego zestawu  „roszczeń” (“wielkiej trójki”) mocarstw zachodnich dodać  “doktrynę twardej ręki” w stosunku do Rosji. Przeciwstawić się służalczej i poddańczej postawie Niemiec w stosunku do Rosji. Angela Merkel to „cwana lisica”, oczywiście darze wielkim szacunkiem kanclerz Niemiec. Ale fakty mówią same za siebie, (oczywistych opartych w rzeczywistości dowodów nie da się podważyć demagogią, i „odwracaniem kota ogonem”), posunięcia RFN sprowadzają się do tego aby zbudować wspólnie z „wielkim bratem” (Rosją)  tak-zwaną strukturę powiązań i zależności aby podbić rynek europejski ( m.in. rynek surowców energetycznych)  uzależnić od Kremla, (zdominować i zmonopolizować przy pomocy Gazpromu). Tu nie tylko chodzi pewnie (“raczej”) o typową grę interesów państw i przedsiębiorców, tu mamy do czynienia z „trwałym układzikiem” (wieloletnim) miedzy  Berlinem a Moskwą. Przywódcy RFN i Rosji wspólnie dążą  do zawładnięcia  Europą, podziałem między sobą europejskiej strefy wpływów, pewnie doszło do “paktu” miedzy  dozgonnymi przyjaciółmi, “miłość” która rozkwitała przez dziesięciolecia miedzy Berlinem a Moskwą nabiera coraz większego rozpędu, staje się coraz bardziej niebezpieczna dla „otoczenia geopolitycznego” (m.in. wyrazem tego jest północny rurociąg gazowy, “Nord Stream”). Bardzo przychylne nastawienie widzę u Putina do wszelkich działań gospodarczych Niemiec na jego „rodzinnej ziemi „. Wódz wielkiej Rosji traktuje z troskliwością, darzy wielką sympatią niemiecką branże motoryzacyjną. Należy podkreślić, że „kochankowie” (Merkel i Putin) nie dadzą sobie krzywdę zrobić, i chronią „swój posag” jak „oka w głowie”. Bardzo ważne segmenty niemieckiej gospodarki jakim są motoryzacja i przemysł energetyczny, nie maja się czego obawiać, nie istnieje zagrożenie aby rozkwit tych branż miał zostać ‘zatrzymany” prze Rosję( chociażby poprzez nałożenie embarga). Gazprom również jest traktowany jako nietykalna “świętość” w Europie.  

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk bez ogródek, (wprost) stwierdził, że NATO nie jest w zasięgu Ukrainy, świadczy to o jednym, że niektórzy członkowie sojuszu nie “pajają pragnieniem” włączenia Ukrainy w swe szeregi. Stany Zjednoczone uznały, że ustępują Rosji na arenie międzynarodowej, ale to przyniesie znaczące konsekwencje,  to może spowodować “oddanie pola” w Europie dla Rosji. Już na chwile obecną rusofil-ka, Włoszka Federica Mogherini, tak zwany mister spraw zagranicznych UE  mizdrzy się do Putina, pewnie chce go „oczarować” urokiem osobistym, wdziękiem. Putin jako “stara wyga”, zaprawiony w boju (na rękach ma krew tysięcy istnień ludzkich)  nie da się wciągnąć w grę, z której nie biedzie jasno wynikało, że to on „pociąga za sznurki”. Włoszka może ewentualnie osobiście w kuluarach (na zapleczu) wyrazić bardzo gorące sympatie do Rosji.  W  głowach urzędników brukselskich naraz („raczej” nie spodziewanie”) narodzi się zamysł stworzenia strefy wolnocłowej obejmującej UE i  Federacji Rosyjskiej, to nic innego jak ukłon w stronę “krwiożerczej bestii” jakim jest Putin. To nic innego jak „mino-drenie” się przed nim. To nic innego jak realizacja jego zamierzeń. Dokładne tego chciał, totalnego uzależnienia wspólnoty europejskiej od Rosji (politycznie, gospodarczo, od surowców energetycznych). Wtedy to on „będzie rozdawał karty na europejskim stole geopolitycznym”, to on biedzie, tak naprawdę, decydentem. USA przez swoją bierną postawę  może “stracić Europę”, jakikolwiek wpływ na realia polityczne, gospodarcze na Starym Kontynencie. Niech amerykanie zaczną przyzwyczajać się z myślą, że z umowy handlowej z unia nici, mogą “obejść się smakiem” (niech wybiją sobie z głowy, że UE przystanie na umowę handlową z USA jeżeli nie zaczną sprzedawać, na dużą skalę, po cenach konkurencyjnych, surowce energetyczne). Wszystko przez krótkowzroczność, przez to, że w Stanach Zjednoczonych nie ma silnego rządu, tylko “marionetkowy gabinet”, ulegający wpływowi, naciskom międzynarodowych koncernów, neoliberałów. Ameryką (USA) pewnie nie rządzą tak naprawdę organy państwa tylko szeroko rozumiany biznes.

Unią Europejską tak naprawdę rządzi Berlin (mam na myśli to, że “siłą przewodnią” w wspólnocie są Niemcy, bo operują “dużą kasą”).

To Niemcy ustalają reguły gry, bez ich aprobaty żadna decyzja nie zapadnie w sferze gospodarczej, politycznej. Władza została skupiona w rękach kanclerz Niemiec, to ona dyryguje państwami, „jak zagra tak wszyscy śpiewają”. To, że „totalny fanatyk”  federalnej Unii Europejskiej (Jean-Claude’a Juncker)  został wybrany na przewodniczącego Komisji Europejskiej, to nie przypadek, tego chciały Niemcy. Dążą (“powoli”), sukcesywnie („małymi kroczkami „) do przesuwaniem władzy z państw członkowskich do Brukseli  a to jest jednoznaczne z wzmacnianiem władzy Niemców i powiększaniem ich dominacji w Europie. Doskonały partner dla Rosji, gracz, który trzyma UE w szachu, „gra pierwsze skrzypce”, doskonały „pas transmisyjny” do realizacji interesów Putina. Jak na razie, wszystko zmierza do tego aby Rosja i Niemcy panowały nie zagrożone w Europie. Niech nikogo nie zwiedzę udawanie Merkel, że niby to ona inicjuje i wspiera zaostrzanie sankcji wobec Federacji Rosyjskiej, to jest gra ale już  na pułapie Niemcy- Rosja o podział wpływów,  to ich wewnętrzne utarczki, reszta państw w Europie jest tłem, marginalnym aspektem.  Polska w tym “teatrzyku o strefy wpływów”, prób uzależnień gospodarczych , geopolitycznych, musi wyrobić bardzo silną pozycje. Z RP mają się liczyć najwięksi gracze, musi postawiać twarde warunki swojego udziału w tej “maskaradzie” (“szopce geopolitycznej”) i mieć wpływ na budowę ładu europejskiego, (“na układanie tych klocków politycznych”).

Ukraina jest dla nas bardzo istotnym elementem do namieszania trochę w tych zapędach duetu Putin-Merkel. Jak „wódz wielkiej Rosji” nie odpuści Ukrainie nie przełknie utraty obszaru wpływów, to musimy „postawić sprawę na ostrzu noża”. Niech zaczną się z nami liczyć, nie tylko pozornie, (“dla mydlenia oczu”), na zasadzie dawania stołków dla figurantów( pacynek) mocarstw. “Prezydent” UE nie ma  „raczej” narzędzi do podniesienia rangi politycznej i gospodarczej RP w Europie.

Putin niech przełknie, że Ukraina nie jest i nigdy już nie będzie częścią Rosji (tego bynajmniej by chciał niemal każdy cywilizowany Europejczyk) i niech pójdzie na zdroworozsądkowy kompromis ale w pełni tego słowa znaczeniu.

Ukraina powinna stać się niezależnym w pełni suwerenem państwem z możliwością realizowania swojej (określonej) polityki zagranicznej.

Ukraińcy chcą do UE do NATO, niech tak będzie, to ich wewnętrzna sprawa. Putinowi nic do tego, “wara od tego kraju”. Kompromis może polegać na tym, że  w parze z decyzją wstąpienia do UE (przez Ukrainę) będzie “szła” decyzja  stworzenia unii celnej Rosja-Ukraina w trochę innej otoczce prawnej aby to miało “ręce i nogi’ i nie odegrało roli „dziurawego rondla” przez który przeciekają niezgodnie z prawem wspólnotowym towary Rosyjskie (do UE). 

Ostatecznie Ukraina  może jeszcze poczekać  z pełnym członkostwem w NATO (przyłączyć się na zasadzie specjalnego członka, ale wykluczone aby „czekała” z umową stowarzyszeniową i aby cokolwiek było w niej zmieniane  z powodu nacisków Kremla) jak Putin tak się “panicznie boi” tego sojuszu militarnego i “robi pod siebie” na sam dźwięk NATO. Niech wojska rosyjskie “wynoszą się” z terenów Ukrainy i nie zbliżają się do granic, niech oddadzą zagrabione terytoria.

A co z za-anektowanym Krymem, (w stylu nazistowskim), który został skradziony Ukrainie.  Putin zachowuje się jak “zbir”, (rzezimieszek), który pustoszy, plądruje, okrada, państwa „sąsiadujące”. Ukraina powinna ewentualnie (ostatecznie, ale ja osobiście wolałbym aby do tego nie doszło) pójść na układ, na zasadzie że, Rosja zapłaci za Krym (łącznie z wypłatą należności dla ludzi, którzy opuścili półwysep po przejęciu przez „zielonych ludków”, uczciwych rekompensat finansowych za utracone mienie, itp., itd.) niech się Krymem Putin “wypcha” i pokazać Putinowi „fuck you”, to taki „gest” aby Putin nie stracił całkowicie twarzy bo jego “barbarzyński naród” (oczywiście nie tyczy się to całego społeczeństwa) „spali go na stosie”, „obedrą go żywcem ze skóry”, („nasadzą na pal”). To są ludzie o „raczej” (bynajmniej w nie małej mierze) prymitywnym toku rozumowania, spostrzegania świata, prawideł, reali, uznali by to jako słabość, jak by nie wrócił z “wyprawy wojennej” bez żadnych “trofeów”. Oczywiście tylko ironizuje ( w kwestii półwyspu), tak naprawdę, żadnego oddawania Krymu, to by-był precedens (niedopuszczalny w XXI wieku w Europie), to by „przecięło” grubą czerwoną linie, którą żaden kraj nie powinien przekraczać, to by podważyło wiarygodność  prawa międzynarodowego.

Ukraina za wszelka cenę, powinna utrzymać suwerenność, możliwość  samostanowienia o sobie, inaczej utraci wiarygodność, role państwa mającego „umocowanie” do podejmowania międzynarodowych stosunków dyplomatycznych,  do-samo decydowania o sobie, do podpisywania umów międzynarodowych.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU