Putin zafundował nam bardzo kosztowny wyścig zbrojeń? Cz.3

Putin zafundował nam bardzo kosztowny wyścig zbrojeń? Cz.3 Czy za kilka lat pewnego dnia obudzimy się w podległym kraju, zniewolonym, pozbawionym wolności słowa, dumy narodowej, tożsamości?  Na chwilę obecną istnieje […]

Putin zafundował nam bardzo kosztowny wyścig zbrojeń? Cz.3

Czy za kilka lat pewnego dnia obudzimy się w podległym kraju, zniewolonym, pozbawionym wolności słowa, dumy narodowej, tożsamości?  Na chwilę obecną istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak. Czy nasz „ukochany” rząd robi cokolwiek aby do tego nie dopuścić ( a jeżeli tak, to jak mu to wychodzi)?

Jakie ogromne korzyści nie tylko militarne (obronne) mają bazy NATO wiedzą o tym doskonale Niemcy i Włosi, to z infrastruktury militarnej sojuszu żyją całe miasteczka na terytorium ich państw,  to dzięki inwestycjom paktu pojawiają się ogromne szanse na rozwój okolicznych firm usługowych, budowlanych, itp.. Stałe bazy NATO wybudowane u nas, dały by tysiące miejsc pracy, znaczące zyski dla setek firm polskich. To znaczący impuls dla regionów gdzie rozmieszczone byłyby ośrodki militarne Paktu Północnoatlantyckiego.

Powinniśmy naciskać na amerykanów, używając wszelkich możliwych argumentów do wyegzekwowania od nich realizacje inwestycji militarnych na obszarze RP (pomijając wręcz w jakimś sensie nawet  resztę koalicjantów w negocjacjach) to powinno przybrać taką formę jak to ma miejsce w przypadku  Rammstein Air Base w zachodnich Niemczech, czyli dwustronna umowa polsko -amerykańska (efekt porozumień). Argumenty mamy ogromne należy tylko po nie sięgnąć, mamy na dużą skale przeprowadzany program modernizacji naszej armii, ogłaszane są przetargi na uzbrojenie nazywane w prasie światowej przetargami “stulecia” albo “dekady”. Wystarczy bez ogródek wprost poinformować amerykanów, że wygrają lukratywne przetargi dla naszej armii jak oprócz szeregu wymogów pod katem wartości dodanych dla gospodarki RP, (a w szczególności dla naszego przemysłu obronnego) zobowiążą się do inwestycji militarnych na dużą skale  w Rzeczpospolitej w ramach “zobowiązań sojuszniczych” z określeniem minimum jakie wyznaczył Sikorski ( dwie stałe bazy ciężkich brygad). Jeżeli nie przejdzie projekt baz Paktu Północnoatlantyckiego to niech się pojawią w kraju na Wisłą poprostu amerykańskie inwestycje wojskowe jako efekt dwustronnych porozumień. Nie ma co się “cackać” w grę wchodzi nas „żywot” (istnienie). Pamiętajmy obecnie tylko amerykanie się nie boja  Rosjan „nie robią pod siebie na ich widok”.

Musimy sobie uzmysłowić, stacjonowanie w Polsce dwóch ciężkich brygad sojuszu, to m.in. około 10 tysięcy żołnierzy” NATO” (amerykanów), setki czołgów, transporterów, itp.. Struktury wsparcia logistycznego, personel obsługi technicznej i socjalnej,  kompleksy niezbędnych obiektów wojskowych itd., itp..

Powinniśmy walczyć ze wszystkich sił aby obsadzić jak najwyższe stanowiskach w strukturach NATO i UE  to może nam bardzo pomoc w wymiarze politycznym, gospodarczym, militarnym.

Trzon naszej doktryny obronnej powinien się opierać na „strategii odstraszania”, powinniśmy mieć taki arsenał broni aby mógł razić najdalsze zakątki Rosji. Powinniśmy dysponować pociskami batalistycznymi masowego rażenia. Które będą wystrzeliwane z lądu, z powierzchni morza, z głębin morskich i z powietrza.

Podobną strategie obrał Tajwan, malutkie państewko, które trzyma ogromne Chiny z miliardami obywateli w” szachu bojowym”. Siły zbrojne Tajwanu mają zdolność “zmieść z powierzchni ziemi” największe miasta Państwa Środka. Dziki temu  nigdy „pochopnie” Pekin nie podejmie decyzji inwazji na ten kraj (“dwa razy się zastanowi za nim to zrobi”).

Modernizacja i dozbrajanie polskiej armii powinno polegać na zakupie najnowocześniejszej broni oraz technologii i możliwości odsprzedaży i produkcji w polskiej zbrojeniówce narodowej oraz zakupie systemów przeszkolenia konstruktorów, kadry kierowniczej, technicznej, specjalistów, „szarych” pracowników.  Ale to powinno iść w parze z zakupem broni używanej, zużytej ale nadającej się do modernizacji do ulepszenia i dopasowania do najnowszych standardów technologicznych. Chodzi o zakup od zachodu czy USA oprócz nowej broni również używanej, która odbiega nieznacznie od najnowszych rozwiązań w dziedzinie uzbrojenia, która nadaje się do tego aby z niej zrobić “najlepszą broń na świecie”. Okazje na-pewno się pojawią, które należy wykorzystać, należy ustawowo przeznaczyć na ten cel środki z budżetu państwa aby były “zaklepane” i żadne zawirowania polityczne czy gospodarcze tego nie zmieniły.

Musimy kupować na wielka skale bron używaną ale  najnowszej generacji. Z  broni dawnego Układu Warszawskiego “nic się nie da się zrobić” zbyt ogromna przepaść generacyjna.

Musimy „wydębić” od amerykanów „przykładając wręcz im broń do skroni” (w przenośni)  używane F16, które w niedalekiej przyszłości będą zamieniane na F35 (albo wychodzące ze służby F16) i „wyrwać” od nich licencje na produkcje tych samolotów,  na modyfikacje, serwis, kody, odprzedaż na rynki trzecie itd., itp., kupić pakiety szkoleń aby nauczyli naszą zbrojeniówkę wykonywania tych „cacek”. Potrzebujemy minimum 130 dodatkowych  F16 aby nie były  to tylko ładnie prezentujący się „gadżety”, aby można to było potraktować jako poważne siły powietrzne i aby tak naprawdę  były istotne dla obrony kraju. To samo się tyczy innych rodzajów broni, kupujmy najnowocześniejsze technologie, licencje na najdoskonalszą obecnie broń i produkujmy ją w Polsce przy pomocy koncernu narodowego. Ale w parze musi iść zakup używanej broni od członków NATO (Stanów Zjednoczonych, potęg zachodnich, Turcji, itd.) i stworzenie z niej pełnowartościowej, najnowocześniejszej broni bo potrzebujemy znaczące jej  ilości, tego nie da się zrobić inaczej, nie mamy wystarczających środków finansowych ani potencjału w zbrojeniówce aby bazować tylko na nowej broni przy budowie potencjału militarnego RP.  Czas nas goni nie ma chwili do stracenia. Nie trzeba być ekspertem aby („na zdrowy rozsadek”) się tego domyślić, że musimy mieć przykładowo nie 16 tylko minimom 100 haubic i wyposażyć je w pociski które pokonują nie tylko 20 czy 60 km ale takie co precyzyjnie trafiają cel oddalony o 100 km. Albo np., nie zaledwie 6 baterii mobilnej tarczy pocisków średniego zasięgu czy dalekiego ale dwadzieścia ( co i tak jest mało jak na nasze potrzeby). Ale Polska nie jest w stanie to osiągnąć kupowaniem tylko nowego uzbrojenia. Budowę siły naszej armii należy  przeprowadzić na takie zasadzie, że kupujemy przykładowo po kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset najnowocześniejszej nowej ciężkiej broni jako trzon poszczególnych typów uzbrojenia i dokupujemy „idąc na ilość”  setki używanej nowoczesnej broni. Dzięki temu uzyskujemy ogromną  wartość pod katem cywilizacyjnego skoku technologicznego i pod katem potencjału militarnego tego ,przedsięwzięcia. 

Doskonałym posunięciem było kupno wycofywanych z bundeswery lampartów, to są czołgi najnowszej generacji wystarczy przy nich przeprowadzić trochę modyfikacji, kosmetycznych przedsięwzięć i będą najnowocześniejszymi „machinami”  na świecie,  funkcjonale, niezawodne w boju, o bardzo wysokiej jakości wykonania, ale według wielu ekspertów potrzebujemy ich dodatkowo jeszcze minimum 100, aby Rosjanie odbierali to jako znaczącą sile ognia. Tyczy się to również śmigłowców transportowych czy bojowych. Nie kupujmy helikopterów wojskowych z tak zwanej półki (nawet od fabryk wybudowanych w Polsce), mamy z tego niewiele, tak naprawdę oprócz oczywiście zamówionych produktów od fabryk przejętych przez kapitał zagraniczny uzyskujemy bardzo małą korzyść dla polskiej gospodarki. Największe profity konsumują koncerny zachodnie, zupełnie inaczej jest jak kupimy od nich technologie, cały system szkoleń i uzyskamy pomoc przy rozpoczęciu produkcji na bazie kupionej licencji w skład której wchodzi m.in. produkcja i serwis, gotowego produktu, sprzedaż na rynki trzecie. Produkowany „sprzęt wojskowy”  trafił by do polskiej armii zwiększając potencjał obronny RP  a zyski narodowego koncernu w lwiej części trafiałyby z powrotem do budżetu państwa,  przyczyniając się do rozwoju kraju i nakręcając  niezbędną obecnie „spirale wyścigu zbrojeń’. Dzięki temu Polska pobudzi popyt wewnętrzny, dodatkowo jak by się udało  PeGaZ-owi sprzedawać na dużą skale broń za granicą, zasilało by to znacząco skarb państwa. Przemysł obronny stał by się kołem zamachowym gospodarki.

Niech nam nigdy do głowy nie przyjdzie kupowanie  największej kompromitacji  przemysłu zbrojnego USA czyli samolotu F35, jest to bubel z którego raczej nic nie da się już zrobić , potwierdzają to liczne usterki, wciąż pojawiające się problemy przy eksploatacji tego „złomu”,  poza-tym jest horrendalnie drogi.

Amerykanie za największą swoją porażkę zbrojeniówki, ostatniej dekady, chcą około 120 mln dolarów!   Dla porównania nowy F16 kosztuje około 30 mln dolarów (w zależności od wersji). Nie musi to być myśliwiec produkowany prze Stany Zjednoczone, Turcja również wykonuje te “cacko” i pewnie po zdecydowanie niższych cenach je sprzedaje.  Następną porażką światowego przemysłu obronnego,( „spektakularną”),  jest odrzutowiec Mirage bo oprócz rządu Francji nikt nie chce go kupować. Jest niewspółmiernie drogi do osiągów, posiadanych parametrów i ogólnie jest nie udaną „raczej” konstrukcją.

Należało by bardzo poważnie przemyśleć koncepcje dokupienia używanych myśliwców bojowych, nie musi to być F16, może być stosunkowo tani Gripen. Produkt ten jest stosunkowo nowy można by było trochę go zmodyfikować, przykładowo popracować nad technologią niewykrywalności prze radary, itp. Używany pewnie kosztuje grosze w kontekście cen nowych myśliwców światowych potentatów.

My potrzebujemy “ogromnych” ilości bardzo nowoczesnej broni, nie da się tego zrobić za pomocą zakupu  tylko nowego uzbrojenia,  na to nas nie stać (zresztą mało na świecie krajów stać). Idźmy drogą wytyczoną prze przemysł obronny Turcji. Ten kraj skupował licencje nowoczesnej broni  po bardzo atrakcyjnych warunkach, na ich bazie, pierwotne produkty zmodyfikował i produkuje na swoim terytorium. Doskonały sposób na budowę nie tylko potęgi militarnej ale i gospodarczej.

Niestety słyszy się, że w Polsce znaleźli się u steru władzy ludzie co uważają, że powinniśmy kupić F35 co jest nieprawdopodobnym błędem, wydrenowało by to skarb państwa z kasy, i otrzymalibyśmy ogromnie drogi bubel.

Ogłoszone ilości broni  jakie zamierza wojsko RP zakontraktować, powinno się “pomnożyć minimum razy trzy”, takie jak m.in.:  bojowe, transportowe, śmigłowce, łodzie podwodne, patrolowce, trawlery, niszczyciele, roboty podwodne,  drony bojowe z bronią dalekiego i średniego zasięgu, osprzęt osobisty żołnierza z tytanu XXI wieku, itp., itd., tylko wtedy będzie to miało sens i odpowiednią wartość bojową, wysoki potencjał siły ognia, przy konfrontacji z Rosją.

Nawet do głowy nie powinno nam przyjść aby kupować łodzie podwodne nie przystosowane do wystrzeliwania z nich pocisków dalekiego zasięgu, manewrujących,  itp..

To powinno się odbyć na zasadzie, że kupujemy licencje, produkuje to polski przemysł zbrojny, wyszkolony przez sprzedawcę technologii. Oczywiście w momencie wejścia w posiadanie produktu musimy mieć możliwość odsprzedaży jego i technologii (co powinno być powtarzane jak mantrę przez wszystkich decydentów RP, polscy politycy powinni wyklepać te zdanie na pamięć jak „paciorek”). 

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU