Jak postępować i na co uważać aby mieć pełną satysfakcje korzystania z usług prawniczych?

Jak postępować i na co uważać aby mieć pełną satysfakcje korzystania z usług prawniczych?   Chcesz skorzystać z pomocy adwokata, uważaj to tylko usługa, nie sugeruj się, że profesja posiada […]

Jak postępować i na co uważać aby mieć pełną satysfakcje korzystania z usług prawniczych?

 

Chcesz skorzystać z pomocy adwokata, uważaj to tylko usługa, nie sugeruj się, że profesja posiada „status zawodu zaufania publicznego”. Pod tym wzniosłym pojęciem, wbrew obiegowej opinii nie kryje się rękojmia gwarancji  zachowania najwyższych standardów obsługi klienta.

Nie dajmy sobie wmówić, że papierek państwowy gwarantuje najwyższą jakość. Świstek to tylko wabik na klienta. Jakość usług możemy zweryfikować tylko my sami.  Na szczecie z pomocą przychodzi Internet, to tam znajdziemy rekomendacje zadowolonych klientów.

Tak naprawdę jest to  przede wszystkim działalność gospodarcza, i tak należy do tego rodzaju ofert usług  podchodzić. Niech nas nie zwiedzie otoczka prestiżu tego zawodu, bo jak przyjdzie do realizacji umowy prawnik może nas nierzadko zaskoczyć rażącym zaniedbaniem, nieznajomością  obecnego stanu prawnego, postawą która znacząco może odbiegać od naszego wyobrażenia profesjonalizmu.

Pamiętajmy, przekraczając próg kancelarii prawnej, w oczach prawnika jesteśmy „źródłem dochodów”. Usługi prawnicze maja swoją specyfikę o negatywnych znamionach dla klienta. Nie chronią nas w tym przypadku w pełni prawa konsumenckie, (kiedy występuje ewidentna niekompetencja i nieudolność, która dotkliwie uderzy w nas osobisty interes, jesteśmy pozbawieni wielu rozwiązań pro-konsumenckich). Dlatego tym bardziej rozważnie powinniśmy sobie dobierać pełnomocnika prawnego i kierować się „ograniczonym zaufaniem” do zleceniobiorcy.

Musimy być świadomi, że wcale nierzadkie są dobitne przypadki, wielokrotnego uchylania się od obowiązków (np. adwokat wyznaczony jako obrońca lub pełnomocnik z urzędu nie zajmuje się sprawą).

Należy uważać aby nie dąć się „naciągnąć” i narazić na astronomiczne koszty za sprawę, która nie ma „racji bytu”. Często prawnik będąc świadomy bezzasadności wniosku jaki chce obywatel złożyć za jego pośrednictwem  do sądu, nie mówi o nikłej (lub „zerowej”) szansie powodzenia, zatajając ten fakt, inkasuje nierzadko dużą kasę za fikcyjne rozwiązywanie problemu (Rzecznik Praw Obywatelskich występowała z apelem do środowisk prawniczych o ukrócenie tych praktyk).

Będą nam „mydlić oczy” , że różne są interpretacje prawa przez sędziów w identycznej sprawie, że uznanie w pierwszej instancji sprawy za  bezzasadną nie wyklucza, że w II taka ocena zostanie zmieniona, co jest tylko „bajdurzeniem” (Bo to jest tłumaczenie w stylu w totolotka szóstkę, przecież, każdy może trafić. Ale jakie jest tego prawdopodobieństwo?).  Bezzasadność jak jest oczywista (a prawnik dobrze o tym wie) to  przykładowo 1 na 100  sędziów uzna, że jest zasadna.

Powstaje pytanie jak tu się uchronić od nieetycznych zachowań adwokatów i nie wpaść w łapy jednego z nich? Niestety betonowa korporacja przede wszystkim chroni interes swoich członków , dlatego skrzętnie ukrywa postępki swoich „zakał”.

Nie trudźmy się szukając informacji o ukaranych prawnikach przez korporacyjny sąd dyscyplinarny, po „tajniacku” trafiają do akt osobowych delikwenta (niby sąd adwokacki może zarządzić wydrukowanie  orzeczenia w czasopiśmie palestry ale to tylko „pic na wodę”, nie korzysta się z tej możliwości. Niestety korporacji nawet do głowy nie przyjdzie aby nam udostępnić (upublicznić)  w  internetowych rejestrach czy wyszukiwarkach, wraz z danymi prawników,  wzmianki o potwierdzonych przez sąd dyscyplinarny przewinieniach i orzeczonych karach.

Warto wiedzieć: Wyższy Sąd Dyscyplinarny samorządu radcowskiego stwierdził, że kary upomnienia i nagany nie spełniają swojej roli, bo ukarani radcowie popełniają kolejne przewinienia. W 2010 roku o  16 proc. wpłynęło więcej spraw do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego niż rok wcześniej (orzeczono około 70).

Jak się „sparzymy” (trafi nam się delikatnie ujmując „beztroski”  prawnik, np. nie uiści opłaty od apelacji), i będziemy chcieli wyegzekwować odpowiedzialność  i zadośćuczynienie od niego,  przygotujmy się na drogę przez mękę.

Nie-wystarczy wnieść pozew do sadu o odszkodowanie  za niedopełnienie obowiązków w ramach reprezentowania w procesie, co skutkowało nie rozpoznaniem apelacji od niekorzystnego wyroku. Sąd rozpatrując pozew musi jeszcze przyjąć, że apelacja miała by szanse pozytywnego rozpatrzenia w II instancji (w przypadku kiedy by nie doszło do zaniedbania i po spełnieniu wszystkich formalności została by rozpoznana).

Bo jeżeli stwierdzi, że nie osiągnęlibyśmy i tak oczekiwanego przez siebie wyniku postępowania po wniesieniu apelacji. To uzna, że zaniedbanie prawnika nie pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym ze szkodą. Innymi słowy nic nam się nie należy w kwestii odszkodowania. Wniosek jest taki, że możemy strącić miliony przez niefrasobliwość prawnika, a szanse ich odzyskania są nikłe.

Czas udawania „mędrców” (przez prawników, lekarzy, nierzadko rażąco niedouczonych, itp.), w erze ogólnodostępnej wiedzy w Internecie powoli mija.

Według nich sam fakt, że są zobligowani do przestrzegania etyki zawodowej, powinien uwolnić nas od wszelkich obaw o ich „uczciwość” (zawsze będą nas zapewniać, że  wywiązują się z obowiązków zawodowych na poziomie profesjonalizmu najwyższej próby).

Nie dajmy się na brać na promienne i „górnolotne” przemowy. Prawnik będzie nas chciał „owinąć wokół palca”, wie, że aby przekonać do siebie klienta musi wzbudzić w nim m.in. zaufanie. Jednym z środków realizacji tego celu jest „faszerowanie nas „recytowanymi” sloganami (m.in.:” zapewnianie o posiadaniu umiejętności łączenia tradycji z wymaganiami zmieniającej się rzeczywistości” itp.).

Nie powinny nas zwieść przechwałkami, starajmy się ukrócić (w sposób taktowny) tą “kanonadę” pustych frazesów, i żądajmy namacalnych dowodów kompetencji w interesującej nas dziedzinie prawa, oraz zapytajmy o konkretny dorobek zawodowy.

Prawnik który przekonuje nas, że jest wysoko wyspecjalizowany we wszystkich dziedzinach prawa, powinien wzbudzić w nas podwyższoną czujność, to nierzadko jest sygnał, że mamy do czynienia z „naciągaczem”( z reguły prawnicy specjalizują się najwyżej  w trzech dziedzinach prawa).

W Polsce niestety klient kupuje usługi prawnicze na „ładne oczy”. W środowisku prawników nie istnieje procedura certyfikacji pojęcia „specjalista” (nie ma wewnątrz-korporacyjnej weryfikacji kwalifikacji, poprzez  wprowadzenie procedury certyfikacji). Podejmowano „nieśmiało” takie próby ale zawsze były torpedowane przez Naczelną Radę Adwokacką z obawy o pojawienie się większej przejrzystości kwalifikacji co mogłoby zagrozić pozycji (nawet) członkom prezydium NRA (zapewne nie zawsze w wyborze wysokiego gremium kierowano się kompetencjami).

Nie doczekaliśmy się, jak na razie, wolnego rynku w tego typu usługach, ta sytuacja wynika, przede wszystkim, z panicznego lęku środowiska m.in. samorządu adwokackiego przed „trudną”, niczym nie skrępowaną konkurencją. (Wedle badań naukowców amerykańskich wysokość cenowej nadwyżki związanej z regulacją zawodów waha się w przedziale 7 –  15 proc.).

W dużej mierze ta grupa zawodowa charakteryzuje się „hibernacją umysłową”, swoistą „zmarzliną”. Niewonpliwie pomogło by uwolnienie tego zawodu, od skrępowania w okowach przeregulowania, które stwarza m.in. sprzyjające warunki do patologii, zawyżania cen, czy tzw. „słabego dopływu świeżej krwi” ).

Pamiętajmy, że prawnicy nie mogą już tak mocno „okopywać się na zdobytej pozycji” (osiągniętej przed laty), muszą dostosować się do zmieniających się realiów.

Przestali być monopolistami treści (prawniczej) dzięki internetowi. Siec wymusza na nich bardziej elastyczną postawę i są bardziej skłonni na obniżkę cen usług. Wiedzą, że sama wiedza techniczna o przepisach, procedurach już nie wystarczy, nie mogą być tylko „mózgiem na kiju”, dlatego powinniśmy od nich więcej wymagać.

To nie musi być relacja (usługobiorca-klient) na zasadzie, że dyktują nam tylko co mamy robić.

Egzekwujmy aby ich rola była zdecydowanie szersza, mają dostosowywać się do naszych sugestii, gotowych propozycji, maja rozważać wszelkie aspekty związane z daną sprawą, mają przeprowadzać głęboką analizę strategii postępowania, rozpatrywać wspólnie z nami wszelkie za i przeciw (czy lepiej pójść do sądu, czy rozwiązać spór w trybie mediacji, czy skorzystać z jeszcze innej możliwości itp.).

Należy od nich oczekiwać aby podchodzili do zlecenia jak do problemu, który tyczy się teraz i ich („poniekąd”), mają udzielać wszelkich wskazówek w podjęciu decyzji  w poszczególnych kwestiach sprawy. Mają pomoc nam się uporać z dylematami, wspólnie zastanowić się nad skutkami rozwiązań (np.: czy dane posuniecie załatwi problemy rodzinne, i to nie tylko doraźnie, ale także w dłuższej perspektywie).

Maja być „dyplomato-mediatorami” (dysponować wysoką umiejętnością prowadzenia negocjacji z drugą stroną), opracowywać strategie rozwiązania problemu (różne warianty).

Maja czuwać (trzymać rękę na pulsie) w kwestii kosztów, maja być zobligowani do jak najszybszego (jak tylko się da) rozwiązania sprawy.

Dzięki Sieci więcej wiemy, dlatego powinniśmy więcej kwestionować, więcej żądać.

 

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU