Czy RP jest „poddańczym parobkiem” Europy? Cz.1

Czy RP jest „poddańczym parobkiem” Europy? Cz.1 Czy należy stworzyć własny ład gospodarczy, uwolnić się od (presji, poleceń) instytucji międzynarodowych, takich jak MFW czy BŚ? Czy UE unifikuje marginalność biednych […]

Czy RP jest „poddańczym parobkiem” Europy? Cz.1

Czy należy stworzyć własny ład gospodarczy, uwolnić się od (presji, poleceń) instytucji międzynarodowych, takich jak MFW czy BŚ? Czy UE unifikuje marginalność biednych krajów? Czy Polska powinna pozbyć się „kajdan” konsensusu waszyngtońskiego, postawić na politykę narodową w odniesieniu do przemysłu, handlu, inwestycji zagranicznych?

Działając według reguł narzuconych przez traktat z Maastricht, własne ograniczenia, są nie do przeskoczenia dla krajów peryferyjnych? Zasada wolnego rynku, prowadzi do kryzysów wynikających z nieracjonalnej alokacji zasobów przez rynek i okresowych fluktuacji popytu? Kryteria konwergencji są gwarantem dyktatu mocarstw zachodnich? Traktat o Unii Europejskiej pacyfikuje  idee państwa opiekuńczego. Tępi silny interwencjonizm państwowy, narzuca liberalizm ekonomiczny? Filozofia ekonomiczna Unii oparta jest na nieuczciwej konkurencji? RFN równoważy finanse za pomocą utrzymywania nadwyżki w eksporcie netto, zarazem wywołując kryzys zadłużeniowy w Europie? Niemcy aplikują nam niszczenie rodzimej wytwórczości i dewastują polskie społeczeństwo, zmuszając do ciągłego szukania oszczędności budżetowych? Opinie związane z umowami śmieciowymi szefowej BŚ (w Polsce) to propaganda neoliberalna (plutokratów)?

W RP “pewnikiem” są przymioty (grandy, plusy, beneficjum) związane z integracją europejską, ale niestety bardzo rzadko (“jeżeli w ogóle”) mówi się na forum publicznym o rachunku strat.

Unia Europejska ugruntowuje, (utwierdza, unifikuje) marginesowość  (służebność, nawiasowość, drugoplanowość, podrzędność, drugorzędność, wtórność, marginalność) Polski.

W obszarze gospodarczym bilans zysków i strat delikatnie ujmując podważa, euforie euroentuzjastów, ujawnia destruktywny charakter Wspólnoty wobec słabych gospodarek. Dekonspiruje (demaskuje, ukazuje, uwidocznia, wyjawia) głównych beneficjentów Unii (silne gospodarki, mocarstwa). Wydobywa na jaw, (wykrywa, demonstruje), reguły gry które są napisane “na modłę”, (pod dyktando) potęg gospodarczych. Zdradza (obnaża, odkrywa, odsłania) docelowych zwycięzców (Zachód, starą UE), odbiorców największych  plonów, (profitów, dochodów) integracji europejskiej . Raczej nie istnieje gra w której wszyscy wygrywają, tak jest również z konsolidacją europejską.

Pożytki (dodatnie strony) polityczne są trudne do uchwycenia (trudno mierzalne). Do zalet ekonomicznych (dobrodziejstw) należy zakwalifikować (odfajkować) wzrost produktywności oraz modernizację technologiczną. Do dobrych stron (plusów, blasków, zysków), zjednoczenia europejskiego, należy również podciągnąć fundusze strukturalne (szczególnie dostrzegalne na poziomie infrastrukturalnym).

Natomiast rachunek strat to długa wyliczanka, litania (ewidencja, zestawienie, wykaz, lista,  spis).

Chroniczne (ciągnące się, stałe, uporczywe, ustawiczne), wysokie bezrobocie, spadek jakości i dostępności wielu usług publicznych (nisza „wartość”,  niż, nawet,  w „epoce Polski Ludowej”), wzrost nierówności społecznych, migracja młodych ( według wiarygodnych źródeł ponad 2 mln Polaków „wyjechało  za chlebem”, zdecydowało się na  „uchodźstwo”, „obczyznę”,  od 2004 do dnia dzisiejszego), ciągnący się przez lata negatywny bilans handlowy, z krótkotrwałymi „przebłyskami” (przewaga eksportu mad importem), wyciekanie pokaźnej (znacznej, wydatnej, poważnej) części dochodu narodowego za granicę, itd., itp..

Gospodarcza konwergencja (izomorfizm, paralelizm, zgodność, zbieżność) to slogan, (frazes) propagandy UE, ukuty przez zachodnie potęgi, (mocarstwa gospodarcze), na potrzeby realizacji (swoich) podstawowych interesów społeczno-ekonomicznych. “Karmi się” nim kraje peryferyjne aby poddańczo („be oporu”) poddawały się niesprawiedliwym, (stronniczym) wspólnotowym regułom gry. Petryfikacja (integracja) europejska zgodnie z zapisami traktatowymi nie jest neutralna. To nie jest tak jak pewnie myśli większość  z-indoktrynowanego (z-agitowanego) neoliberalnie polskiego społeczeństwa, że  reguły są równie dobre dla wszystkich.

Należy zadać sobie pytanie kto napisał reguły? Kierując się logiką, zdrowym rozsądkiem odpowiedzieć czemu służą. Zostały (narzucone, nakazane, nałożone, wymuszone), przez silne (wyrachowanie) gospodarki, mają  (przede wszystkim) im sprzyjać (dodatnio wpływać, wychodzić na dobre). „Malutcy” zostali poddani dyktatowi (absolutyzmowi, naporze, imperatywom, nakazom, autarchii, normom działania, pressingowi, presji, przykazaniom, poleceniom, wzorcom) UE, (RP wchodząc w struktury wspólnotowe nie miała żadnego wpływu na kanony (zasady) mogliśmy je tylko przyjąć albo odrzucić). W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, Polska (podobnie jak ówczesny cały blok wschodni) miała bardzo małe znaczenie (wagę, ważność, role, istotność, rangę, władze, bardzo słabą siłę przetargową) na arenie międzynarodowej.

Grandą, (krzywdą, niegodziwością, nierównością, niesłusznością, nieuczciwością, podłością, rozbojem, skrzywdzeniem, szkodą, wyzyskiem, złem) było wejście RP , w 2004 roku, w szeregi członków Wspólnoty , bez uwzględnienia polskiej lokalnej specyfiki (podobnym zjawiskiem jest unijna polityka klimatyczna). Zapraszanie Polski do UE na zasadzie „wóz albo przewóz”,  zmusiło naszych dygnitarzy (decydentów) na “granie tak, jak pozwala przeciwnik” (a taka postawa, to nic innego jak raczej utrwalanie – bezradności, bezsilności, bezwładu, bierność, braku inicjatywy, czołobitności, indyferencji, inercji, kapitulanctwa, niemocy, pasywizmu, poddaństwa, podporządkowania, pokorności, serwilizmu, służalczości, spolegliwości, uniżoności, ustępliwości).

Stwórzmy (sprokurujmy, zbudujmy, zrealizujmy, powołajmy do życia, utwórzmy) własny ład gospodarczy.

Sformułujmy, (opracujmy) własna drogę do dobrobytu, uwolnijmy się od (presji, norm działania, przykazań, poleceń, nakazów, nacisków, naporu, „rozkazów”, pressingu) instytucji międzynarodowych, takich jak MFW czy Bank Światowy.

To są raczej organizacje  zindoktrynowane kapitalistycznie, zaagitowane według neoliberalnych teorii gospodarki kapitalistycznej. To są  raczej upolitycznione „instytucje lobbingowe”, strzegące, (pisane pod dyktando plutokratów) tezy liberalizmu gospodarczego. Raczej szerzą demagogie, uprawiają  „kaperownictwo”, propagandę społeczno-ekonomiczną. Propagują brednie, absurdalne (idiotyczne) hasła, w stylu „gospodarka kapitalistyczna jest w stanie stałego zagrożenia przez interwencję państwową”.

Pozbądźmy się „kajdan konsensusu waszyngtońskiego” (m.in. niedorzeczne, irracjonalne, prywatyzowanie,  de-regulowanie, „na oślep”, wszystkiego co się da).

Stwórzmy bazę dobrych wzorców, przeanalizujmy którym krajom udało się wyrwać z peryferii, koncentrując się na tych, które miały swój własny koncept (zamysł, założenie, pomysł, tezę, plan, projekt, myśl, wyobrażenie) porządku (uporządkowania, stabilizacji)  gospodarczego. Korea Południowa  jest najbardziej spektakularnym, (wyrazistym) przykładem państwa, które obrało własną drogę do dobrobytu, z sukcesem.  Seul postawił na politykę narodową w odniesieniu do przemysłu, handlu, inwestycji zagranicznych. Analiza, narodzin tygrysa azjatyckiego, ujawnia (uwypukla) decydujące czynniki  (przyczyny, powody, okoliczności źródło, podłoże) jakie wpłynęły (decydująco) na powstanie potęgi gospodarczej: (m.in.) etapowo (bez pośpiechu, ewolucyjnie, fazowo, nie od razu, przezornie, roztropnie, rozważnie, sukcesywnie, wolno) Seul otwierał się na wolną konkurencję, (w której, na początku, nie miał żadnych szans). Koreańczycy,  dopiero, po wykrystalizowaniu się dobrze funkcjonujących instytucji, zdecydowali się na całkowite otwarcie.

M.in. dzięki temu powstały czebole, w latach 70, z małych firm prywatnych. Były popierane przez władze wojskowe, wspierające planowanie gospodarcze i dyscyplinę wewnątrz przedsiębiorstw. Jak dla mnie bardziej wskazaną, (odpowiednią, właściwą) formą konglomeratów są narodowe upublicznione koncerny (państwowe), współpracujące z przemysłem państw bardzo wysoko rozwiniętych (m.in. zachodnim, japońskim, amerykańskim, itp.), również z planowaniem gospodarczym i dyscypliną (wewnątrz przedsiębiorstw), wspomaganie (pobudzane, wzmacniane) przez rząd.

Wchłanianie (absorpcja) nowych państw członkowskich (każdego z osobna) przez Wspólnotę przebiega bardzo podobnie, najpierw jest intensywny rozwój gospodarczy. Silny (burzliwy, głęboki)  proces przemian dokonujących się w gospodarce, obejmujący  zmiany ilościowe, dotyczące wzrostu produkcji, zatrudnienia, inwestycji, rozmiarów funkcjonującego kapitału, dochodów, konsumpcji . Jak również, wzmożone (jaskrawe, żywiołowe) zmiany o charakterze jakościowym (zmiany organizacji społeczeństwa) oraz zmiany o charakterze strukturalnym. Niestety, po okresie ożywienia (udoskonalania się, ulepszania się, umacniania się), przychodził kryzys albo spowolnienie.

Tak było również w przypadku Polski początkowo wszystkim się wydawało, że (gwałtownie, mocno, lawinowo) nadrabiamy cały rozwojowy dystans dzielący nas od bogatego Zachodu, aby nagle zderzyć się z recesją, (bezwładem, załamaniem, regresem, zapaścią). Obecnie jest to stagnacja (zastój, cofanie się). Prawda jest taka, że krajom zacofanym, peryferyjnym zbytnio nie pomagają fundusze strukturalne (pomijając dużą partycypacje funduszy unijnych w budowę infrastruktury), integracja wręcz utrwala drugoplanowość (peryferyczność, podrzędność, służebność, wtórność).

Pierwsze lata  integracji (połączenia, konsolidacji, zjednoczenia) to nowe impulsy (bodźce), gospodarka rozwija skrzydła (posuwać się naprzód, przybierania na sile, rozkręcać się, rozkwita) dopóki „nie dojdzie do ściany” (tak było m.in. w przypadku krajów południa i wschodu Europy. NRD dobiło do 60 proc. zachodniego poziomu PKB i nastąpiło uwstecznienie).

Działając według reguł narzuconych  przez traktat z z Maastricht, raczej, własne ograniczenia (zaściankowość) , są nie do przeskoczenia dla krajów peryferyjnych, dopasowują się do nowego układu sił, utrwalając zacofanie, zajmują w nim drugorzędne (marginalne) miejsce.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku Polska nie zdefiniowała precyzyjnie, gruntownie formuły integracji z UE, rodzimi decydenci podeszli do tego na zasadzie „jakoś to będzie”.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU