Jakie zmiany w Radzie Ministrów RP po mianowaniu Donalda Tuska na prezydenta UE?

Jakie zmiany w Radzie Ministrów RP po mianowaniu Donalda Tuska na prezydenta UE? Kto będzie rozdawał karty na szczytach władzy w Polsce, po odejściu obecnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej? Społeczeństwo czeka […]

Jakie zmiany w Radzie Ministrów RP po mianowaniu Donalda Tuska na prezydenta UE?

Kto będzie rozdawał karty na szczytach władzy w Polsce, po odejściu obecnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej?

Społeczeństwo czeka na “nowe otwarcie PO” tym razem zdecydowanie bardziej przekonywujące do tego, że warto ponownie na tą opcje polityczną postawić w zbliżających się wyborach samorządowych, parlamentarnych, prezydenckich.

Naród się domaga podkreślenia najwyższych idei jakimi powinni się kierować ludzie na szczytach władzy w RP, poczucia racja stanu, utożsamiania się z dobrem  kraju, poszanowania praw obywatelskich, najwyższych wartości praworządnego państwa demokratycznego.

Prezydent jako mąż stanu, osoba publiczna, darzona dużym szacunkiem przez naród (niespotykanym jak dotąd w Polsce) powinien w tych okolicznościach (to on) zadecydować, za aprobatą Tuska, kto zostanie premierem Rzeczpospolitej.

Ewa Kopacz ( lekarka pediatra, samorządowiec, polityk. Od 2001 posłanka na Sejm IV, V, VI i VII kadencji, od 2007 do 2011 minister zdrowia, od 2010 wiceprzewodnicząca PO. Od 2011 marszałek Sejmu VII kadencji.) jako “matka Teresa” rodziny Tusków sprawdzała się pewnie doskonale. Dlatego pospiesznie Donald powinien jej zaproponować stanowisko lekarza rodzinnego, zapewne z racji ogromnej więzi emocjonalnej jaką darzy go, bez wahania by na to przystała. Ewa Kopacz jako “dobry duszek” rodziny Tusków, jako współczująca “towarzyszka trosk ” (z “maślanymi oczkami”) , jakie targały naszym premierem, pewnie sprawdzała się doskonale.

Ale czy sprawdzi się jako premier RP?

Tu nie wystarczą takie cechy osobiste jak “troskliwość, opiekuńczość”, umiejętność “wkradnięcia się w łaski” przewodniczącego partii, tu potrzeba m.in. charyzmy, silnej osobowości, umiejętności poruszania się w świecie międzynarodowej dyplomacji. Nominacje na szefa rządu państwa polskiego nie powinna teraz (ani nigdy) dostawać persona, dzięki koneksjom, poplecznictwu, osobistym sympatiom. Od tego kto będzie piastował ten urząd zależą losy, pozycja międzynarodowa Polski, stan gospodarki, stan finansów, poziom życia narodu polskiego, pozycja kraju w świecie, odbiór RP przez międzynarodową opnie publiczną, to wpływa na losy, byt ok. 40 mln obywateli, itp., itd..

Zupełnie “nie zrozumiała” jest postawa naszego Tuska w kwestii wyboru kandydata na premiera RP. Naturalnie się nasuwa rekomendacja, jaką “dał ” kryzys ukraiński szefowi MON( aż się prosi aby został premierem). Z powodu nasilenia się agresywnej polityki zagranicznej Putina w stosunku do Europy Środkowo-Wschodniej, ten polityk jest wręcz obligatoryjnym wyborem. 

Za naszą wschodnią granicą rozgrywa się dramat narodu ukraińskiego, Kreml wykazuje coraz bardziej niebezpieczne zapędy do odbudowy imperium sowieckiego, w tym kontekście wybór szefa MON na premiera jest jak najbardziej odpowiedni.

Istnieje bardzo duża groźba, że Moskwa będzie realizować politykę imperialistyczną kosztem suwerenności Polski. Minister Obrony Narodowej w wypowiedziach udzielanych mas-mediom dał się poznać jako rzeczowy mówca, nie ma tendencji do płonnych wypowiedzi ale również nie sprowadza refleksji do lakonicznych formułek. “Zdarza mu się” wręcz wyrazić się wzniośle, pokrzepiająco (“stawiając na duchu społeczeństwo”). Urząd państwowy jaki aktualnie piastuje daje mu wgląd w sprawy bezpieczeństwa państwa, a to jest na obecną chwile kwestią bezwzględnie priorytetową.

Tomasza Siemoniak  (polityk i menedżer, od 2007 do 2011 sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, od 2011 minister obrony narodowej, od 2013 członek zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej) jest zaangażowany w proces integrowania przemysłu zbrojeniowego a to ma obecnie najwyższą rangę pod katem racji stanu RP. Zaznajomił się z potrzebami sił zbrojnych, nie obca mu jest przypuszczam analiza wyzwań obronnych. Wydaje się (bynajmniej można odnieść takie wrażenie) że raczej jest sprawnym dyplomatą, stonowany, “zdarza mu się, nie rzadko ”  klarownie, jasno, trafnie ujmować  podejmowany wątek. Dostrzega problemy jakie mają miejsce w armii, nie są mu obce negatywne zjawiska w zbrojeniówce, ma raczej zdrowe podejście do możliwości jakimi dysponuje przemysł obrony,  ma się wrażenie, że wyciąga racjonalne wnioski (innymi słowy wydaje się rozsądnym człowiekiem).”Kreuje się” na odpowiedzialnego urzędnika państwowego. 

Historia przyspieszyła, bieg zdarzeń na wschodzie Europy nabrał bardzo dużego tempa, potrzeba strategicznego myślenia, obecnie szef rządu musi posiadać niezbędną wiedze na temat możliwości militarnych RP, odpowiednio poruszać się w obszarze polityki zagranicznej, być rozpoznawalny w kuluarach gabinetów liczących się członków NATO. Kierując resortem obrony nabrał, ogłady i obycia międzynarodowego. Obecnie wybór jego na szefa rządu, jest pod katem podstawowych interesów państwa, dobra kraju, najbardziej pożądaną “opcją”.

Społeczeństwo odebrało by to jako wyraz “rozsądnego myślenia” Platformy Obywatelskiej, jako zapowiedź  odbudowy autorytetu PO, budowy wizerunku partii politycznej, która stawia racje stanu RP ponad wszytko.

Mamy tu do czynienia również z sytuacją, że głowa państwa popiera obecnego ministra resortu obrony, a z racji tego, że prezydent ma bardzo wysokie poparcie społeczne i naród go darzy najwyższym zaufaniem, jego aprobata dla tej opcji personalnej ma bardzo dużą wagę polityczną (bynajmniej powinna).

Jak dla mnie “pałac prezydencki” powinien mieć  znaczący wpływ  na skład nowej Rady Ministrów ( szczególnie w obliczu bardzo agresywnych posunięć Putina, zagrażających bezpieczeństwu Polski). Komorowski jako pierwszy przypadek w powojennej historii Polski traktowany jest “raczej” tak na poważnie (bardzo serio) jak maż stanu co jest ewenementem i ogromnym dla niego wyróżnieniem i niezwykle podnosi to range urzędu. On chyba sam nie-zdaje sobie z tego tak do końca sprawy. (Niestety, cały “dorobek polityczny” Komorowskiego, może nadszarpnąć zapowiadany prze tygodnik “Wprost” artykuł obciążający autorytet głowy państwa, miejmy nadzieje, że informacje szkodzące dla wizerunku prezydenta będące w posiadaniu dziennikarzy śledczych tego pisma są “wyssane z palca”).

A fakt, że objęty aferą podsłuchową szef MSW Bartłomieja Sienkiewicz dalej piastuje swoją funkcje państwową, kompromituje w oczach narodu PO, uderza z znaczną siłą w wizerunek, dodatkowo ma znaczący wpływ na “notowania” partii  (na poparcie społeczne).

Sikorski powinien zostać ponownie ministrem spraw zagranicznych po wyborach parlamentarnych niezależnie od tego jaka opcja polityczna je wygra?

Mimo, że jest “beznadziejny” jako zarządzający ministerstwem, jako „menadżer” polskich placówek dyplomatycznych na świecie, mimo, że jego korpus dyplomatyczny “kuleje”, że często reakcje dyplomatyczne jego ministerstwa  na problemy jakie dotykały Polskę za granicą, które należało rozwiązać kanałami dyplomatycznymi, nie przynosiły oczekiwanych efektów, mimo, że nie był w stanie tego okiełznać, (nie miał odpowiednich kompetencji), mimo że jako ”urzędnik” resortu jako organizator szeroko rozumianej dyplomacji jest “słaby”, mimo, że obrażał się na krytykę, ograniczał dziennikarzom dostęp do informacji publicznych, uderzając swoim postępowaniem wręcz w niezależność mediów, podważając w ten sposób nienaruszalne „święte” reguły demokracji, (powinien być za to niejednokrotnie napiętnowany i powinien „posypać głowę popiołem”), mimo, że miał okres w piastowaniu funkcji ministra spraw zagranicznych, kiedy był wręcz zagrożeniem (w jakimś sensie) dla wolności słowa w RP i zagrożeniem dla demokratycznych mechanizmów, poprzez lobowanie i naciski aby utajnić cześć działań ministerstwa, (co nie powinno być mu zapomniane i nie da się to wytłumaczyć , specyfiką resortu, wymaganiami, żeby cześć informacji o działaniach były utajnianie, bo nie o taki ich rodzaj chodziło, tu nie rozchodziło się o operacyjną działalność na pograniczu wywiadu gospodarczego czy delikatnej materii działań politycznych,  itp., tu chodziło, że był sfrustrowany, bo “dotknęły go” wytknięte ówczesne porażki w działaniach dyplomatycznych, to mimo tego wszystkiego chyba nadaje się na ministra spraw zagranicznych. Ale czy na pewno?

Ma silną osobowość, charyzmę, doskonale zna język angielski, kończył elitarną szkolę  w Anglii (za to uwielbiają go media angielskie), ma „wtyki” w prasie amerykańskiej dzięki koneksji żony, dzięki temu może zawsze „wysłać” przez ten „nieoficjalny kanał dyplomatyczny’ jakieś „dobre słowo” o Polsce. Poza tym nie boi się konfrontacji z przywódcami potęg europejskich, mówi wprost co myśli, nie zrobił przez to kariery w UE ale przecież chodzi o dobro kraju o racje stanu państwa polskiego, a jako szef polskiej dyplomacji przyda się RP.

Ze względu na to, że zapowiada się, że PIS wygra następne wybory parlamentarne (co może w jakiejś mierze uderzyć w dobro kraju, interes państwa),  to ta partia polityczna powinna oficjalnie już teraz zadeklarować, że zaproponuje mu tekę ministra spraw zagranicznych, to powinien być jedna z “setek” sygnałów jakie skieruje do społeczeństwa polskiego Kaczyński, przekazów “mówiących”, że będzie mu zależeć  przede-wszystkim na dobru kraju i podstawowych interesach państwa (nie tylko na władzy).

Sikorski jest rozpoznawalny na arenie międzynarodowej, jest znaną postacią w Europie, to może pomóc Polsce. Zresztą widać w jego posunięciach, że nie przywiązuje się mocno do żadnych opcji politycznych, był już ministrem w obozie PiS-u.  A co nie mniej ważne ma zdrowe, odpowiednie, zdecydowane podejście do Rosji.

Z drugiej strony co nam z polityka, który jest zupełnie “spalony” na renie międzynarodowej. Niestety, obecnie Sikorski został przez czołowych polityków zachodu raczej “wyalienowany”, zsunięty na margines międzynarodowej  sceny. Pewnie chełpi się tym najbardziej Cameron. Dyskwalifikuje go jako  profesjonalnego, poważnego gracza w świecie dyplomacji “nieokrzesanie”, to może mieć “posłuch” i imponować w “dyskusjach przy piwie” ale już zapewne nie w relacjach międzypaństwowych w cywilizowanym świecie. Dodatkowo niestety nie jest wybitnym oratorem, nie błyszczy płomiennymi wypowiedziami, jego język dyplomatyczny jest raczej “toporny”.

Jeżeli chodzi o liderów PO którzy ubiegają się o schedę po Tusku, to najbardziej dla mnie niewiarygodny (delikatnie ujmując, najmniej godny uwagi) jest Grzegorz Schetyna z szemraną  przeszłością  z „wpadkami” co znacząco w oczach społeczeństwa podkopały jego autorytet (afery, w grę wchodziły zarzuty o malwersacje, nepotyzm),  z poprzednich jego wybryków można się pokusić o stwierdzenie, że „raczki go świerzbią”, jak dla mnie totalnie niewiarygodny polityk, PO tylko straci znacząco jak dalej będzie go promowało, lansowało na lidera, na czołową postać partii.

 

Nasuwa się konkluzja. Tusku, “Naród krzyczy Polska!! i dodaje ……..na prezesa Rady Ministrów!”

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU