Czy rząd chce kontrolować Internet?

Czy rząd chce kontrolować Internet?   Czyżby PO (wraz z koalicjantem – Polskim Stronnictwem Ludowym) zaczęło procedurę samo-zatopienia?  Skrzętnie przeprowadzony „proces” może   przynieść niebawem „namacalny efekt”. W sposób spektakularny,  „jak […]

Czy rząd chce kontrolować Internet?

 

Czyżby PO (wraz z koalicjantem – Polskim Stronnictwem Ludowym) zaczęło procedurę samo-zatopienia?  Skrzętnie przeprowadzony „proces” może   przynieść niebawem „namacalny efekt”. W sposób spektakularny,  „jak tak dalej pójdzie”, PO może przegrać nadchodzące wybory parlamentarne.

Wszystkie kroki (“niepopularnie społecznie posunięcia”: podniesienie podatku VAT, zamrożenie progów w podatku PIT, podniesienie efektywnej stawki podatku CIT, eliminacja szereg kosztów uzyskania przychodu, zapowiedz  podatku bankowego, reforma emerytalna) – jakie maja miejsca w gorącym okresie przedwyborczym mogą spowodować „bolesny upadek”. Dotkliwie poobijana PO może w efekcie “lizać rany” przez długie lata w roli partii opozycyjnej.

W roli partii śledzącej poczynani rządu z ław sejmowych sprawdzała się znakomicie. Przypomnijmy sobie drodzy internauci, z jaka pasją i zaangażowaniem owa partia zwalczała próby ograniczenia swobody wypowiedzi. Sztandarowym tego przykładem był incydent  z – internautą i byłym prezydentem świętej pamięci Lechem Kaczyńskim w roli głównej. Jak po zamieszczeniu przez owego internautę w sieci fotek ośmieszających prezydenta , w domu użytkownika sieci nagle znaleźli się „nadgorliwi” funkcjonariusze aby “przywołać do porządku” obywatela i “skarcić” go za krytykę głowy państwa. Podniósł się krzyk opozycji(ekipy Tuska) o  łamaniu praw obywatelskich. Pamiętajmy jak charyzmatyczne wypowiedzi Jarosława Kaczynskiego i jego ministrów, w których dominował ton podporządkowania interesu jednostki dla dobra państwa, były krytykowane przez platformę. Większość z nas wtedy uwierzyła, że „strażnikiem” praw obywatelskich  będzie niestrudzenie PO. Niestety okazało się, prawdopodobnie, to nie do-końca zgodne  z prawdą. Aktualnie partia D.Tuska (wraz z PSL) dzierżąca władzę swoich rękach wysyła nam -społeczeństwu, wyborcom, obywatelom sygnały że wolność wypowiedzi traktuje bardzo wybiórczo. Rząd podejmuje próby wprowadzenia ‘bata” na niczym nie skrępowaną wolność wypowiedzi w Internecie.

Stara się co róż przemycić ograniczenia w swobodzie wypowiedzi w Internecie w regulacjach prawnych.

Pierwsza skok na swobodę wypowiedzi w sieci przeprowadził rząd  w 2010 przy okazji prac nad nowelizacją ustawy hazardowej. Nowelizacja miała wprowadzić tzw. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych.  Rejestr „pachniał” cenzurą  i budził wątpliwości co do zgodności projektowanego rejestru z konstytucyjnym systemem wolności i praw człowieka i obywatela.

Następny skok na swobodę wypowiedzi w sieci ma miejsce aktualnie przy próbie przeforsowania projektu ustawy medialnej(projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji). Pod przykrywką uporządkowania  zjawisk łamania prawa w sieci, rząd rzuca blogerom, czy administratorom  małych serwisów  kłody pod nogi.  Planuje wprowadzić obowiązek rejestracji  wszystkich stron  z zawartością filmów wideo w KRRiT (Rada, której członków wybierają Sejm, Senat i prezydent, będzie mogła odmówić rejestracji serwisu, a nawet wykreślić go z rejestru.). Historia pokazuje, że media , którymi KRRiT zarządza, nie są niezależne, więc mamy powody obawiać się o wolność mediów internetowych. Pamiętamy  desperacką walkę Platformy Obywatelskiej o niedopuszczenie do przegłosowania  poprawek do ustawy o KRRiT, w czasach kiedy u steru władzy była koalicja na czele z PiS. Wtedy głównym celem zmian było wprowadzenie swoich ludzi do rady przez PiS.  To pokazuje jak  „niezależna” jest również sama  KRRiT.

Nowela w zakresie zapisów związanych z Internetem w znacznym stopniu może utrudnić prowadzenie serwisu właścicielom. To tak jakbyśmy się cofali do czasów „prehistorycznych’ Internetu, kiedy w sieci dominował przekaz tekstowy. To wygląda jakby ustawa miała wspierać „większych graczy”  na rynku medialnym. Stawiając tamy mikro inicjatywom gospodarczym(, nisko-budżetowym serwisom i portalom, oraz blogerom i stronom prywatnym). Widzimy uderzającą  sprzeczność w głoszonym przez rząd wspieraniu społeczeństwa informacyjnego z propozycjami rozwiązań, które mogą tę aktywność w znacznym stopniu ograniczyć.

Czyżby to „wypalenie”?, te nerwowe ruchy przedwyborcze, stwarzanie wrażenia „kraju dobrobytu”. Pijar, „narzędzia socjologiczne” do przekazu publicznego, marketing polityczny,  powoli nabierają miana populizmu. Partie koalicji rządzącej stosować zaczęły w wypowiedziach przedwyborczych demagogie rodem z czasów PRL. Cyt. Będziemy szukali wszystkich dostępnych metod, aby tam, gdzie to jest możliwe, ceny nie były efektem takiej wulgarnej, bezczelnej spekulacji. Drodzy czytelnicy doczekaliśmy się „reprezentatywnej” władzy w Polsce, tak mówi premier i szef partii liberalnej gospodarczo. Niedowiary to tak zabrzmiało jakby nasz premier cytował   słowa jakiegoś „pseudo-autorytetu” z dziedziny „ekonomi przedwyborczej” i  eksperta od demagogii społecznej  (bardziej byśmy w to  uwierzyli ze takie słowa naprawdę padły, jak by to powiedział np. Pan A. Leper).

Większość z nas w poprzednich wyborach zaufała i „postawiła” na PO, biorąc pod uwagę „skąpość” w wyborze odpowiednich partii do sprawowania władzy w sposób sprawny i budujące wiarygodność państwa. Czyżby platforma dalej liczyła,  że z tego samego powodu Polacy znowu “postawią” na nią w nadchodzących wyborach?

Miejmy nadzieje iż PO „otrząśnie się”,  i zobaczymy ją w nowej odsłonie zdecydowanie bardziej pozytywnej, dla dobra państwa, obywateli,  racji stanu i dla niej samej. Dzięki temu opowiemy na pytanie: Czy PO się sprawdza nosząc na swoich barkach brzemię władzy? – Tak – przy urnach wyborczych (głosując na nią).

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU