Realia boksu zawodowego. Prawidła szołbiznesu, określającego się mianem dyscypliny sportowej!

Realia boksu zawodowego. Prawidła szołbiznesu, określającego się mianem dyscypliny sportowej! Tomasz Adamek „mistrzem świata” huraaa!! Każdy, kto chodź trochę interesuje się boksem zawodowym wie, że jest to delikatnie ujmując bardzo […]

Realia boksu zawodowego. Prawidła szołbiznesu, określającego się mianem dyscypliny sportowej!

Tomasz Adamek „mistrzem świata” huraaa!!

Każdy, kto chodź trochę interesuje się boksem zawodowym wie, że jest to delikatnie ujmując bardzo specyficzna dziedzina sportu. Jest to w pierwszej mierze szołbiznes o pewnych znamionach (na pozór tylko) sportowych. Tak na prawdę  z sportem ma niewiele wspólnego. Priorytetem w tym biznesie jest generowanie zysków z działalności gospodarczej po zgrabną nazwą boksu zawodowego.

Karty w tym świadku rozdają mocno „zakotwiczeni” na tym rynku promotorzy, to oni wybierają z rzeszy niekoniecznie utalentowanych bokserów, tego który posłuży im jako narzędzie do generowania zysków. Kreują, lansują produkt jakim jest dla nich – wyznaczony przez nich do tej roli bokser. Znaczące nakłady w wypromowaniu danego produktu zwracają im się z wielką nawiązką w momencie doprowadzenia do wielkich walk(np. w Wrocławiu,  Adamek –Kliczko), które przynoszą krociowe zyski. Sposób na to jest powielany od lat i nie jest to żadną tajemniczą,  – dobiera się zawodników dla przyszłej „gwiazdy” boksu zawodowego nie stanowiących zagrożenia w ringu(często tzw. leszczy). Nawiązuje się współprace z telewizjami które  dokładają swoja cegiełkę w budowę wizerunku medialnego  wyznaczonego boksera. Telewizje są istotnym „graczem”, z racji potencjału finasowego i wpływu na milionowe rzesze widzów do których mogą dotrzeć. Dzięki temu telewizje staja się coraz bardziej  istotnym czynnikiem decydującym o powodzeniu przedsięwzięcia. Dlatego tylko grupy promotorskie, które mają układy ze znanymi i liczącymi się stacjami telewizyjnymi na rynku europejskim czy amerykańskim mogą generować wielkie zyski.

Umiejętności czysto sportowe w danej dziedzinie często schodzą tak bardzo na drugi plan, że gwiazdy wykreowane na wybitych nietuzinkowych bokserów tak naprawdę są niczym nie wyróżniającymi się przeciętniakami. Najbardziej liczące federacje(podobnie jest z  marginalnymi federacjami)  główny skupiają się na rentowności  swojej działalności. Prawda jest taka, że federacje nie tworzą aktualnie systemów walk, które by największy nacisk kładły na  ducha sportowej rywalizacji. Osiągniecie wysokich notowań rankingów bokserskich  jak i  zdobycie tytułów (pretendenta  czy mistrza świata w danej federacji w poszczególnych kategoriach wagowych)  są często banalnie proste do zrealizowania przez bokserów, wystarczy że mają za sobą znaczące wsparcie w formie liczącej się tzw. grupy promotorskiej w świecie, i sam ten fakt wystarczy aby mieli pewność że w 99% będą mistrzami świata w danych kategoriach wagowych.

W końcowej fazie promocji mają zapewnione znaczące dochody w czasie tzw. „wielkich gal bokserskich”. Federacje nierzadko do walk o mistrzostwo świata na prośbę mistrzów (federacje za to dostają odpowiednie dole) dopuszczają bokserów z nikąd, ponieważ liczy się przede wszystkim dla federacji ile dostaną pieniędzy za daną gale bokserką a  nie aspekt rywalizacji sportowej. Tylko IBF potrafi jeszcze „zadziwić” świat boksu zawodowego próbami stworzenia namiastki rywalizacji sportowej – organizując pseudo turnieje aby wyłonić pretendentów do walk o mistrzostwo świata. Reasumując,  tytuł mistrza świata w boksie zawodowym ma nie wiele wspólnego z nazwą, to są często osoby, które nie maja umiejętności na miarę tego tytułu, tylko pięściarze którzy mieli szczęście trafić do grup promotorskich powiązanych z rożnymi liczącymi się „graczami „ w tym dziwnym światku.  Inne federacje z reguły nawet turniejów nie przeprowadzają.  Pojecie obowiązkowego pretendenta powoli jest coraz mniej respektowanie i przeważnie traktowane po macoszemu przez firmy promotorskie, tak naprawdę to one ustalają z kim ich gwiazdor (wylansowany produkt) będzie walczył w obronie tytułu mistrza świata, w ustaleniach kierują się wyłącznie przysłowiową „ciapą”

– ( „spółka Kliczkowie – K1” wzięli Adamka bo gwarantował spory zarobek dzięki – HBO, PPV w Polsce, Wrocław się dorzucił itd., oraz nie był żadnym zagrożeniem dla obozu Kliczków). Adamek, posiadał znaczącą zaletę dla Kliczki,  a mianowicie nie miał żadnych szans z nim wygrać, rozpracowany taktycznie był tylko „mięsem armatnim”. Kathy Duva i Ziggy Rozalski tak jak poprzednio wylansowali nazwisko Gołota, tak teraz nazwisko Adamek, – aby później zarabiać na tym krocie. Liczy się tylko „aby kasa się zgadzała”. Dlatego dla Gołoty wybierano najbardziej dochodowe gale w których prawdopodobnie wszystko z góry było „ustalone” i zazwyczaj to on był stroną przegraną sportowo, ale nie liczyły się tytuły i osiągnięcia sportowe tylko finanse. Czy walka była o pas o mistrza świata czy o pasek od spodni to już nie miało znaczenia, tym bardziej nie miało znaczenia czy walka będzie wygrana czy przegrana!

Już wówczas  „spółka” Kathy Duva i Ziggy Rozalsk była wpływową siłą w świecie boksu zawodowego, dlatego można pokusić się o stwierdzenie, że Gołota choć przegrywał zawsze o tytuły, ale kasa już wtedy zaczęła się zgadzać. Dla zamydlenia oczu i dla „zminimalizowania kosztów działalności”, aby zmniejszyć „nakłady” na inwestycje w nazwisko Adamek (w promowany produkt )  prawdopodobnie pokusili się o tytuły w niższych kategoriach wagowych (zdecydowanie mniej dochodowych), aby dodać trochę laurek do promowanego Adamka(produktu). Ale dodawanie laurek do nazwiska się skończyło kiedy kasa zaczęła już się naprawdę konkretnie zgadzać(gala Wrocław 2011r). Adamek na stadionie we Wrocławiu zapomniał jak się walczy, i zrobił to samo co jego poprzednicy, przyjechał po wypłatę, i dostał okrutne lanie.

Góral dziarsko przyjmował bomby Kliczki chwiejąc się na nogach aby gazety mogły pisać, że ma wielkie serce, a co najważniejsze, aby RTL wyemitował jak najwięcej reklam w przerwach miedzy rundami. Akurat w tym przypadku co by nie zrobił, to i tak nie miał żadnych szans na wygraną w potyczce z Kliczką. Bo, jeżeli nie ulegniemy zabiegom marketingowym, lansujących Adamka na gwiazdę, dostrzeżemy iż jest przeciętnym bokserem. Środowisko boksu zawodowego rządzi się swoimi prawami, ma swoja specyfikę, występują tam takie realia a nie inne i każdy kto się tym interesuje o tym wie. Jeżeli chodzi o gale bokserskie to zawsze jest to szopka medialna, główni bohaterowie z reguły obrzucają się błotem, przekrzykują się, kto komu dokopie i różne takie dyrdymały, zgodnym chórem krzyczą, że są najlepsi na świecie i będą niepokonani i zapiszą się na kartach historii i tym podobne banialuki. Są klaunami na scenie teatru jakim jest dzisiaj boks zawodowy, dostają „scenariusze i graj swoje role”. Później z tych zapowiedzi, przechwał  pewnie sami się śmieją do łez. Dostrzeżono, że w Polsce znaczna część społeczeństwa kocha rywalizacje sportową, po wypromowano boksu zawodowego zauważono, że można naszymi kibicami sportowymi manipulować – wmawiając im rożne dyrdymały, zauważano, że można w Polsce dobrze zarobić na boksie zawodowym, niektórzy poczuli swoimi nochalami niezłą kasę jaką mogą wydrenować z naszego społeczeństwa (PPV się sprawdziło). Adamek stal się „kurą znoszącą złote jajka”.

Góral dotychczas był wstrzemięźliwy w swoich „zapędach” i publicznych deklaracjach co do czekających go walk. W Wrocławiu poczuł już „taką kasę”, że podziało to na jego wybujałą wyobraźnie i przed walką zaczął opowiadać, – jak to on sobie poradzi z Kliczką, mówił aby się nie obawiać o niego, bo mistrzem świata będzie na pewno (pytanie tylko czego?, chyba w wciskaniu kitu i kręceniu kasy). W jego ślady poszedł ostatnio Kszysztof Włodarczyk,  po perypetiach z zachwianym swoim poczuciem wartości i problemach finansowych , „odżył ostatnio i wstąpił w niego nowy duch walki, poczuł że jest wstanie góry przenosić”. Chodź nie widzę aby coś miało się zmienić w jego przypadku. W ostatniej walce został wygwizdany przez publiczność i obronił tytuł tylko dlatego, że walka była w Polsce i sędziowie widzieli „chyba inna walkę”. Aktualny jego promotor chce jak najwięcej zarobić ale trudno znaleźć liczącego się pięściarza, który byłby słabszy od Włodarczyka.  Dlatego tak żenujące i żałosne są ostatnio zapowiedzi diablo, że chce zostać wielkim mistrzem hehehe.  Jak ktoś śledzi boks zawodowy to wie jaki to jest czasami komiczny i żenujący świat, ze sportem ma nie wiele wspólnego!!!!! Jeżeli chodzi o krytykę aktualnego trenera Adamka, to każdy ekspert boksu wie, że nie jest to dobry trener, ma swoje osiągnięcia ale tylko są nimi z pozoru. Został zatrudniony bo jest relatywnie tani i należy do grona znajomych guru(Ziggy Rozalskiego). Rozalski w nakładach na rozwój sportowy Adamka jest bardzo „ostrożny”. Bardzo niechętnie przeznacza na to duże pieniądze. Były trener Adamka (Andrzej Gmitruk) kiedy postawili się bo uznał, że dostaje marne pieniądze, – dostał „kopa” i wrócił do Polski pod pozorem złego stanu zdrowotnego.

Roger Bloodworth jak do tej pory niczego wielkiego Adamka nie nauczył, można się pokusić  o stwierdzenie że go wręcz „zepsuł”. Strącił szybkość, został „sztucznie napompowany”. Nie „mówiąc” już o umiejętnościach bokserskich, bo na ostatniej walce zachowywał się jak by o wszystkim zapomniał. To w takim razie co Adamek robi na obozach przygotowawczych do walk, prawdopodobnie obmyśla razem z trenerem jakby to zrobić aby się nie narobić i zarobić. Ważne jest tylko aby zgodnie z maksymą obozu Adamka – kasa się zgadzała hehe . Ludzie z obozu górala powinni mieć wydzierganą na koszulkach myśl przewodnią: „Bóg honor i ojczyzna”.

Co ciekawe Roger Bloodworth najwyraźniej  wybrał złą profesje bo okazało się, że ma duży talent do wypowiadania dowcipów, sypie nimi na poczekaniu jak z rękawa, w udzielanych wywiadach po walce, zabłysł  nietuzinkowym dowcipem mówiąc, że Adamek walczył jak lew w Wrocławiu. Trzeba mieć nie lada poczucie humoru aby pokusić się o takie stwierdzenie. Ja i przypuszczam zdecydowana większość ludzi oglądając walkę Adamka z Kliczką miała przeświadczenie zgoła odmienne, bardziej uważam pasuje tu inne porównanie a mianowicie – Adamek  w czasie walki, podczas jednej z rund w przypływie przebłysku, zachowywał się jak pijany przechodzień, który bujając na wszystkie strony, u kresu sił, w akcie rozpaczy, rzuca się na nadjeżdżający z naprzeciwka tir ( i tak zresztą wyglądał po walce. jakby zderzył się czołowo z tirem).

Roger Bloodworth powinien rzucić w cholerę posadę trenerską, bo wszystko przemawia za tym, że nie ma w tej dziedzinie zbytnich predyspozycji (smykałki)  i zająć się realizacją najwyraźniej swojego powalania jakim jest pisanie anegdot w rubrykach humoru,  w jakiś poczytnych się gazetach, bo poczucie humoru to on niewątpliwie ma he.

VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:R_U [1.9.11_1134]
Rating: 0 (from 0 votes)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
ADMIN

About ADMIN

REDAKCJA SERWISU